Wszystkie mają nacisk szczęki ok. 150 kg/cm2, ważą jakieś 40-55 kg a w furii jednym skokiem są w stanie bez problemu powalić człowieka na ziemię. Niewiele jednak trzeba, by groźnego rottweilera zmienić w łagodnego pieszczocha. Według polskiego prawa wystarczy kawałek papieru, a właściwie jego brak
Lista ras psów uznanych za niebezpieczne liczy jedenaście pozycji. Według Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji groźnymi są amerykański pit bull terrier, pies z Majorki (Perro de Presa Mallorquin), buldog amerykański, dog argentyński, pies kanaryjski (Perro de Presa Canario), tosa inu, rottweiler, akbash dog, natolian karabash, moskiewski stróżujący i owczarek kaukaski. Wszyscy, którzy posiadają psa rasy ujętej w powyższym indeksie powinni zgłosić ten fakt gminie. W rejestrze złotowskiego urzędu miejskiego zapisano tylko trzy pozycje. Wszystkie dotyczą rottweilerów.
Każdy jednak, kto czasami spaceruje ulicami miasta widzi, że – szczególnie w przydomowych podwórkach – groźnych psów jest więcej. Gdzie więc tkwi haczyk? Jak czytamy na stronie urzędu miejskiego, by czworonoga zarejestrować potrzebna jest jego metryka lub rodowód. Jaka przeszkoda najczęściej staje na drodze do posiadania takiego dokumentu? Oczywiście finansowa. Za szczeniaka rottweilera z rodowodem trzeba zapłacić minimum 1500 zł, pieska bez dokumentu można kupić już za 500 zł. Oszczędza się również w innym wymiarze – za wydanie zezwolenia na posiadanie psa rasy uznanej za niebezpieczną trzeba zapłacić w magistracie 82 zł.
–Nie jestem głupi – mówi nasz rozmówca, właściciel rottweilera – biorąc psa z rodowodem biorę na siebie problem. Na co mi formalności w urzędach? Zresztą jakby pies podobny do mojego kogoś ugryzł, a ja miałbym go zgłoszonego to jak pani myśli, kogo najpierw odwiedziłaby policja? – pyta. –Mój pies to zwykły burek – upiera się.
Drugi z naszych rozmówców, opiekun psa rasy cane corso za szczeniaka zapłacił ok. 2000 zł. Parlamentarzyści uznali, że nie jest to pies groźny, jednak każdy, kto mija go na spacerze wie, że jest inaczej. –Jest z nim taki problem, że skacze na ludzi i na inne psy, atakuje na okrągło – mówi nasz rozmówca dodając, że właśnie dlatego wyprowadza go w kagańcu.
Co ciekawe, na liście ras niebezpiecznych nie figuruje jeden z najniebezpieczniejszych psów – amstaff.
Każdy pies ma zęby
Jamnik, mieszaniec i dog argentyński – pogryźć może każdy. Nie będzie chyba przesadą jeśli stwierdzimy, że charakter czworonoga i jego skłonność do agresji w dużej mierze zależą od tego, kto znajduje się na drugim końcu smyczy. Wychowanie, socjalizacja, szkolenie – to przecież kręgosłup każdego psa i nic do tego ma tutaj „szlachetność urodzenia”. Nie oszukujmy się – rodowód odgrywa małą rolę. Bo czy pit bull z papierkiem jest bardziej niebezpieczny od tego bez? Nie. Temperament mają taki sam, z taką samą zaciętością będą też walczyć z psami spoza kręgu swojego stada – w końcu taki jest ich naturalny instynkt. Więcej, można by nawet uznać, że psy w tzw. „typie” mogą być dla otoczenia bardziej niebezpieczne, ponieważ zgodnie z polskim prawem przysłowiowe burki nie muszą być wyprowadzane na spacer w kagańcu. W ten sposób muszą być zabezpieczane wyłącznie psy groźnych ras. Jeśli patrol straży miejskiej zaczepi na ulicy człowieka, który na smyczy prowadzi psa wyglądającego jak np. owczarek kaukaski, który nie ma kagańca, a właściciel stwierdzi, że nie jest to egzemplarz rasowy, funkcjonariusz nic nie może zrobić.
Problem z groźnymi psami ewidentnie – nawet w Złotowie – jest. Za kulisami raz na jakiś czas słyszy się o tym, że pies złapał kogoś za nogę czy rozszarpał rękę, jednak z reguły ludzie jakoś się dogadują i sprawa nie trafia na policję. Co więcej, posiadacze takich psów, nawet anonimowo, odmówili nam rozmowy na ich temat.
W tym miejscu trzeba również poruszyć inną kwestię – co jeśli czworonóg jest mieszańcem dwóch niebezpiecznych ras? Prawo nie uznaje go za groźnego, taka mieszanka krwi może jednak doprowadzić do prawdziwej tragedii.
Czy więc właściciele psów bez rodowodu są trochę ponad prawem? Pracownik poznańskiego oddziału związku kynologicznego w rozmowie z nami przyznaje, że po części tak. Polskie prawo w kwestii podejścia do groźnych psów jest dalece niedoskonałe.
-Zachowanie psa zależy od wychowania. Nawet z chihuahuy można zrobić mordercę – peroruje właściciel rottweilera.
Jaki pan, taki pies?
Duże znaczenie ma też charakter właściciela. Wielu z nich z różnych powodów stymuluje agresję czworonoga, a potem nie może sobie z nim poradzić. -Groźnego psa można wychować, ale jest ciężko – mówi o swoim cane corso nasz rozmówca dodając, że by porwać się na trzymanie takiego psa trzeba mieć silny i zdecydowany charakter.
Sporo z nas wybierając czworonoga wykazuje się niesamowitą wprost naiwnością. Po pierwsze nierzadko zdarza się, że piesek przyjeżdża z niesprawdzonej hodowli, po drugie bywa tak, że jego charakter jest zupełnie niedostosowany do naszego, a niestanowczy właściciel to nieusłuchany pies. Czworonóg, który raz poczuł, że może zdominować „stado” łatwo od tego nie odstąpi, w skrajnych przypadkach może dojść nawet do terroru rodziny, w której się wychowuje. –Kiedy był ze mną chłopak znosiłam obecność jego psa, ale jak gdzieś wychodził dosłownie bałam się ruszyć. Miałam wrażenie, że cały czas mnie obserwuje i tylko czeka, żeby zaatakować – wspomina złotowianka, partnerka mężczyzny posiadającego rottweilera. Opiekun cane corso również nie ma w tym względzie komfortowej sytuacji. Kiedy odwiedzają go goście, ze względów bezpieczeństwa psu zakładany jest kaganiec. –Niektórych osób w ogóle nie wpuszcza do mieszkania – opowiada. Zapytany o przyczyny tej niechęci i agresji odpowiada, że czworonóg ma bardzo silnie rozwinięte poczucie własności terytorialnej.
Jak opowiada rzecznik złotowskiej KPP, w roku 2011 komenda zajmowała się dwoma przypadkami pogryzień, w których zastosowano środki karne. Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Złotowie podobnych przypadków odnotowała więcej – 149. Jak mówi jednak rzecznik placówki Monika Skowrońska, w liczbie tej mieszczą się nie tylko psy, ale również koty, konie, króliki, a nawet szczur.
Jakie kary grożą miłośnikom psów, które kogoś pogryzły? Kodeks wykroczeń mówi, że każdy kto nie zachował należytych środków ostrożności podczas trzymania zwierzęcia podlega karze 250 zł lub karze nagany, natomiast każdy, kto płosząc lub drażniąc zwierzę doprowadza do tego, że staje się ono niebezpiecznie, może zubożeć nawet o 1000 zł lub zostać ukarany naganą.
Obserwacja
Każde zgłoszenie dotyczące pogryzienia, które wpływa do Sanepidu wiąże się z podjęciem odpowiednich kroków. Pracownik udaje się do poszkodowanego i przeprowadza dochodzenie epidemiologiczne, równocześnie wszystkie przypadki zgłaszane są powiatowemu lekarzowi weterynarii, który zabiera czworonożnego sprawcę nieszczęścia na 15-dniową obserwację, a następnie wystawia mu zaświadczenie o stanie zdrowia. Jeśli dana osoba została pogryziona np. przez szczura, od razu kieruje się ją do wałeckiego 107 Wojskowego Szpitala Chorób Zakaźnych, w którym aplikuje się odpowiednią szczepionkę. [[reklama]] Pomysł spalił na panewce
W 2005 roku po fali zagryzień tematem niebezpiecznych psów zajęli się prawodawcy. Nowelizacja ustawy o ochronie praw zwierząt, którą uchwalono tego właśnie roku, miała dać w końcu narzędzia pozwalające sprawować kontrolę nad hodowlami ras agresywnych. Zakładała ona, że wszyscy amatorzy takich psów powinni przechodzić badania psychologiczne, a same czworonogi miały być obowiązkowo poddawane szkoleniu. Poza tym chciano, aby na każdym właścicielu takiego psa ciążył obowiązek opłacania kosztownego ubezpieczania od odpowiedzialności cywilnoprawnej za wyrządzone przez zwierzę szkody. Ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski nie podpisał jednak ustawy, więc inicjatywa parlamentu upadła. Jaki był powód weta? Według Kwaśniewskiego wprowadzenie takich uregulowań mogłoby się wiązać z sytuacją nagminnego pozbywania się psów, których właściciele nie chcieliby przechodzić żmudnych i kosztownych procedur uzyskiwania pozwolenia i odprowadzać składek.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze