Są jedną ze złotowskich rodzin, które przyjęły uchodźców. – Myśleliśmy, że wyskoczą nam serca – opisują ostatnie chwile wyczekiwania na gości. – Cały swój dobytek mieli w trzech reklamówkach – przyznają Beata i Piotr Bireccy. Z małżeństwem rozmawia Piotr Steffen
W jaki sposób zdecydowaliście się Państwo na przyjęcie uchodźców?
Mąż mojej kuzynki wrzucił ogłoszenie na facebooku, że przeznaczy dla uchodźców swój dom. Żona pokazała mi tę informację. Powiedziała: zobacz, jak szlachetnie. Później podobny komunikat zamieściła moja ciocia. Żona dalej, w taki delikatny sposób, wierciła mi dziurę.
Nie chciałam powiedzieć tego mężowi wprost, tym bardziej, że on nas utrzymuje, a zdawałam sobie sprawę, że zaangażowanie się w taką pomoc będzie się wiązało z dodatkowymi kosztami i to spadnie na męża. Dlatego nic nie mówiłam, tylko pokazywałam kolejne informacje. Uznałam, że jeśli mamy się zdecydować, sam powinien to przetrawić i się do tego przekonać.
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 92% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!