Tylko 1% budżetu na drogi, blisko 50% na oświatę. Skąd brać na remonty fatalnych traktów i jak oszczędzić na szkołach czy przedszkolach? Co z cmentarzem, na którym miejsca dla zmarłych coraz mniej?
Piątkowe spotkanie wójta z mieszkańcami Zakrzewa zakończyło serię zebrań wiejskich, w jakich Henryk Dobrosielski uczestniczył w ostatnich tygodniach. Zgodnie z oczekiwaniami najwięcej dyskusji wzbudziła sprawa funduszu sołeckiego na 2014 rok – propozycja, ażeby nie wyodrębniać go za rok do dyspozycji mieszkańców, a pieniądze te przeznaczyć na zakup dla samorządu sprzętu do remontowania i utrzymania gminnych dróg. W Zakrzewie dyskusja nie wzbudziła tylu emocji co choćby w Czernicach, gdzie zarządzono nawet głosowanie w tej sprawie, ale pytania i wątpliwości były. Wójt już na początku spotkania zaznaczył, że nie będzie się upierał przy tym, ażeby na przyszły rok funduszu sołeckiego nie wyodrębniać i stąd pyta na zebraniach o zdanie mieszkańców. Opcję rezygnacji z funduszu sołeckiego i zakupu drogowego sprzętu argumentował jednak danymi liczbowymi – gdyby gmina miała własny sprzęt, koszt netto motogodziny wyniósłby prawdopodobnie około 100 zł, a w przypadku wynajmu sprzętu jest to kwota około 180 zł. Wójt podkreślał też, że ze skali problemu z gminnymi drogami mniej zdają sobie sprawę ci mieszkańcy, którzy w zdecydowanej większość korzystają z dobrze utwardzonych i asfaltowych traktów. – Proszę jednak pamiętać o potrzebach innych mieszkańców – apelował, dodając, że w wielu miejscach gminne drogi wymagają, szczególnie w okresach roztopów, ciągłych prac. Świadomość potrzeb jest tym bardziej uderzająca, jeśli weźmie się pod uwagę, jak niewiele pieniędzy gmina przeznacza na bieżące utrzymanie dróg. Statystyki są wręcz zatrważające – w tym roku jest to zaledwie 1% budżetu gminy, czyli około 145 tys. zł.
[[reklama]]
Nie róbcie zamachu Sołtys Zakrzewa bronił jednak zachowania funduszu sołeckiego. Przekonywał, że przez ostatnie lata, kiedy fundusz zaczął funkcjonować, w Zakrzewie udało się wykonać sporo rzeczy i zrealizować kilka ciekawych społecznych inicjatyw. – Bez tych pieniędzy nic więcej nie zrobimy. Znowu trzeba będzie biegać po sponsorach – mówił Jan Wojciechowski. Na spotkaniu była obecna większość zakrzewskich radnych. Sołtys prosił ich, ażeby nie czynili zamachu na sołecką pulę pieniędzy. Barbara Pikulik nie czekała z odpowiedzią. Od razu przyznała, że jest za kupieniem sprzętu do remontowania dróg i zdania nie zmieni. Będąca na co dzień listonoszem radna sporo jeździ po gminie i wie, z jakimi problemami muszą się borykać ci, którzy o asfalcie na swoich drogach mogą jedynie marzyć.
zlotowskie.pl
W sprawie funduszu doszło do słownej potyczki między wójtem a kandydatem na wójta w ostatnich wyborach, Markiem Buławą. Ten, podobnie jak sołtys (z którym pracują razem w radzie sołeckiej) bronił funduszu. Przekonywał, że gdy raz będzie zabrany, raczej trudno będzie o jego przywrócenie w przyszłości. Buława przypomniał też, że rada sołecka od początku była przeciwna ograniczaniu funduszu sołeckiego, choć po niedawnych negocjacjach z zakrzewskimi radnymi wypracowano kompromis – ograniczenie o 50%. Piątkowa polemika na zebraniu z mieszkańcami Zakrzewa była tylko wstępem do dyskusji o funduszu sołeckim, jaką zaplanowano na poniedziałek, na zebraniu wójta z sołtysami. [[nowa_strona]] Jest lepiej. Co dalej? Eugeniusz Barabasz, prezes Jedności Zakrzewo i były radny pytał o to, czy władze gminy analizowały możliwości szukania oszczędności w wydatkach na oświatę. Koszty z nią związane to blisko 50% budżetowych wydatków. Pytał, co z możliwością utworzenia w Zakrzewie zespołu szkół – taka opcja pojawiała się w nieoficjalnych rozmowach w ostatnim czasie. Henryk Dobrosielski odpowiedział, że temat jest dość złożony i był rozważany. Jak wyjaśniał, takie rozwiązanie nie dałoby oszczędności, a może wręcz podniosłoby oświatowe wydatki. Z drugiej strony wójt przyznał, że oświata, czyli największy dział budżetowych kosztów, na pewno będzie w niedalekiej przyszłości wymagał dyskusji i konkretnych analiz. Podczas zebrania podkreślano jednak, że w ostatnich latach oświatowe wydatki udało się w znacznej mierze zoptymalizować. W tym roku gmina po raz pierwszy od lat nie musiała wypłacać nauczycielom wyrównań, potocznie zwanych „czternastek”. Tzn. musiała, ale była to symboliczna kwota, niecały tysiąc złotych, podczas gdy w poprzednich latach były to kwoty dużo poważniejsze. Niektóre samorządy do teraz płacą nauczycielom z tego tytułu kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy złotych rocznie. – To pokazuje, że obecnie oświata w naszej gminie jest lepiej zorganizowana, a wydatki na nią są racjonalnie ponoszone – podkreślano.
Bez szaleństw Na wszystkich zebraniach mieszkańcy otrzymali informacje o stanie gminy, zwłaszcza finansowym. Podkreślano, że celowo nie jest to kadencja pełna inwestycyjnych szaleństw. – To przygotowanie gminy na rozdania unijne na lata 2014-2020 – podkreślał radny Andrzej Ławniczak. Przypomniał, że na początku tej kadencji rada przyjęła założenie, iż nie będzie się zadłużać i konsekwentnie je realizuje. Zwłaszcza, że jest już trzeci rok pracy tej rady, a samorząd wciąż spłaca zadłużenia zaciągnięte w poprzednich kadencjach. W świetle tych faktów wójt przekonywał jednak, że gmina będzie w dobrej kondycji budżetowej w następnych latach, kiedy będzie można zabiegać o kolejne środki pochodzące z unijnej kasy. A jest to istotne, ponieważ każdy samorząd będzie musiał spełnić określone, indywidualnie opracowane wskaźniki. – Powinniśmy je mieć bardzo korzystne – zapewniał podczas ostatnich zebrań H. Dobrosielski.
[[reklama]]
Cmentarz w powijakach Na zakrzewskim zebraniu powrócono także do kwestii cmentarza – tego, że jest na nim coraz ciaśniej. Temat dyskutowany jest od lat, ale wciąż nie ma efektów tych rozmów. Nie tylko nie wiadomo, na jakiej zasadzie będzie w przyszłości funkcjonował (parafialny – jak obecnie, komunalny lub parafialno-komunalny), ale wciąż nie wiadomo też, co z gruntami na jego poszerzenie. – Decyzje muszą być podjęte w tym roku, żeby w 2014 nie okazało się, że w Zakrzewie nie ma gdzie chować zmarłych – apelował do wójta Andrzej Ławniczak. Zwracano też uwagę na coraz gorszy stan ulicy Osmańczyka. Należy zabrać się za jej systematyczne naprawianie, bo inaczej za dwa-trzy lata remont będzie musiał być kompleksowy i jeszcze bardziej kosztowny. Poruszono też kwestie zbiórki azbestu, budowy przydomowych oczyszczalni ścieków czy inicjatywy lokalnej – szerzej o tych sprawach w kolejnych numerach „Aktualności”.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze