Zagrozili mieszkańcom Złotowa

Są zarzuty dla Przemysława F. i Kamila B., którzy w Złotowie mieli produkować dopalacze. Laboratorium przy Pogodnej zagrażało wielu ludziom

Policjanci zabezpieczyli także ponad 1000 sproszkowanych działek dilerskich gotowych do sprzedaży oraz blisko 65 g marihuany (fot. pixabay)
Policjanci zabezpieczyli także ponad 1000 sproszkowanych działek dilerskich gotowych do sprzedaży oraz blisko 65 g marihuany (fot. pixabay)

30 grudnia 2016 roku Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim złożyła w Sądzie Okręgowym w Poznaniu akt oskarżenia przeciwko Przemysławowi F. i Kamilowi B. To efekt półtorarocznego postępowania (fabryka w Złotowie zlikwidowana została 23 lipca 2015 roku) przez policję z Gorzowa Wlkp., która prowadziła u siebie śledztwo w sprawie produkcji i handlu dopalaczami.

31–letniemu właścicielowi firmy postawiono zarzut sprowadzenia i przygotowania do sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez wprowadzenie do obrotu w znacznych ilościach szkodliwych dla zdrowia środków zastępczych, tzw. dopalaczy

– podał wówczas rzecznik KMP w Gorzowie Wielkopolskim kom. Marcin Maludy. Na Pogodnej policjanci znaleźli m.in. kilkaset litrów odczynników i roztworów oraz blisko 100 kg rozmaitych półproduktów mogących służyć do produkcji dopalaczy. Zabezpieczyli także ponad 1000 sproszkowanych działek dilerskich gotowych do sprzedaży oraz blisko 65 g marihuany.

Po przebadaniu półproduktów i gotowych wyrobów prokurator Maciej Mielcarek postawił Przemysławowi F. i Kamilowi B. kilka zarzutów. Po pierwsze, że sprowadzali i czynili przygotowania do sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób. Gromadzili, wytwarzali za pomocą linii produkcyjnej szkodliwe dla zdrowia środki zastępcze. Zagrozili tym pracownikom i sąsiadom.

Prowadzili działalność w nieprzystosowanych, nieoznakowanych i niedopuszczonych przez odpowiednie służby sanitarne i pożarnicze pomieszczeniach, a była to działalność specjalistyczna chemiczna. Produkowano tam produkty spożywcze, ale wykorzystywano do niej toksyczne i łatwopalne mieszaniny

– podaje prokurator Mielcarek.

Do tego były one przechowywane w sposób nieodpowiedni. To wszystko, zdaniem biegłych, stwarzało zagrożenie wystąpienia pożaru, podczas którego wydzielać by się mogły toksyczne opary i gazy.

Oskarżeni wytwarzali bardzo różne substancje. U jednego zidentyfikowano ich około siedemdziesięciu.

Były to środki spożywcze specjalnego przeznaczenia, suplementy diety, ekstrakty, wyciągi, mieszanki ziołowe

– nadawali im nazwy handlowe i sprzedawali przez internet. Ustaliliśmy, że sposób wytwarzania w laboratorium był niewłaściwy, co zagrażało zdrowiu i życiu ludzi. Nie było zachowanych rygorów sanitarnych – kontynuuje oskarżyciel.

Kolejne dwa zarzuty dotyczą tego, że swojej produkcji mężczyźni nie zgłosili. W ten sposób naruszyli ustawę o bezpieczeństwie żywności i żywienia.

Prowadzili sprzedaż żywności na odległość, a taką działalność należy zarejestrować, by odpowiednie organy mogły ją kontrolować

– wyjaśnia M. Mielcarek.

Dodatkowo Przemysław F. otrzymał zarzut z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Prokuratura nie udowodniła mu jednak działalności dilerskiej.

W toku postępowania upadł najpoważniejszy zarzut dotyczący produkcji i handlu dopalaczami.

Został umorzony, gdyż osoba, która wskazywała, że od nich kupowała produkty, a sama produkowała te dopalacze w Gorzowie, już po procesie stwierdziła, że nabywała w Złotowie same zioła. Zmieniła zeznania, więc zostaliśmy tylko na środkach zastępczych i suplementach diety, choć były tam substancje, które mogły oddziaływać na ośrodkowy układ nerwowy, ale nie było tam nic z ustawy

– wyjaśnia prokurator.

Obaj oskarżeni złożyli wnioski o dobrowolne poddanie się karze. Ustalić mają formę i czas pozbawienia wolności, przepadku majątku oraz kary finansowe, jakie poniosą.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu