Kazimierz Kalina odsłania karty i otwarcie upomina się o honory. Prezesi od skata, Edward Bianga i Krzysztof Kołodziejczyk, mają inne zdanie
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 99% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Prezesi, no tak prezesi. Co tam zwykły człowiek.
Panie Bianga wspomina pan o mediacji w Pile. Ja się kajałem czy Pan obiecał ,że nie będzie się mnie czepiał? Pan się kajaL przepraszał. Co pan zrobił przed podaniem sobie ręki? Znowu pan zakpił ze mnie. „Te puste kardiżę pozbierałem w zakładzie pracy” Po tych słowach nie podałem ręki na zgodę.
Ciągle Pan deprecjonował moją pracę, ale po moim odejściu z klubu otrzymałem karteczkę z prośbą o powrót. Podpisali się wszyscy obecni na turnieju klubowym pan też oczywiście poza trybem. Pana nazwisko i podpis jest nad pozycją nr 1. Nawet osobiście się Pan pofatygował do mojego domu - prosić mnie o powrót. Po grudniowym przebiegu zwołanego ad hoc zebrania zarządu w 2011 roku, stwierdziłem, że jest pan dyktatorem. Na tym zebraniu nie było rozmowy. Nie odpowiedział Pan na zadane pytanie przez jednego członka zarządu.
Grac nie umie i się czepia wszystkich
Panie Bolek ! Naucz pan się czytać !!! W moim artykule nic nie piszę o graniu tylko o mojej pracy dla klubu i propagowaniu gry skat w regionie. A propos moich umiejętności. Trochę statystyki – rozgrywki klubowe: ( rok i moje miejsce ) 2006 – 3 ; 2007 – 2 ; 2008 – 6 ; 2009 – 6 ; 2010- 3 ; 2011 – 5 .
Ech, Kaziu, chłopie, daj se na luz.
W Złotowie mieszkają źli ludzie.
Kto tak twierdzi? I na jakiej podstawie?
Rozstawienie zawodników. Żeby turniej 1 majowy (2006 r) odbywał się zgodnie z przepisami, wysłałem e meila do klubu skata przy Hucie Łabędy. Prawie natychmiast otrzymałem odpowiedź. Tak poznałem zasady rozstawiania. Do czasu odejścia z klubu tj. do końca roku 2011 tylko ja przeprowadzałem losowanie stolików i miejsca przy stoliku w klubie i okręgu. Nawet zapraszali mnie niektórzy prezesi klubów z Okręgu Kaszubskiego – nigdy nie odmawiałem. Swoją wiedzę nie raz chciałem przekazać zawodnikom z klubu – nikt nie był zainteresowany.
Prezesi, no tak prezesi. Co tam zwykły człowiek.
Panie Bianga wspomina pan o mediacji w Pile. Ja się kajałem czy Pan obiecał ,że nie będzie się mnie czepiał? Pan się kajaL przepraszał. Co pan zrobił przed podaniem sobie ręki? Znowu pan zakpił ze mnie. „Te puste kardiżę pozbierałem w zakładzie pracy” Po tych słowach nie podałem ręki na zgodę.
Ciągle Pan deprecjonował moją pracę, ale po moim odejściu z klubu otrzymałem karteczkę z prośbą o powrót. Podpisali się wszyscy obecni na turnieju klubowym pan też oczywiście poza trybem. Pana nazwisko i podpis jest nad pozycją nr 1. Nawet osobiście się Pan pofatygował do mojego domu - prosić mnie o powrót. Po grudniowym przebiegu zwołanego ad hoc zebrania zarządu w 2011 roku, stwierdziłem, że jest pan dyktatorem. Na tym zebraniu nie było rozmowy. Nie odpowiedział Pan na zadane pytanie przez jednego członka zarządu.