Miejscowości odcięto od wody z powodu bakterii coli. Frustracja mieszkańców jest coraz większa, mówią o powtarzających się problemach z siecią. Liczą na jej wymianę, ale czy to w niej jest problem?
Niedawno w gminie Okonek doszło do poważnego problemu z wodą pitną. I to w kilku sołectwach. Wykryto bakterie coli, mieszkańcy przez kilka dni nie mogli korzystać z wody z wodociągu ani do spożycia, ani do celów higienicznych. Problem dotyczył miejscowości: Glinki Mokre, Glinki Suche, Węgorzewo, Skoki, Lubnica oraz Lubniczka. Wsie te są podłączone do wodociągu Skoki, który zaopatruje je w wodę. Jak wyjaśniono nam w Powiatowej Stacji Sanitarno–Epidemiologicznej w Złotowie, gminne przedsiębiorstwo komunalne, w ramach własnej kontroli wewnętrznej, pobrało próbki do badań, których wyniki wykazały problem. Złotowski Sanepid wydał komunikat o zakazie.
Temat poruszono na jednej z ostatnich sesji Rady Miejskiej Okonka. Głos zabrała m.in. sołtys Lubnicy Wioletta Mańkowska. Podkreśliła, że sytuacja związana z problemami z wodą nie jest jednorazowa, powtarza się od pewnego czasu. Odniosła się także do wcześniejszych rozmów z dyrektorką zakładu komunalnego i wskazywała na zły stan infrastruktury wodociągowej.
– Pani dyrektor powiedziała, że winą można obarczać...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 82% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak sanepid sprawdzi ten śmietnik na odpady metalowy, obok wjazdu do magazynu biedronki na Slonecznej, to nie bedzie chcial wierzyc w to co widzi. Czepia sie bzdur a nie pod nosem nie widzi takiego zagrozenia. To jest szok jaki miks resztek, pieczywa wszystko lezy normalnie na bruku, to musi byc stołówka dla szczurów. Blaszak.otwarty a nawet gdyby nie byl, to od spodu jest spora odległość tam wejdzie i szczur wielkosci kota. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem nawet na wysypisku smieci.
Jak sanepid sprawdzi ten śmietnik na odpady metalowy, obok wjazdu do magazynu biedronki na Slonecznej, to nie bedzie chcial wierzyc w to co widzi. Czepia sie bzdur a nie pod nosem nie widzi takiego zagrozenia. To jest szok jaki miks resztek, pieczywa wszystko lezy normalnie na bruku, to musi byc stołówka dla szczurów. Blaszak.otwarty a nawet gdyby nie byl, to od spodu jest spora odległość tam wejdzie i szczur wielkosci kota. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem nawet na wysypisku smieci.