Są wśród nich motorowodniacy, żeglarze i ratownicy. Szkolą się, spędzają wspólnie czas i dzielą się doświadczeniami. - Myślę, że właśnie o to tu chodzi. Żeby ludzi łączyć, scalać razem, a nie skupiać się na minionych zaszłościach. Dzięki temu skuteczniej pomożemy tym, którzy będą tego kiedyś potrzebować – mówi Sławomir Wilowski, prezes złotowskiego oddziału WOPR
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 100% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tak tak, zatruć Zaleskie. To jest najważniejsze w tym ,, motoro-wodnym " wariactwie. Tu już nawet nie można mówić że szkoda jeziora, bo zaraz wyleje się fala Hejtu.
Tak tak, zatruć Zaleskie. To jest najważniejsze w tym ,, motoro-wodnym " wariactwie. Tu już nawet nie można mówić że szkoda jeziora, bo zaraz wyleje się fala Hejtu.