Seniorzy "Sparty" Złotów nie zostali wpuszczeni na trening na stadion przy ul. Wioślarskiej. - Ustaliliśmy, że boisko może być wykorzystywane przez 6 godzin w tygodniu - odmownej decyzji broni dyrektor ZCAS-u, Sławomir Wilowski. - Trzeba być elastycznym, tym bardziej że Sparta walczy o utrzymanie - odpowiada prezes Sparty, Tomasz Komorowski
Nie dla Sparty boisko
Na godzinę 18:00 w piątek 11 maja seniorzy „Sparty” Złotów zaplanowany mieli drugi w tym tygodniu trening (w środę grali mecz eliminacji Pucharu Polski WZPN w Słupcy, przegrany 1:3). Piłkarze przekonani byli, że ćwiczenia odbędą się na boisku przy ulicy Wioślarskiej. W ostatniej chwili okazało się, że stadion jest dla nich zamknięty. Powodem decyzji odmownej miała być troska o stan murawy. - Ustaliliśmy, że boisko może być wykorzystywane przez 6 godzin w tygodniu – Sławomir Wilowski powołuje się na umowę zawartą pomiędzy Złotowskim Centrum Aktywności Społecznej a zarządem „Sparty”. W ubiegłym tygodniu na tym obiekcie odbyły się 4 mecze, więc ustalony limit został wyczerpany. Częstotliwość korzystania z boiska pracownicy ZCAS-u oparli na wyliczeniach firmy Sial Szczecin, która pomagała w doprowadzeniu murawy przy Wioślarskiej do stanu używalności. – Albo będziemy tego pilnować, albo boisko będzie wyglądać jak to przy ulicy Mickiewicza – przestrzega dyrektor.
Bez zaproszenia ani rusz
6 godzin tygodniowo dla wszystkich grup wiekowych piłkarzy szkolonych w „Sparcie” to, zdaniem władz klubu, nie za wiele. Dlatego w rozmowach z władzami miasta Tomasz Komorowski uzgodnił, że mogą się zdarzyć przekroczenia tej granicy czasowej. – Ustaliliśmy, że jak się zdarzy raz na jakiś czas jedna godzina treningu więcej, to nic się nie stanie – prezes dziwi się rygorowi utrzymywanemu przez zarządcę obiektu. - Trzeba być elastycznym, tym bardziej że Sparta walczy o utrzymanie.
Sławomir Wilowski jednak nie chce zgodzić się na to, by ktokolwiek sam decydował o tym, kiedy wejdzie na obiekt przy Wioślarskiej. A tak się zdarza. – Nikt ze mną nie ustalał terminów treningów w maju. Pan Ziółkowski robi co chce, a nawet wcześniej nie zadzwonił, żeby ustalić termin – na dowód dyrektor pokazuje e-maila przesłanego na adres „Sparty” z prośbą o ustalenie terminów treningów. Odpowiedzi nie było.
Wybieg dla koni
Teoretycznie piłkarze mogą trenować na boisku zlokalizowanym obok głównej płyty. Pole gry to ZCAS wyposażył w bramki na kółkach, które łatwo można przestawiać. – Narazili nas na koszty, a i tak na nim nie grają – Sł. Wilowski zżyma się na myśl o wydanych ok. 6 tys. złotych. Tomasza Komorowskiego jednak taki argument nie przekonuje. – To boisko się nie nadaje, lepiej grać na asfalcie – prezes nie przebiera w słowach, porównując rzeczoną nawierzchnię do toru dla koni. Spartanom pozostaje więc treningi, przekraczające 6-godzinny limit, przeprowadzać przy ulicy Mickiewicza. Tajemnicą Poliszynela jest natomiast to, jak wielu piłkarzy z seniorskiej drużyny „Sparty” bierze w nich udział. Dlatego burmistrz Złotowa z dystansem podchodzi do przepychanek między klubem i ZCAS-em. – Ja ich godzić nie będę, ale nikt nie odpowiada za płytę boiska poza Sławomirem Wilowskim – włodarz nie kryje swojej irytacji.
Z trenerem „Sparty” Adamem Ziółkowskim, mimo wielu prób, nie udało nam się skontaktować.
W całej sytuacji trudno oprzeć się wrażeniu, że być może wystarczyłby jeden telefon i odrobina życzliwości z obu stron, by temat rozwiązać polubownie. Czasem to pomaga.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze