:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
teraz 25°C
USUNIĘTE Domyślna_stara, Wielki - zdjęcie, fotografia
Portal zlotowskie.pl 21/06/2013 00:00

Jest Polakiem, ale mieszka w Ameryce. Ma Zieloną Kartę. Polski paszport uzyskał dopiero niedawno, więc wcześniej podróż z USA do Polski nie była dla niego możliwa. Człowiek o trzech tożsamościach, Romuald Stapiński, Stopiński lub ? jak kto woli ? Saponka, dzięki pomocy brata po 55 latach przyjechał do ojczyzny

Posłowie byli bezsilni, pismem z prośbą o pomoc, skierowanym do śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Jan Stapiński również nic nie wskórał. Nie było siły na pracownicę poznańskiego urzędu wojewódzkiego, która przez blisko 3 lata wzbraniała się przed wydaniem potwierdzenia obywatelstwa polskiego, niezbędnego do „wyrobienia” polskiego paszportu. – To była kołomyja – wspomina Jan Stapiński, brat Romualda. Dopiero gdy prawnik senatora Rzemykowskiego zaaranżował spotkanie z ową pracownicą urzędu wojewódzkiego, serce niewrażliwe dotąd na żadne argumenty w końcu udało się zmiękczyć, a sprawę skierować na właściwe tory. Po pierwsze za sprawą zdjęć z pierwszego po 50 latach rozłąki spotkania, po drugie dzięki świadkom – mieszkańcom Sypniewa – którzy pisemnie oświadczali, że Romuald Saponka to nikt inny jak Romuald Stapiński, który przed laty opuścił ojczystą ziemię.
[[reklama]]
By uścisnąć brata, po serii internetowych rozmów (jak pisaliśmy w „Aktualnościach” kilka lat temu), pan Jan w asyście najbliższych poleciał do USA. Rodzinne fotografie spowodowały zatem, że cały prawny korowód w końcu ruszył z miejsca. Korowód, który odarł pana Romualda z możliwości pożegnania mamy, która zmarła przed trzema laty. Mężczyzna nie mógł uczestniczyć w uroczystościach żałobnych, ponieważ nie chciano wpuścić go do Polski. Tego nikt się nie spodziewał. – Brat złożył wniosek o paszport w polskiej ambasadzie w Stanach Zjednoczonych. Dokumenty przekazano do Poznania z wnioskiem o potwierdzenie obywatelstwa polskiego. Myśleliśmy, że wszystko odbędzie się bez problemów – wspomina pan Jan. Niestety, sprawy mocno się skomplikowały.


Bracia Stapińscy ponad 50 lat temu...

Ten sam człowiek – trzy nazwiska

Przypomnijmy: ojciec mężczyzn, który tuż po wojnie, ścigany przez UB, uciekł do USA, miał tam wkrótce ściągnąć rodzinę.

– Skończyło się na bracie – przypomina pan Jan. 15-latkowi, dla którego rzeczywistość zastana za oceanem była trudna, rodziciel zmienił nazwisko na Saponka. Tak też zapisano w zielonej karcie.
[[nowa_strona]]
Jan Stapiński, usiłując dopełnić w Polsce formalności związanych z uzyskaniem dla brata paszportu, zwrócił się do urzędu stanu cywilnego o wydanie odpisu aktu jego urodzenia. Jakież było jego zdziwienie, kiedy okazało się, że wskutek urzędniczej pomyłki w rzeczonym dokumencie w rubryce nazwisko wpisano: Stopiński. W ten sposób mężczyzna zyskał trzecią tożsamość. Stał się też tym samym człowiekiem niczyim, nie znanym ani w ojczyźnie, ani w USA. Co prawda ostatecznie polski paszport pan Roman, jak mówią o nim najbliżsi, otrzymał, wbrew pozorom nie ma tu jednak happy endu. Miesięczne wakacje, na które mężczyzna wybrał się z żoną Lindą z końcem czerwca, dobiegną końca i trzeba będzie wracać do domu w USA. Czy dane mu będzie bez komplikacji przekroczyć jego próg? W tym miejscu pewność ustępuje miejsca nadziei. – Twierdzą, że mnie wpuszczą – słowa pana Romualda, który zna zaledwie kilka polskich zwrotów i kilkanaście słów, przekazuje pan Adam, zięć J. Stapińskiego, który zresztą regularnie wciela się w rolę tłumacza. Jakby nieporozumień było mało – w zielonej karcie i paszporcie znajdują się różne daty urodzenia. W metryce popełniono aż dwa błędy.
[[reklama]]
„Ja mu tego nie zapomnę”

Pierwsza myśl, pierwsze wrażenie, które zrodziło się w panu Romualdzie, gdy stanął na polskiej ziemi, to zwątpienie. Brat i jego zięć mieli go przywitać na warszawskim lotnisku, a tymczasem znajomych twarzy nie było. Przynajmniej w zasięgu wzroku. – Ustawiliśmy się z Adamem pomiędzy drzwiami. Ja miałem patrzeć w jedną stronę – on w drugą – opowiada pan Jan, dodając, że podział zdał się na nic. W tłumie ludzi nie od razu udało im się odnaleźć gości. – Nie mogę przeżyć tego, że nas zgubili – po raz kolejny przypomina R. Saponka. Młodszy brat tak tego nie przeżywa. Zresztą, jak mówi, poznałby Romualda na ulicy zupełnie bez problemu, nawet jeszcze zanim pierwszy raz zobaczył go przez internetową kamerkę. – To skóra zdjęta z matki – uzasadnia. Ten z kolei brata by nie poznał. – Zupełnie się Jasiu zmienił – uważa.


Bracia Stapińscy obenie

Polska – dziwny kraj

Polska zafascynowała Romualda i jego małżonkę do tego stopnia, że praktycznie nie rozstają się z aparatem fotograficznym. – Po drodze z Warszawy zrobili około 500 zdjęć budynków – opowiada pan Adam, tłumacząc, że polska architektura okazała się być dla gości ze Stanów tak interesująca m.in. ze względu na kolorystykę. Dom z czerwoną czy zieloną elewacją to dla Amerykanów coś niezwykłego. Ponadto Lindę urzekły bocianie gniazda.
[[reklama]]
Kolejny punkt – jedzenie – pan Roman klepie się po brzuchu. Zdecydowanie bardziej smaczne i zdrowe niż w USA, przygotowywane od podstaw, a nie z półproduktów. Gołąbki i pierogi to dania, które najbardziej mu zasmakowały.
[[nowa_strona]]
Zdziwienie po raz kolejny namalowało się na jego twarzy, kiedy poszedł z bratem na pocztę wysłać kartki. No właśnie – poszedł. W USA – jak śmieje się Linda – nawet do sklepu oddalonego o 100, 200 metrów jedzie się samochodem. I to nie byle jakim – taaaakim! Dużym. Z punktu widzenia Amerykanina auta, którymi jeżdżą Polacy, to mikrusy. Ale wróćmy do wyprawy na pocztę. Po drodze mężczyznę i jego żonę spotkało kolejne zaskoczenie. Po pierwsze – ludzie, którzy go rozpoznali i którzy pozdrawiali ich serdecznie, po drugie – ci, którzy w drodze do sklepu spotkali sąsiadów i ucięli sobie z nimi przy płocie krótką pogawędkę. W USA nikt nikogo nie zaczepia na ulicy, a jeśli już, to statystyczny Amerykanin myśli, że chodzi o pieniądze. Poza tym koleżeńskie gawędzenie, ot tak, nie wchodzi w grę. Jak ktoś chce się z kimś spotkać – proszę bardzo, ale najpierw są telefony, pytania, a dopiero później spotkanie w restauracji. Żaden tam płot – dosłownie – bo płotów w Stanach z reguły nie ma. – Jak złodziej będzie chciał wejść, to płot go nie zatrzyma – uważają goście pana Jana. W Polsce natomiast, o czym wszyscy wiemy, pierwszą rzecz jaką budujący robi po wylaniu fundamentów to, choćby prowizoryczny, płot.
[[reklama]]
Rewizyta

Romuald i Linda w Polsce są po raz pierwszy, ale – jak zapewniają – nie ostatni. Więzi, którą udało się odnowić po pół wieku stracić nie chcą. Stawiają jednak warunek - przyjadą do pana Jana, owszem, ale najpierw ten musi odwiedzić ich kolejny raz w USA. Wówczas oni przyjadą z rewizytą. – Ja już do samolotu nie wejdę – rzuca pan Jan, dodając, że uprzednio trwający 10 godzin lot wspomina średnio przyjemnie. To cóż, może droga morska?

Patrycja Koplin


Reklama

Wielki come back komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

nauczyciel edukacji

Praca dla nauczyciela edukacji wczesnoszkolnej w Społecznej Szkole Podstawowej w Zalesiu. Małe klasy, miła atmosfera. 18h tyg./ 2500 brutto plus..


Planuje zakup w 2019/2020

Planuje zakup w 2019/2020 mieszkania 3pok. lub małego domu do remontu. Proszę o kontakt osoby zainteresowane sprzedażą w tym czasie.


Pielegnacja ogrodów,sprzatanie

Małzenstwo młodych emerytów sprawne fizycznie podejmie sie: - pielegnacji ogrodów , działek (kwalifikacje i doswiadczenie) - sprzatanie i..


Zatrudnię opiekunkę do osoby

Zatrudnimy opiekunki osób starszych do Niemiec. Tel.: 32 237 47 04 lub 730 555 570 [email protected]


AGRO-KREDYT DLA ROLNIKÓW

AGRO KREDYT DLA ROLNIKÓW - najwyższa przyznawalność, najlepiej liczony dochód. Dedykowany doradca dla rolników, dojazd do klienta. Tel. 508-615-949


Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zlotowskie.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Angelika Leszczyńska, Mariusz Leszczyński “Leszczyńscy” S. C. z siedzibą w Złotów 77 – 400, Wojska Polskiego 2

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"