W miniony weekend wędkarze z Koła Miejskiego PZW w Złotowie wzięli udział w towarzyskich spławikowych zawodach na rzece Gwdzie w Grudnej. Zwycięzca złowił ponad 11 kg ryb!
Niedzielny, poranny przymrozek nie odstraszył wędkarzy z Koła Miejskiego PZW w Złotowie z udziału w towarzyskich spławikowych zawodach wędkarskich na rzece Gwdzie w Grudnej.
Podczas trzygodzinnego wędkowania do siatek wędrowały przede wszystkim drobne płocie i wszędobylskie ukleje. Po zważeniu złowionych ryb przyszedł czas na ogłoszenie wyników. Zwycięzcą niedzielnych zawodów został Józef Borowicz, który złowił 11,110 kg ryb i tym samym ustanowił swój rekord wagowy. Na miejscu drugim znalazł się Sławomir Kubiński, z wynikiem 6,265 kg i na miejscu trzecim Rafał Faryna, z wynikiem 6,250 kg.
Rozpalone ognisko pozwoliło na ogrzanie zmarzniętych zawodników a także upieczenie smacznych kiełbasek.
info/foto: PZW Złotów
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Frekwencja niezla. Tylko tych ryb szkoda. Byłem w czwartek to istna rzeź. Biorą co pod rękę podjęcia. Panowie zastanówcie się czy naprawdę nie macie co jeść?
Na tego typu zawodach ryb się nie zabiera, w myśl zasady "no kill". Po zważaniu ryby wracają do wody. Tyle w temacie.
Szkoda ze u siebie nie lowicie tylko najlepiej jechać do kogoś, a zapomniałem jak się nie zarybia to nie ma ryb.
Zarybia, zarybia.
Jeszcze PZW a po Nowym Roku, WODY POLSKIE. Ciekawe czy jak będzie drożej to będzie lepiej.
Ale frekwencja dopisała. Jaki prezes takie koło , tylko on sam siebie wybrał . Te koło już dawno spadło na dno .
Znajdź sobie lepsze. W Złotowie są jeszcze 4 inne koła PZW, które działają i organizują liczne zawody. Powodzenia.
Cieszy mnie, że takie wydarzenia organizowane są cyklicznie. Widać, że PZW zależy na tym, aby wędkarze mogli się "wyszaleć" ;-).
Nie ma ryb i nie będzie Kart też się już nie opłaca wykupować Istne Dno Ale jest nadzieja bo Miejskie obstawione Z informacji wiem że Sandacz aktywny
Frekwencja niezla. Tylko tych ryb szkoda. Byłem w czwartek to istna rzeź. Biorą co pod rękę podjęcia. Panowie zastanówcie się czy naprawdę nie macie co jeść?
Na tego typu zawodach ryb się nie zabiera, w myśl zasady "no kill". Po zważaniu ryby wracają do wody. Tyle w temacie.
Szkoda ze u siebie nie lowicie tylko najlepiej jechać do kogoś, a zapomniałem jak się nie zarybia to nie ma ryb.