Załapać się na Arkę

„Jestem bezdomny i mam nałóg” – historie mieszkańców domu opieki w Głomsku

- To nasze słoneczko - o pani Angeli mówi Artur Amenda. Schorowana kobieta do Arki trafiła razem z mamą
- To nasze słoneczko - o pani Angeli mówi Artur Amenda. Schorowana kobieta do Arki trafiła razem z mamą

Osoby: Jarek, Patryk, Artur, Angela, Jarosław.

Scena I:
Klatka schodowa, ściana oklejona tapetą udającą kamienne, prostokątne płytki, drewniana balustrada z lampką na fotokomórkę na zakręcie. Okrągłe szczeble maluje Jarek, lat 51.

Jarek: Jestem bezdomny i mam nałóg – alkohol. Pochodzę z Wapna. Tam straciłem mieszkanie, nie miałem się gdzie podziać. Przyszłem do Piły, do mamy. Jak to się mówi, jak miałem pracę i pieniążki, wszystko było dobrze z rodziną. Skończyła się praca, skończyły się pieniążki to „wynoś się!” Musiałem iść na klatkę. Kilkanaście lat tułałem się po klatkach. W październiku tamtego rok trafiłem do Artura do Arki.

Artur Amenda to założyciel Arki Noego, która kilka miesięcy temu przejęła budynek byłej szkoły w Głomsku. Założył w nim dom opieki, punkt terapeutyczny dla osób pokrzywdzonych przez los. Przysłuchuje się słowom Jarka.

Artur: Miałem ojca narkomana i dilera. Przez dwadzieścia lat nas maltretował. Nie powinno mnie tu dzisiaj być, ale jestem, bo nauczyłem się słuchać…
Jarek: Dzieci mam czwórkę. Trzy dorosłe, jeden wyrostek mały, trzynaście lat ma, ale to w konkubinacie. Z żoną i dziećmi utrzymywałem kontakt jak miałem stary numer. Teraz przetraciłem numer i kartę, nie mam kontaktu z nimi w ogóle. Ale mam adres, wiem, gdzie mieszkają, napiszę list i poproszę o ponowny kontakt.

Dookoła biega czarny pies, Hektor. Łasi się do wszystkich, czasem zaszczeka na bawiącego się obok kotka.

Pije Pan jeszcze?

Jarek: Miałem tutaj kilka wpadek…
Artur: Jest coraz lepiej. Oni uczą się tutaj wszystkiego od początku: „dziękuję”, „przepraszam”, szacunku, odpowiedzialności. Ale przypadki są różne. Miałem panią, której sytuacja się ustabilizowała, wróciła już do pracy, a potem...
Jarek: O Ani mówisz?
Artur: Super było do momentu, gdy pojawiły się pieniądze. Mówiliśmy: „Aniu, ty nie możesz mieć tych pieniążków. Zostaw je w depozycie, żeby ciebie nie kusiło picie”. W tej chwili jest umierająca – mężczyzna pokazuje zdjęcia w telefonie. – W Złotowie leży w stanie opłakanym, z uszu krew… A miała tu warunki, wszystko.

Widać nie wszyscy się na tę arkę załapią.

Jarek pociera dłonią o dłoń. Widać świerzbią go, gdy długo nic nie robi. A większość prac tutaj to jego dzieło – skuwanie tynków do gołej cegły, szpachlowanie, malowanie. Pani z Sanepidu powiedziała im, że dawną szkołę w kilka lat będą odnawiać, a oni po czterech miesiącach w niej mieszkają.

Artur: Pracowaliśmy 7 dni w tygodniu po 12 godzin, w ogóle nie mieliśmy przerwy.   Dach, instalacja elektryczna, grzewcza, tynki, wszystko. Ze ścian kilkadziesiąt wiader wody wyciągnęliśmy, grzyby usunęliśmy.
Jarek: Chwalę sobie pobyt tutaj. Jest alternatywa taka, że zostanę tu już do grobowej deski. Będzie spółdzielnia, będę zatrudniony na etat normalnie. Mam nadzieję, że dam radę. To jest jako mój dom. Jesteśmy jako rodzina. Nie ma wyróżnień, wszyscy są równo traktowani.


To dopiero 30% artykułu. W dalszej części przeczytasz m.in.:

Scena II: kuchnia, kobieta miesza metalową łyżką w emaliowanym garnku. Rękę ma oklejoną ciastem. – Angelika: Mam 34 lata, nie miałam gdzie mieszkać, to tu przyszłam...

Scena III: świetlica, kilka kanap, fotele, zabytkowa witryna, telewizor (...) Na fotelu siada Jarosław. Z trudem, wygląda że życie dało mu w kość. Ręce ma wykręcone...

Scena IV: ten sam fotel w świetlicy, Artur, pies Hektor, kot i Patryk, lat dwadzieścia. – Patryk: W wieku trzynastu lat zacząłem brać narkotyki. Nie pamiętam, jak...

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń...

To tylko fragment artykułu (pozostało 11145 znaków). Aby czytać dalej ...

Subskrypcja na portalu

Zyskaj już dziś pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Wykup subskrypcję

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu