Reklama

Była premier dla "Aktualności": Chcę przywrócić normalność

17/05/2019 18:30

Czy błędy przeszłości śnią się byłej premier po nocach? Co sądzi o rozdawaniu pieniędzy przez obecny rząd? Co znaczy, że wierzy w rozsądek Polaków? Rozmowa z Ewą Kopacz.

Jak bardzo czuje się Pani odpowiedzialna za Polskę?
Czuję się odpowiedzialna jak każdy dorosły człowiek, który może siebie z całą odpowiedzialnością nazwać patriotą. Nie wyobrażam sobie życia poza moją ojczyzną, moją Polską i moją rodziną, w oderwaniu i w pogoni za chlebem. Jestem pracoholiczką. Byłam nią pracując jako lekarz i jestem nią w polityce. Przyszłam do niej, wierząc, że wiele mogę zmienić, ale marzenia i oczekiwania zderzyły się z rzeczywistością, co rodziło mnóstwo frustracji. Czuję jednak na sobie ciężar odpowiedzialności, zwłaszcza biorąc pod uwagę stanowiska, które pełniłam.

 

Mówi to Pani z perspektywy Sejmu? Jest w nim Pani od 18 lat, to aż nadto, by oderwać się od rzeczywistości.
Bardzo twardo stąpam po ziemi, bo moja praca to nie tylko zagrzebanie się w papierach. Staram się wsłuchać w to, co mówią ludzie przychodzący do mojego biura poselskiego, ludzie na ulicy, sąsiedzi, koleżanki mojej mamy, które z pasją oglądają programy polityczne. To nie jest tak, że żyję w bańce i nie wiem, co się dzieje dookoła. Jedyna rzecz, która mnie frustruje, to że jako opozycja nie mam wpływu na to, co dzieje się w kraju. Nasze poprawki są odrzucane, a uwagi nieuwzględniane.

Reklama

To musi być dla Pani trudna sytuacja. Kilka lat temu była Pani marszałkiem Sejmu, pierwszą kobietą na tym stanowisku i drugą osobą w państwie...
...Ciekawe, czy kiedyś ktoś będzie o tym pamiętał?

Takie wyjątki zapisują się w historii... Była też Pani ministrem zdrowia i premierem, a dziś jest Pani szeregowym posłem, bez wpływu na to, co się w Polsce dzieje.
Nie mogę mieć wpływu decydującego na ostateczny kształt prawa, ale pracuję nad projektami ustaw w komisjach. Tam jestem bardzo aktywna, mówię, co mi się nie podoba i jak ja bym daną rzecz zrobiła. Tam, w komisji zdrowia i do spraw Unii Europejskiej, czuję się potrzebna.
Poza tym nigdy nie przywiązywałam się do funkcji. Moi rodzice uczyli mnie, że nic nie trwa wiecznie. Przyjmuję to jako normę.

Reklama

Wciąż chce Pani, jak to mówiła na początku kariery politycznej (najpierw w Unii Wolności, później w PO), zmieniać świat na lepsze?
Bardzo bym chciała, naprawdę. Chciałabym mieć takie instrumenty, ale nawet gdy jest się premierem nie można tak po prostu zrobić tego, co wydaje się konieczne i oczywiste.

Mówi Pani o pieniądzach? Kto ma kasę, ten rządzi?
Minister finansów mówi: nie, nie, tu jest taki deficyt, tego nie wolno. A ekspert od przedsiębiorczości dodaje, że takiego przepisu wprowadzić nie można.

Reklama

Premier w Polsce ma zbyt małą władzę?
Dużą władzę ma nad swoimi ministrami, ale nie może ich zastępować i udawać, że zna się na wszystkim. Musi dobrać sobie takich ludzi, którym ufa i których uważa za fachowców.

Budzi się Pani czasem ze strachem i pytaniami: co myśmy zrobili? Jak mogliśmy oddać kraj w ręce PiSu?
Gdyby to tylko od mojego głosu zależało... Ja głosowałam. Niewielka część Polaków – 18% nas wszystkich, zdecydowała jednak, że musi nastąpić zmiana, ale i oni dzisiaj są głęboko rozczarowani tą „dobrą zmianą”.
Prawdziwa dobra zmiana przyjdzie wtedy, kiedy to w maju i w październiku obywatele dokonają prawdziwego wyboru.

Reklama

Pretensje o to, że przegraliście walkę o rząd dusz mieli do Was także Wasi wyborcy. PO zachłysnęła się władzą i pozwoliła ją sobie odebrać. Jest w Was wina.
Nie chcę polemizować z tymi, którzy mówią, kto jest winien i powinien się tłumaczyć. Rozkładałam tę sprawę na wszelkie możliwe warianty...

I co Pani wyszło?
Jest jedna, prosta odpowiedź. Gdy byłam premierem wyprowadzałam Polskę z procedury nadmiernego deficytu, na świecie szalał kryzys, który wymuszał oszczędności. Byliśmy wtedy stawiani za wzór jako kraj racjonalny i odpowiedzialny. Nie było więc lekkości w wydawaniu publicznych pieniędzy (zamroziliśmy podwyżki, zlikwidowaliśmy trzynastki) i to zaważyło.

Reklama

Zaciskanie pasa spowodowało, że PO przegrało wybory parlamentarne?
Dzięki temu, że my byliśmy racjonalni, to ci, którzy przyszli po nas, mogą te pieniądze rozdawać. A ci, którzy przyjdą po nich, będą musieli znowu oszczędzać, bo nie można bez końca wydawać.

Może Pani utyskiwać na PiS i jego rozdawnictwo publicznych pieniędzy, ale jeśli to PO przejmie władzę w Polsce, to będzie musiało wejść w te same buty. Polacy nie dadzą sobie odebrać 500+, 300+ i tak dalej.
Nikt tego nie zamierza robić. Problem polega na tym, że kiedy w czasie kryzysu premier Donald Tusk mówił, że potrzeba iluś miliardów złotych, to ministrowie pokazywali oszczędności. To było dla mnie traumatyczne, bo potrzeby państwa wykraczały poza budżet, który miałam w ministerstwie zdrowia, ale byliśmy odpowiedzialni, a dziś grupy zawodowe takie jak rezydenci, nauczyciele czują się przez rządzących oszukani.

Reklama

Chodzi mi o kroplówkę z publicznych pieniędzy, która dociera do coraz większej liczby Polaków. Państwo będziecie musieli ją kontynuować.
To prawda. Choć ludzie widzą 500+, 300+, trzynastą emeryturę, a nie wiedzą o tym, ile powstaje nowych agencji. Zdziwiłby się pan, że np. nowa agencja do niekomercyjnych badań klinicznych będzie dublować to, co robi ministerstwo zdrowia. A co najdziwniejsze, po raz pierwszy spotykam się z taką sytuacją, jej prezes będzie miał na sztywno ustalone, zapisane w ustawie, wynagrodzenie. I to niemałe. Te agencje, synekury, zwiększone budżety na kancelarię Sejmu, Senatu, Prezydenta to pławienie się w publicznych pieniądzach. Tego nigdy wcześniej nie było.

Było. Rząd PO miał swoje afery, nagrody, festiwale nepotyzmu.
Nigdy nie było tego na taką skalę, jak jest dziś. Te kroplówki, o których pan mówi, będą okupione oszczędnościami w tych instytucjach, o których mówię. Cięciami w administracji, cięciami w wydatkach, które nie muszą być takie wysokie.

Reklama

To brzmi dobrze, natomiast zasadnicza różnica między Państwem a PiSem jest taka, że Wy macie tylko słowa, a oni mają pieniądze na ich poparcie.
Mają je dzięki naszej odpowiedzialności i pozostawieniu finansów publicznych w dobrej kondycji. Liczyliśmy przecież, że te zdrowe finanse pozwolą nam realizować nasze cele społeczne. Nie dawaliśmy pieniędzy bezpośrednio, do ręki, ale budowaliśmy żłobki i przedszkola, domy dziennego pobytu dla osób starszych, budowaliśmy infrastrukturę sportową, drogi i mosty. Dzięki temu młodzi ludzie mogli iść do pracy. To nie było dawanie gotówki do ręki.

To jednak okazało się prostsze – PiS wciąż przoduje w sondażach. Jak to przebić?
Ludzie w pewnym momencie zrozumieją, że do jednej kieszeni dostają 500 zł na dziecko, a z drugiej muszą zapłacić więcej w sklepie, na stacji benzynowej, uiścić wyższe rachunki za gaz czy prąd. Wszyscy ci, którzy są zachłyśnięci tym, co im dano, zobaczą w końcu, ile im zabrano.

Reklama

Obawiam się, że jest Pani zbyt dużą optymistką.
Wierzę w rozsądek Polaków.

Była premier dotąd startowała w wyborach w Warszawie, tym razem zabiega o głosy mieszkańców Wielkopolski


Wygrana z PiSem i przejęcie na powrót władzy w Polsce jest dziś Pani głównym celem politycznym?
Głównym moim celem jest przywrócenie normalności. Nie rozumiem sytuacji, gdy ktoś ogranicza czas wypowiedzi posłów w sali sejmowej i nakłada na nich kary tylko dlatego, że są z opozycji, a głuchnie i ślepnie, gdy nieparlamentarnie zachowują się jego koledzy z klubu. Nie godzę się na łamanie konstytucji, na niszczenie trójpodziału władzy, niezawisłości sądów i niezależności sędziów. Tak samo na niszczenie wolności słowa – gdy marszałek komentuje wypowiedzi posła, to mi się przypominają czasy, w których była cenzura.
Taki marszałek Sejmu jest przydatny tym, którzy dziś sprawują władzę w Polsce. A jej nie sprawuje premier, nie sprawują jej ministrowie, bo ośrodek decyzyjny władzy jest na Nowogrodzkiej.

Reklama

Mówi Pani o odpowiedzialności za kraj i o niszczeniu go przez PiS, a zamierza Pani uciec do Brukseli.
To nie jest ucieczka. Jestem w polityce 18 lat, byłam ministrem i premierem i nigdy nie unikałam odpowiedzialności za swoje czyny. Mam osiągnięcia, jak choćby zakup helikopterów Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Dzisiaj wszyscy się chwalą, że choroby neurodegeneracyjne i choroba Alzheimera są leczone za pieniądze z UE, a to był nasz priorytet w prezydencji Polski. To była moja zasługa, że Unia zdecydowała się wyasygnować pieniądze na leczenie tych chorób.
Na zakończenie swojej kariery politycznej więc chcę przełożyć zdobyte w kraju doświadczenie na odbudowanie pozycji Polski w Unii Europejskiej.

Czeka nas w tym roku cykl wyborów, od tych do Europarlamentu, przez te do Sejmu i Senatu, po prezydenckie. Gdzie odbędzie się ten najważniejszy bój?
Bardzo dużo zależy od tego, co będzie się działo, gdy Polska będzie zmarginalizowana w UE. Jeśli Polska nadal nie będzie tam siedzieć przy głównym stole, to nie będzie decydować, jaki dostanie budżet ani o tym, czy powstaną europejskie siły zbrojne. Można oczywiście robić tak jak dziś rządzący, czyli obrazić się na wszystkich i wszystkich do Polski zrazić, ale wówczas efekt będzie taki, że możemy nie mieć wpływu na dzielenie darmowych emisji CO2 przez nas wynegocjowanych. Kiedy one były tanie, to my je sprzedawaliśmy, a przecież mamy kopalnie i węgiel. Gdy ich cena jest wysoka, to podnosi się ludziom cenę za prąd.
Uważam, że trzeba mieć wiedzę i doświadczenie, które da się przełożyć na pracę w Europarlamencie. Tam musimy decydować, jaki Polska dostanie budżet z Unii i czy jej wartości będą dla nas ważne.

Reklama

Skoro mowa o wartościach, to jaki ma Pani związek z Wielkopolską? Dotąd startowała Pani w wyborach w Warszawie, aż nagle została Pani „jedynką” Koalicji Europejskiej w naszym regionie.
Wielkopolska to region bardzo przywiązany do wolności, w końcu tu było zwycięskie Powstanie Wielkopolskie. Chcę służyć Wielkopolanom w Europarlamencie po to, by solidarność, samorządność, wolność słowa i zgromadzeń, a także prawa kobiet były respektowane również u nas w kraju.

Jest Pani przekonana, że może spokojnie zostawić politykę krajową, bo do niej wróci Donald Tusk? Ma on się ubiegać o urząd prezydenta.
Nie wiem, czy Donald Tusk wróci do polskiej polityki. Na razie jest przewodniczącym Rady Europejskiej, wypełnia tę funkcję świetnie. O tym świadczą opinie innych przywódców krajów europejskich.
Wstydem jest to, co robią przedstawiciele naszego obecnego rządu, którzy jeżdżą do Brukseli pouczać innych. Jednych uczą, jak jeść widelcem, a innych ustawiają w kącie i mówią, jacy są źli, bo nie myślą tak jak oni. Przez to nasza pozycja nie jest zbyt ciekawa. A bycie na marginesie UE to jest dla Polski olbrzymia strata. Mało tego, podejrzewam, że ta ekipa nie będzie miała na tyle siły i odwagi, by przeciwstawić się ludziom, którzy w 2003 roku w referendum akcesyjnym wyrazili swoją wolę bycia w UE, oni nie wyprowadzą nas z Unii, ale każą nam trwać na jej obrzeżach.

Wciąż mówi Pani „oni”, „ci”, ewentualnie „rządzący” – słowa Prawo i Sprawiedliwość nie przechodzą Pani przez gardło?
Bo dla mnie Prawo i Sprawiedliwość znaczą coś zupełnie innego niż nazwa partii rządzącej.

W wywiadach była Pani pytana o rozliczanie komunistów po 1989 roku i „grubą kreskę”, wiec zastanawiam się, czy ona będzie możliwa, jeśli PiS straci władzę w Polsce. Czy możliwe będzie wybaczenie win?
Tam, gdzie zrobili coś na tyle złego, że skrzywdzili Polaków, powinni odpowiedzieć. Każda następna władza powinna z całą odpowiedzialnością rozliczyć tę ekipę, która rządzi w tej chwili.

Czyli „grubej kreski” nie będzie.
Będzie ona o tyle, że odetniemy się od złych rozwiązań. Wie pan, ile będzie pracy, by naprawić prawo? Ile trzeba będzie zmienić aktów prawnych, które pozwolą wrócić na poprzednie tory? Mnóstwo, ale trzeba to zrobić po to, by ludzie czuli, że są równie ważni dla kraju jak ci, którzy rządzą.

Rozmawiał Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-05-17 18:44:57

    Ewa wróć! :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-05-17 18:56:11

    Pewnie uchodźców nam chce sprowadzić?!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Supergość - niezalogowany 2019-05-17 18:56:54

    Wczoraj na komisji ds.wyłudzeń VAT w latach 2008-15, Kopacz osobliwie się zachowywała. Wywalała jęzor, pokazywała objawy typowe dla osoby chorej psychicznie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama