Wieś czeka na fermę liczącą 8,5 tys. sztuk bydła. Kolos już budzi obawy i zmusza do rozmów. Marek Siebers wprost mówi o zaskoczeniu i poczuciu bezradności. – Nie wiedzieliśmy, co tutaj ma być. Nikt nas nie poinformował ani z nami nie rozmawiał. Nikt się z nami nie liczy. Można tu wieczorem przyjechać i posłuchać, jak to bydło się zachowuje, jak hałasuje, jak ryczy – już mówi o uciążliwościach.
Planowana budowa ogromnej fermy bydła opasowego była tematem ubiegłotygodniowego spotkania w Józefowie. W rozmowach uczestniczyli m.in. inwestor – właściciel firmy „Hagric”, właściciel pobliskiej firmy „Marko” Marek Siebers, wójt gminy Złotów Piotr Lach, radni Rady Gminy Złotów oraz okoliczni rolnicy. Najwięcej miejsca poświęcono kwestii drogi dojazdowej do gospodarstwa.
O mającej powstać inwestycji pisaliśmy szerzej w poprzednich miesiącach. Przypomnijmy: w okolicach Józefowa ma stanąć wielkotowarowa ferma bydła opasowego, na której planowane jest utrzymywanie łącznie 8,5 tysiąca sztuk bydła. Z dokumentów, do których dotarliśmy, wynikało, że 4275 sztuk stanowić mają zwierzęta powyżej jednego roku życia, a drugie tyle bydło w wieku od 6 miesięcy do roku. Hodowla ma być prowadzona na tzw. ściółce głębokiej. Produktem ubocznym nie będzie gnojowica, lecz obornik, który ma być usuwany co 2–3 tygodnie. Każdy z dziewięciu budynków inwentarskich ma posiadać własną płytę obornikową o powierzchni blisko 1400 mkw.
W każdym budynku przebywać ma około 950 sztuk bydła, a powierzchnia pojedynczego obiektu ma przekraczać 3,5 tysiąca metrów kwadratowych. Inwestorem jest spółka działająca już w Józefowie w zakresie produkcji trzody chlewnej. Teraz firma planuje rozszerzenie działalności o wielkotowarową hodowlę bydła opasowego. Jak już informowaliśmy, procedury administracyjne trwają, a kluczowe znaczenie miały uzgodnienia środowiskowe, w tym kwestia zabezpieczenia wód gruntowych.
Spotkanie sprzed kilku dni było bezpośrednio związane z planami inwestora. Choć temat fermy jest szeroki, rozmowa w dużej mierze skupiła się na dojeździe do gospodarstwa. Technicznej, ale w praktyce kluczowej. Rozmawiano przede wszystkim na prośbę Marka Siebersa, właściciela firmy „Marko”, funkcjonującej w sąsiedztwie istniejącej już części gospodarstwa. Wójt Piotr Lach zaznaczał, że...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 77% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ale to wieś przecież . To gdzie zwierzęta mają być hodowane, na rondzie w mieście z światłami ???
Dlaczego pan Siebers robi taki szum wokol powstajacej fermy tyle co wiadomo ludzie tam pracujacy maja godne zarobki za wykonywana prace ni tak jak w jego firmie smieciowe umowy i traktowanie ponizej godnosci trzeba pamietac jak jest u siebie panie kochany do tej firmy duzo panu brakuje pieniadze to nie wszystko.
Brawo, bo bedzie mial w koncu konkurencję.
Brawo może praca będzie dla bezrobotnych, ale nie bo hałas od zwierząt
Brak słów na właściciela firmy Marko....
Ale to wieś przecież . To gdzie zwierzęta mają być hodowane, na rondzie w mieście z światłami ???
Dlaczego pan Siebers robi taki szum wokol powstajacej fermy tyle co wiadomo ludzie tam pracujacy maja godne zarobki za wykonywana prace ni tak jak w jego firmie smieciowe umowy i traktowanie ponizej godnosci trzeba pamietac jak jest u siebie panie kochany do tej firmy duzo panu brakuje pieniadze to nie wszystko.
Brawo, bo bedzie mial w koncu konkurencję.