Chociaż ma mieszkanie to żyje w namiocie. To, co robi nad jeziorem w Brokęcinie dla wielu jest co najmniej kontrowersyjne. Od lat nie pije alkoholu, który robił z niego bardzo niebezpiecznego człowieka
Stanisław Kobylarz od kilku lat okresowo koczuje w namiotach nad jeziorem nieopodal Brokęcina. W swoim małym świecie ma wszystko, czego potrzebuje, chociaż nie jest tego dużo. Prowizoryczna kuchenka, ciepłe posłanie, mały samochód i woda z jeziora, która jest dla niego najlepsza.
Ale nie zawsze tak było. Jak mówi, wiele lat temu wiódł normalne życie, miał perspektywy i pracę, która, chociaż ciężka i niebezpieczna, teraz zapewniłaby mu godne życie. S. Kobylarz wspomina, że blisko 10 lat przepracował w górnictwie. W pewnym momencie swojego życia wyjechał na Śląsk, gdzie skończył zawodówkę i znalazł pracę w kopalni.
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 93% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!