Wielki śmieciarz patrzy

Od kilku tygodni w gminie działają kamery, które nagrywają ludzi podrzucających śmieci. Filmy ogląda policja i poucza, ale też wystawia mandaty

Taki widok spotkać można nie tylko w Lipce. - Na zmianę mentalności ludzi potrzeba ze 30 lat - uważa A. Ruta ze Związku Gmin Krajny
Taki widok spotkać można nie tylko w Lipce. - Na zmianę mentalności ludzi potrzeba ze 30 lat - uważa A. Ruta ze Związku Gmin Krajny

Takiego haka nie powstydziłby się sam Michael Jordan. Rzut i worek już jest po drugiej stronie płotu. Szybki podjazd autem i wystawka – krzesła, stoły, okna, kanapy, dywany lądują przy punkcie zbiórki selektywnej. Spojrzenie przez plecy, wejście do środka i już można sobie ulżyć – mocz spływa po deskach ogrodzenia.

Takie obrazy rejestrują kamery zamontowane przy punktach selektywnej zbiórki odpadów na terenie gminy Lipka. Mieszkańcy za nic mają prośby, zakazy i nakazy. Jest śmietnik, więc przynoszą do niego śmieci. A że nie te co trzeba?

To już tłumaczy im policja. Zakład Gospodarki Komunalnej w Lipce, który dysponuje nagraniami z kamer, przekazuje je mundurowym. Ci docierają do osób, które łamią zasady. Pouczają i nakładają mandaty. Od 50 zł w górę. Zapłacił m.in. właściciel jednej z lokalnych firm, który, często rękami pracowników, podrzucał pod wskazane punkty śmieci wielkogabarytowe.

Te nagrania pokazują, że… nie ma czym się chwalić

– uważa Przemysław Kurdzieko. Wójt dziękuje policji za pomoc w edukowaniu społeczeństwa. Jednak zdaniem dyrektora biura Związku Gmin Krajny Andrzeja Ruty potrzeba lat, by zmienić świadomość mieszkańców.

Na problem podrzucania śmieci uwagę zwrócił radny Ryszard Pacholik. Jeden z punktów selektywnej zbiórki odpadów znajduje się w pobliżu jego domu. Jest nieogrodzony, ale zasłonięty od strony ulicy Sępoleńskiej budynkiem. Idealne miejsce na podrzutkę.

Samochód Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych w Złotowie zabierał śmieci sortowane i liczyłem, że zabierze też te pozostałe

– 5 października podczas sesji Rady Gminy Lipka mówił jej były przewodniczący.

W poniedziałek ZGK odbierał od mieszkańców śmieci niesegregowane i też tego nie zabrał

– R. Pacholik mówi o ogrodowym stole i krzesłach, baniakach i innych śmieciach, które nie mogły trafić do pojemników na plastik i szkło, więc zalegają obok. Jego zdaniem pomóc w rozwiązaniu problemu mógłby Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. Miał on powstać w Lipce w tym roku. Na terenie Zakładu Gospodarki Komunalnej.

Mamy zachęcać ludzi, by nie wywozili śmieci do lasu, ale musimy im stworzyć warunki do właściwego gospodarowania śmieciami. PSZOK miał rozwiązać problem z oponami i innymi odpadami wielkogabarytowymi

– mówił były dyrektor szkoły. Wójt odpowiadał, że problem podrzucania przez mieszkańców śmieci istnieje w całym powiecie.

Na Sępoleńskiej sytuacja jest nieciekawa, bo gniazdo jest daleko od głównej drogi

– zauważył włodarz Lipki.

Przy okazji tej dyskusji okazało się, że jest problem z budową PSZOKu. Co prawda Związek Gmin Krajny, który prowadzi na naszym terenie gospodarkę śmieciową, ma wiatę na ten cel, ale nie może znaleźć firmy, którą by ją dostosowała do przyjmowania śmieci. Na pierwsze zapytanie ofertowe nie wpłynęła żadna oferta. Na drugie zapytanie  wpłynęła jedna oferta, ale jej wartość przekracza kwotę zarezerwowaną przez ZGK (ok. 150 tys. zł). Teraz władze Związku muszą zdecydować, czy dołożą pieniędzy, czy będą szukać kogoś innego.

Moim zdaniem nie ma co robić kolejnych zapytań, bo sytuacja na rynku sprawia, że jest problem z uzyskaniem dobrych cen, a nawet firm, które chciałyby robić te zadania

– mówił podczas sesji wójt Kurdzieko, członek zarządu ZGK.  Tak też sie stało. ZGK pieniędzy dołoży i 12 października przekaże firmie plac budowy.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu