Ukraińcy potrzebni od zaraz!

W powiecie pracuje ich już prawdopodobnie około tysiąca, może więcej. Ile zarabiają? - Nawet ponad 5 tys. zł na rękę – twierdzi Jacek Bukowicz, który na nasz teren ściąga obcokrajowców ze Wschodu

Jacek Bukowicz potwierdza, że do Polski coraz częściej przyjeżdżają nie tylko Ukraińcy, ale też obywatele innych państw. - Ormianie, Gruzini, Mołdawianie, Białorusini, nawet Kazachowie.
Jacek Bukowicz potwierdza, że do Polski coraz częściej przyjeżdżają nie tylko Ukraińcy, ale też obywatele innych państw. - Ormianie, Gruzini, Mołdawianie, Białorusini, nawet Kazachowie.

Obecnie zatrudniamy w naszej firmie jedenastu obywateli Ukrainy

– Jacek Dziewiatowski z firmy SMARTBett w Węgiercach podkreśla, że ich ilość wzrastała systematycznie. Trudno mu określić, jak ta liczba będzie się kształtować w przyszłości. Przedsiębiorstwo planuje kolejną dużą inwestycję i nie można wykluczyć, że sięgnie po kolejnych obywateli wschodniego sąsiada. Z tego choćby powodu, że nasz rozmówca – członek zarządu firmy,  jest zadowolony z pracy tych, z którymi do tej pory współpracuje.

Jak my na Zachód, tak i oni przyjeżdżają do Polski dla pieniędzy.

Podstawowa płaca na rękę to u nas jakieś 2200–2300 zł przy normalnych godzinach pracy. Na ile pozwala kodeks pracy mają jednak nadgodziny. Są tacy, którzy mają na czysto około 3000–3500 tys. zł

– jeden z naszych anonimowych rozmówców wspomina rozmowę z ukraińskim współpracownikiem, który wyliczył, że przez pół roku zarobił w naszym powiecie ponad 70 tys. hrywien.

Twierdził, że na Ukrainie wystarczyłoby to mu na dwa lata „nicnierobienia”.

3 tys. zł to pryszcz

– Jacek Bukowicz z Tarnówki twierdzi, że zarobki na poziomie od 2,5 tys. zł do 4 tys. zł to w przypadku ukraińskich pracowników właściwie standard, oczywiście uzależniony od liczby przepracowanych godzin. Gdy pracują po 12–13 godzin na dobę, jak wynika z posiadanej przez niego wiedzy, zarabiają nawet 5200–5300 zł netto miesięcznie. Twierdzi, że takimi dochodami mogą się pochwalić chociażby spawacze pracujący w jednej z firm w okolicach Złotowa.

Zarobki w dużej mierze zależą od tego, jak silny jest to gospodarczo powiat

– mówi Bukowicz, mieszkaniec Tarnówki, który od piętnastu lat zajmuje się ściąganiem do Polski pracowników z Ukrainy. Jak przekonuje, ściągane przez niego osoby trafiają do pracy w wielu miejscach Polski, choć najwięcej w ten region, w okolice Piły, Człuchowa, Wałcza i Złotowa. Przyznaje, że z powiatem złotowskim jest ten problem, że nie ma tutaj rozbudowanego przemysłu. Dlatego większość ludzi ze Wschodu trafia zwłaszcza do branży budowlanej i rolnictwa. Przyznaje, że zarobki na poziomie pięciu tysięcy złotych to dla Ukraińców potężne kwoty. 

U nich najniższa miesięczna wypłata to jakieś sto euro, czyli w przybliżeniu 3,6 tys. hrywien

– uzmysławia. Sytuację zna znakomicie, bo mimo tego, że urodził się w Złotowie i od kilku lat ponownie mieszka w Tarnówce, przez dwadzieścia osiem lat żył na Ukrainie. Ściąganiem obywateli do pracy w Polsce zajmuje się od 2003 roku. Przyznaje, że w Złotowie i okolicy nie ma właściwie konkurencji, współpracuje jedynie z agencją Magnat z Piły.


Według danych NBP, w 2016 r. legalnie pracowało w Polsce 1,2 mln Ukraińców, z czego większość to mężczyźni. I choć ok. 70 proc. z nich pracuje jako pracownicy fizyczni, często są to ludzie z wyższym (37,7 proc.) lub średnim (53,3 proc.) wykształceniem. Co do szarej strefy – przybyszy ze Wschodu pracujących nielegalnie – nie ma danych.

Z kolei Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki społecznej podaje, że pod koniec 2017 r. pracodawcom zostało wydanych przez wojewodów ok. 250 tys. zezwoleń na pracę dla cudzoziemców ze wszystkich państw trzecich (spoza UE). W 2017 r. powiatowe urzędy pracy zarejestrowały ok. 1,8 mln oświadczeń o zamiarze powierzenia wykonywania pracy cudzoziemcom.

Ukraińcy na dobre rozgościli się na polskim rynku pracy. Zarabiają tyle co Polacy, na Wschód wysyłają miliardy złotych. Według NBP, w samym trzecim kwartale ubiegłego roku cudzoziemcy przekazali za granicę ok. 3,5 mld zł – to o 1,7 mld zł więcej niż w analogicznym okresie 2016 r. Transfery na Ukrainę stanowiły 91 proc. tej kwoty, czyli ok. 3,2 mld zł.

Forbes – marzec 2018

Setkę od ręki

Potwierdza też, że z roku na rok zainteresowanie Polaków pracownikami z krajów wschodniej Europy rośnie, chociaż już w pierwszych latach działalności nie narzekał na brak zajęcia. Już wtedy zdarzało się, że w ciągu roku ściągał na teren Polski setki osób. Wtedy jednak wszystko odbywało się przede wszystkim w zakresie „przygranicznego ruchu”. Obecnie Ukraińcy przyjeżdżają właściwie na teren całej Polski, a trafiają tutaj nawet z najgłębszych obszarów swojego kraju...


Pozostało jeszcze 89% tekstu
Zaloguj się i zostań stałym Czytelnikiem

...

To tylko fragment artykułu (pozostało 17681 znaków). Aby czytać dalej ...

Subskrypcja na portalu

Zyskaj już dziś pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Wykup subskrypcję

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu