:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
teraz 25°C
Wojtek Kuśmirek (na zdjęciu z prawej) i Sławek Marszewski – to im zawdzięczamy Nocny Orient Express
Portal zlotowskie.pl 22/10/2018 18:30

Im ciemniej, tym dla niego lepiej. Znane obraca się w tajemnicę, a drogę znaczą zwierzęce oczy. O ruszającym po zmierzchu Nocnym Orient Expressie opowiada Wojciech Kuśmirek

Noc. Las. Zostawiam Pana w nieznanym miejscu. Znajdzie Pan drogę do domu?
Z mapą tak, a bez mapy? Hmm. Zawsze gdzieś można dojść. Ludzie boją się lasu nocą, włączają im się atawizmy, że coś ich tam napadnie i zje.
Gdy startowałem w zawodach ultra i biegałem w nieznanym terenie, to musiałem wyzbyć się lęków. Bo tam, gdy biegło się z włączoną czołówką, to co i rusz świeciły w krzakach zwierzęce oczy... Gdy oswoi się lęki i nie myśli za dużo o tym, kto mógłby wyskoczyć, jak w horrorze, i zarąbać nas siekierą, to jest ok.

Posługiwania się mapą nie da się nauczyć w teorii, trzeba trochę pochodzić. Pan Złotowszczyznę poznaje od ponad dekady.
Przenieśliśmy się z Poznania do Złotowa w związku z pracą żony. Pamiętam moją pierwszą wycieczkę rowerową po okolicy, z nawigacją w telefonie. Miałem zrobić 20 km, a wyszło mi ok. 60. Do tej pory nie wiem, jak jechałem, ale wyjechałem gdzieś za Lipką. Piękne tereny. Nie raz mówiłem „wow”.

Poleca Pan się czasem zgubić?
Tak, ale trzeba być przygotowanym. Przede wszystkim mieć coś do picia (bez jedzenia wytrzyma się dłużej) i naładowany telefon. Oprócz Borów Kujańskich nie ma u nas ogromnych lasów, w których można się zgubić.

A gmina Okonek i teren byłego poligonu?
Byłem tam ostatnio i wiem, że gdy trzyma się jednego kierunku, to w końcu dojdzie się do drogi.

Bez nawigacji? Dziś bez niej ani rusz.
Kilka lat temu pani jadąca z nawigacją zgubiła się w okolicy okoneckich wrzosowisk i szukali jej strażacy, bo skończyło jej się paliwo. To fakt, że za bardzo ufamy technologii. Kiedyś człowiek planował trasę, przejeżdżał ją z mapą, a następnym razem wiedział mniej więcej, gdzie skręcić. A dziś można jechać trzy razy daną trasą z nawigacją, a za czwartym, bez pomocy satelity, po prostu się zgubić.

Technologia coraz bardziej nas wyręcza.
I wyłącza nasze myślenie. Dlatego warto umieć posługiwać się mapą, bo w niej nie skończy się bateria i nie urwie się zasięg. Warto więc czasem wyjść z domu na przechadzkę i zapamiętać charakterystyczne punkty w terenie.

Zna Pan lepiej Złotowszczyznę niż większość rodowitych mieszkańców tych ziem?
Gdy poznawałem ten teren byłem pełen podziwu dla kolegi, który w leśnej głuszy mówił: teraz w prawo, a teraz w lewo, podczas gdy dla mnie te ścieżki niczym się nie różniły. A teraz znam okolicę całkiem nieźle.
Gdy robiliśmy tegoroczny Krajna Adventure Race to Kuba Wolski zaplanował trasę na mapie, a ja sprawdzałem w terenie, co tam można ciekawego zobaczyć. A są tu miejsca zadziwiające. Czy ktoś wie np., gdzie jest szwedzki wał? A ile osób wie, że w okolicach Kiełpina jest malownicza dolina Debrzynki i Zamkowa Góra? Jest w naszym regionie wiele pięknych miejsc do odwiedzenia.

W dzień owszem, ale w nocy? Myślę o Nocnym Orient Expressie, który organizuje Pan wraz ze Sławkiem Marczewskim.
Robimy go w nocy, bo w dzień większość ludzi pracuje. Wyznaczamy trasę np. w naszym „Zwierzyńcu”, montujemy odblaski i już sprawa się komplikuje. Gdy się biegnie i raz po raz patrzy na mapę, to trafienie we właściwą ścieżkę nie jest zadaniem łatwym. Na szczęście tutaj nikt się nam nie zgubi, bo z dwóch stron jest tam asfaltowa droga.

Nocne bieganie i szukanie ukrytych punktów wyzwala silniejsze emocje niż ta sama zabawa w dzień?
Ciekawie opisały to dziewczyny z Pseudobiegaczek. Mówiły o pająkach i pajęczynach oplatających twarz… I o pokrzywach... Podczas nocnego biegu rośnie adrenalina nie tylko wynikająca z szukania punktów, ale też np. z tego, że właśnie spadają żołędzie. Ciągle coś stuka, puka...

I to wszystko robicie we dwóch?
Dajemy radę! Dzięki uprzejmości miasta mamy mapę, która wykona była w ramach budowy Zielonego Punktu Kontrolnego i ze spichlerza jako bazy. Trochę pracy jest przy przygotowaniu trasy, rozmieszczeniu punktów. Minusem zaś jest to, że wszyscy po zabawie idą do domów, a my musimy wszystko zwinąć. Wtedy też się można zgubić. Wiem, bo ostatnio pomyliłem ścieżkę, zbłądziłem i już myślałem, że ktoś nam lampion ukradł.

To bieganie po lesie, szukanie punktów, czytanie mapy przydaje się w życiu?
Do grzybobrania, do planowania wycieczek, poznawania okolicy, zarażania innych pasją. Jeżdżę z moimi dziećmi na zielone punkty kontrolne np. w Podgajach i Lipce, gdzie one się świetnie bawią. Samo chodzenie po lesie jest dla nich nudne, natomiast szukanie jest czymś super. W „Zwierzyńcu” możemy dzieci puścić same. Oznaczamy punkt lampionami lub laminowaną kartką, drukujemy mapy i już jest rodzinna zabawa.

W Nocnym Orient Expressie startują głównie ludzie w średnim wieku.
Młodzi wolą pograć na kompie, pooglądać, posiedzieć w Internecie... choć ostatnio wystartowali koledzy mojego syna, z koleżanką i dali radę, nawet zdobyli puchar w kategorii drużyn (fakt, że byli jedyną drużyną, ale znaleźli bardzo dużo punktów).
Uczestnicy naszych kolejnych zawodów się powtarzają, ale są też nowe osoby. Wszystkich zachęcamy do wzięcia udziału w NOE.

Przeszkodą może być to, że zawody odbywają się w czwartek.
Czasem ludzie narzekają, bo w piątek muszą iść do pracy, a do tego startujemy o 21:00. Ale nie możemy tego zrobić wcześniej, bo po pracy ludzie mają obowiązki domowe. Weekendy odpadają, bo wielu naszych uczestników startuje w różnych zawodach, a niedziela jest dla rodziny. Na szczęście coraz prędzej robi się ciemno, więc od listopada zmienimy godzinę startu na 20:00. Jak ktoś się uwinie, to po 22:00 będzie w domu. Poza tym nie wszyscy chodzą spać z kurami.

W pierwszym NOE udział wzięło 8 osób, dziś jest to grupa około 20 amatorów nocnego biegania. Dla nich wymyśliliście panowie cykl zawodów.
Na pomysł organizacji Ligi Biegów na Orientację wpadliśmy kiedyś z Piotrem Witeckim. Chcieliśmy stworzyć taki cykl dla szkół. Pojawiły się jednak problemy z wiekiem, od którego dzieci mogą biegać po lesie same i z tym, kto będzie za nie odpowiedzialny oraz obawą, czy w tej rywalizacji nie wygrają telefony komórkowe. Skoro to się nie udało, to robimy coś podobnego ze Sławkiem dla dorosłych. Od września tego roku do czerwca roku 2019 potrwa Liga Biegów na Orientację. Jest to cykl 10 zawodów organizowanych raz w miesiącu, w czwartki.

Patrząc na Pana zastanawiam się, skąd w Panu tyle energii. Widać od razu, że na miejscu Pan nie usiedzi.
Gdy człowiek się nie rusza, to się szybciej starzeje. Wie Pan, byłem żołnierzem zawodowym i trochę po poligonach i lasach pobiegałem. Biegałem w wojsku, bo było trzeba i tak mi zostało, lubię się ruszać. W 1998 roku wystartowałem w maratonie w Warszawie. Z czasem 4 godziny i 6 minut zmieściłem się w limicie, ale potem przez tydzień nie mogłem zejść ze schodów. Później miałem przerwę, a do biegania wróciłem po przeprowadzce do Złotowa. Tyle że nie chciałem już biegów ulicznych i klepania asfaltu. Wówczas kolega namówił mnie na start na trasie Szczecin – Kołobrzeg. Ultra 147 km. Jeśli zmieściło się w 24 godzinach, to było to zaliczane jako bieg, a w 48 godzinach jako rajd pieszy. Wystartowaliśmy raźno, ale po 70 km umierałem. Nabawiłem się ośmiu otarć, do mięsa. Szedłem do końca, zajęło mi to 33 godziny. A jeszcze przyjechałem pociągiem do Piły i musiałem zejść do podziemia i z niego wyjść. Coś strasznego. Ale fajne było to, że potrafiłem sobie na trasie powiedzieć: o, do mety tylko 40 km!
Startowałem na tej rasie jeszcze dwa razy – pieszo i rowerem, i zmieściłem się w limicie godzin.

Pokonał Pan też „ GWiNT Ultra Cross”.
Biegnie się tam na 55 km, 110 km lub 161 km. W ciągu trzech lat zaliczyłem je wszystkie. Taki wysiłek uczy człowieka pokory. Czasem trzeba wiedzieć, kiedy zejść z trasy, a czasami się zawziąć i iść dalej.

NOE przyciąga pasjonatów aktywnego spędzania wolnego czasu


Ciekawe, co na to wszystko Pańska małżonka. Pan realizuje pasje, a ona zajmuje się dziećmi...
Moja żona jest bardzo wyrozumiała. Bez wsparcia rodziny trudno byłoby mi robić to, co robię. Natomiast moi chłopcy już się w te moje hobby wciągają. Starszy syn był wolontariuszem na Festiwalu z Podróży „Kocioł”, oceniał też konkurencje na jednym z punktów, natomiast młodszy startował w „Leśnych Duktach” na 15 km. Był najmłodszym uczestnikiem na trasie długiej. Zajęliśmy 7 miejsce, więc było super i już mam zaklepywać termin na kolejną edycję. Jeszcze jedno – rodzice mają czasem problem, że dzieci nie chcą im spać. U nas tego kłopotu nie ma.

Daje Pan synom przykład.
Tak, choć łatwiej byłoby powiedzieć: włącz sobie kompa.

Proszę więc jeszcze zachęcić naszych czytelników do wzięcia udziału w Kolejnym Nocnym Orient Expressie. To już 18 października.
Przyjdźcie i zobaczcie. Nie zakładajcie, że od razu znajdziecie wszystkie punkty i wygracie, ale na pewno miło spędzicie czas na powietrzu. Nauczycie się czegoś, poznacie miasto i jego okolice. No i spotkacie się ze znajomymi, a także poznacie nowych ludzi. A może to będzie wasze nowe hobby?

Rozmawiał Łukasz Opłatek
fot. NOE

Reklama

Wojciech Kuśmirek i jego smaki nocy komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

AGRO-KREDYT DLA ROLNIKÓW

AGRO KREDYT DLA ROLNIKÓW - najwyższa przyznawalność, najlepiej liczony dochód. Dedykowany doradca dla rolników, dojazd do klienta. Tel. 508-615-949


Zatrudnię opiekunkę do osoby

Zatrudnimy opiekunki osób starszych do Niemiec. Tel.: 32 237 47 04 lub 730 555 570 [email protected]


Pielegnacja ogrodów,sprzatanie

Małzenstwo młodych emerytów sprawne fizycznie podejmie sie: - pielegnacji ogrodów , działek (kwalifikacje i doswiadczenie) - sprzatanie i..


Planuje zakup w 2019/2020

Planuje zakup w 2019/2020 mieszkania 3pok. lub małego domu do remontu. Proszę o kontakt osoby zainteresowane sprzedażą w tym czasie.


nauczyciel edukacji

Praca dla nauczyciela edukacji wczesnoszkolnej w Społecznej Szkole Podstawowej w Zalesiu. Małe klasy, miła atmosfera. 18h tyg./ 2500 brutto plus..


Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zlotowskie.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Angelika Leszczyńska, Mariusz Leszczyński “Leszczyńscy” S. C. z siedzibą w Złotów 77 – 400, Wojska Polskiego 2

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"