Kobieta weszła wprost pod jadący samochód. Było ciemno, nie miała odblasków, na dodatek poruszała się złą stroną jezdni.
12 stycznia w godzinach wieczornych policjanci z Posterunku Policji w Lipce zostali wezwani do potrącenia pieszego. Do zdarzenia doszło tuż za Lipką, na trasie do Nowego Buczka. Jak okazało się po przybyciu na miejsce zdarzenia, 59-letnia kobieta, poruszając się po niewłaściwej stronie jezdni, nagle wtargnęła pod koła nadjeżdżającej drogą toyoty yaris. Piesza nie posiadała żadnych elementów odblaskowych, mimo że było już po zmroku. 20-letnia kierująca samochodem nie zdążyła już wykonać żadnego manewru w celu uniknięcia potrącenia kobiety, miała także utrudnione warunki drogowe, spowodowane śnieżną aurą. Po nieszczęśliwym zdarzeniu natychmiast wezwała policję. Po rozpoznaniu sprawy, za spowodowanie kolizji drogowej, to 59-latka została ukarana mandatem karnym. Na szczęście tym razem nikomu nic się nie stało, a kierująca autem zachowała zimną krew.
Julita Milczyńska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie rozumiem, kobiet kierująca nie zdążyła, nie miała dobrych warunków jazdy więc doszło do potrącenia. Na jakiej podstawie i z jakiego prawa o ruchu drogowym wysnuto takie uzasadnienie zdarzenia i czy ma ono zastosowanie do wszystkich kierowców. To że kierująca rowerem była głównym winowajcą to może i prawda ale jest ale, które niejednokrotnie podnoszone jest także w programach telewizyjnych. Przecież jeżeli pierwszy kierowca potrącił samochód przed sobą to płaci jeżeli drugi to też płaci itd. Jak więc jest naprawdę w takich sytuacjach jak przedstawiona w informacji. Przecież po tym jazdy może się tłumaczyć warunkami drogowymi czego do tej pory nie mogli robić bo odpowiedź policji na takie tłumaczenie jest jedno; Panie, pani kierowco, trzeba było dostosować jazdę pojazdem do warunków pogodowych. Do tego dodaje się, a jakby panu, pani ktoś nagle wbiegł, wjechał przed samochód. Tak więc jak naprawdę takie sprawy regulują przepisy o ruchu drogowym.
Ja. pie. Ale świeży artykuł jak chleb z 12 styczna.
Nie rozumiem. Jak jest naprawdę z przepisami o ruchu drogowym. Tutaj podano dziwne uzasadnienie winy jednej uczestniczki zdarzenia, druga została uznana za niewinną z uzasadnieniem że nie dostosowała swojej jazdy do aktualnie panujących warunków pogodowych w związku z czym nie zdążyła itd. Przecież z tego i tylko tego powodu wielu kierowców karanych jest mandatami a uzasadnienie jest zgoła inne i brzmi; Nie dostosowała pani, pan jazdy do panujących warunków pogodowych. Na dodatek dodaje im się, a jakby w tym momencie ktoś nagle wbiegł, wjechał na ulicę to co by pan, pani zrobiła. Dalej policjant mówi, dlatego że to pan pani nie dostosowała prędkości jazdy do aktualnie panujących warunków pogodowych czym doprowadził do zderzenia, potrącenia w związku z tym nakładam na pana, panią mandat w wys.... i 6 pkt. Karnych. W końcu pytanie narzuca się samo, jak o tym mówią przepisy ruchu drogowego w sytuacji kiedy jeden i drugi uczestnik zdarzenia znajduje na tej samej trasie poruszając się w tym samym kierunku?.
Piesza nie miała odblasków nie było jej widać a poza tym szła zła strona. Gdyby kierowca nie dostosował prędkości do pogody podejrzewam że piesza odniosła by obrażenia lub zginela .
Tu nie ma żadnych wątpliwości kto ponosi winę, to oczywiste że piesza. Kluczem jest tu strona jezdni już nie mówiąc o odblaskach. Gdyby poruszała się po właściwej stronie jezdni to ten samochód nie miał szans na potrącenie a piesza by widziała zbliżający się samochód i cała ta filozofia. Ta pani miała dużo szczęścia i ma czas na przemyślenia.
W szkole edukacja komunikacyjna a elektorat nadal chodzi po prawej stronie.
Nie rozumiem, kobiet kierująca nie zdążyła, nie miała dobrych warunków jazdy więc doszło do potrącenia. Na jakiej podstawie i z jakiego prawa o ruchu drogowym wysnuto takie uzasadnienie zdarzenia i czy ma ono zastosowanie do wszystkich kierowców. To że kierująca rowerem była głównym winowajcą to może i prawda ale jest ale, które niejednokrotnie podnoszone jest także w programach telewizyjnych. Przecież jeżeli pierwszy kierowca potrącił samochód przed sobą to płaci jeżeli drugi to też płaci itd. Jak więc jest naprawdę w takich sytuacjach jak przedstawiona w informacji. Przecież po tym jazdy może się tłumaczyć warunkami drogowymi czego do tej pory nie mogli robić bo odpowiedź policji na takie tłumaczenie jest jedno; Panie, pani kierowco, trzeba było dostosować jazdę pojazdem do warunków pogodowych. Do tego dodaje się, a jakby panu, pani ktoś nagle wbiegł, wjechał przed samochód. Tak więc jak naprawdę takie sprawy regulują przepisy o ruchu drogowym.
Ja. pie. Ale świeży artykuł jak chleb z 12 styczna.
Nie rozumiem. Jak jest naprawdę z przepisami o ruchu drogowym. Tutaj podano dziwne uzasadnienie winy jednej uczestniczki zdarzenia, druga została uznana za niewinną z uzasadnieniem że nie dostosowała swojej jazdy do aktualnie panujących warunków pogodowych w związku z czym nie zdążyła itd. Przecież z tego i tylko tego powodu wielu kierowców karanych jest mandatami a uzasadnienie jest zgoła inne i brzmi; Nie dostosowała pani, pan jazdy do panujących warunków pogodowych. Na dodatek dodaje im się, a jakby w tym momencie ktoś nagle wbiegł, wjechał na ulicę to co by pan, pani zrobiła. Dalej policjant mówi, dlatego że to pan pani nie dostosowała prędkości jazdy do aktualnie panujących warunków pogodowych czym doprowadził do zderzenia, potrącenia w związku z tym nakładam na pana, panią mandat w wys.... i 6 pkt. Karnych. W końcu pytanie narzuca się samo, jak o tym mówią przepisy ruchu drogowego w sytuacji kiedy jeden i drugi uczestnik zdarzenia znajduje na tej samej trasie poruszając się w tym samym kierunku?.