Reklama

Codziennie dzwonię do mamy, mówi Liudmyla

04/03/2022 07:00

Liudmyla Pron Vaschenko od kilku lat mieszka wraz mężem i dziećmi w Złotowie. Przybyli tu w poszukiwaniu lepszego miejsca do życia. Dziś sercem jest w Ukrainie, gdzie jej rodacy walczą z Rosjanami

W Ukrainie żyją jej mama i szwagierka Waleria z córkami...

[paywall]

– Brat męża nie żyje. Dziś dzwoniłam, by przyjechali do Polski. Mama nie chce jechać, Waleria się waha. Nawet jakby chciały przyjechać, to teraz ogromny problem, by się przemieścić. Może pojadą z kimś, kto będzie jechać do Polski, inaczej się tu nie dostaną – opowiada.
Krzywy Róg znajduje się w sercu Ukrainy. To duże metalurgiczne miasto, liczy ponad 620 tysięcy mieszkańców. Pod ziemią znajduje się cała tablica Mendelejewa z rudami żelaza włącznie. Siedzimy przy laptopie i oglądamy zdjęcia miasta. Widać potężne kominy przemysłowych zakładów.

Reklama

– Tu znajduje się wielka huta. Wiem, że wygasili piec ze względu na bezpieczeństwo. Nie da się już go rozpalić drugi raz – opowiada. Na jej twarzy widać zmęczenie i wielką niepewność. Co chwila łzy lecą jej po policzkach. Jej dom znajduje się na przedmieściach Krzywego Rogu. Mama ma 67 lat, jest lekarzem psychiatrą na emeryturze. Liudmyla nie widziała się z nią od trzech lat.

– U nas nie było, że ktoś Rosjanin, ktoś Ukrainiec. Kiedyś wszyscy byliśmy ze Związku Radzieckiego, byliśmy jak jeden naród, nikt nikogo nie pytał, skąd jest – opowiada.

Reklama

– Wielu Ukraińców rodziło się na terenie dzisiejszej Rosji, mamy tam znajomych, rodziny. Mój mąż urodził się w Związku Radzieckim, na terenie dzisiejszej Rosji. Wszystko zmieniło się po 2014 roku, kiedy Rosjanie zajęli Krym, Donieck i Ługańsk. Kontakty z rodziną ustały. Uwierzyli Putinowi, że Ukraińcy są wrogami Rosjan, nie wierzyli, że Putin napadł na wschodnią część Ukrainy. Wcześniej każdy, i Rosjanie, i Ukraińcy mogli przekraczać granicę w dowolnym momencie, ta istniała tylko na mapie – opowiada.

Mama Liudmyly słyszała już odgłosy wojny pierwszego dnia agresji. Ostrzelali jednostkę wojskową w okolicach Krzywego Rogu. Byli pierwsi zabici. Cały ciężki sprzęt wojskowy jednak Ukraińcy przenieśli w inne miejsce. Broń, amunicję też.
Starszy z synów Liudmily wie, że jest wojna. 8–letniemu synowi chce oszczędzić tych wiadomości.

Reklama

– To małe dziecko – mówi. O wojnie Liudmyla dowiedziała się w czwartek rano z polskiej telewizji.

– Myślałam, że Putin tylko straszy, większość tak myślała – ponownie łzy pojawiają się w oczach kobiety. W niedzielę w polskiej telewizji można było zobaczyć filmik z Krzywego Rogu, jak mieszkańcy szykują się na odparcie Rosjan – budują barykady, okopy.

– Ludziom woli walki nie brakuje, będą się bronić – opowiada.

Głównym źródłem informacji dla Liudmyly, podobnie jak dla wszystkich Ukraińców, jest internet. Kilka razy dziennie zagląda na portale informacyjne z Krzywego Rogu, tam szuka wszystkich najważniejszych informacji o tym, co się dzieje w okolicy jej domu. Na razie jest stosunkowo spokojnie, bo ostrzał rakietowy z pierwszego dnia ustał. Na portalu jest pełno wiadomości dla mieszkańców miasta, którzy chcą przyłączyć się do wspólnej obrony. Znajdzie tu także wiele praktycznych porad, choćby dotyczących tego, jak oszczędzać baterie w swoich telefonach komórkowych, by w razie odcięcia dostaw prądu móc się komunikować. Nie brakuje informacji o posiłkach przygotowywanych w kuchniach szkół i przedszkoli dla ukraińskich żołnierzy, stacjonujących w okolicy, nie brakuje informacji o zbiórkach artykułów pierwszej potrzeby. Gdy rozmawialiśmy, w Krzywym Rogu był jeszcze prąd i gaz. Operator telefonii komórkowej zapewnił, że łączność będzie bezpłatna. Liudmyla opowiada, że wszyscy przygotowują w butelkach koktajle Mołotowa. W sklepach jeszcze kilka dni temu były podstawowe artykuły spożywcze, we wtorek już praktycznie nie było niczego.

Reklama

Wszystko rozdano.

Jak mówi, do tej pory Ukraińcy nie spotykali się w jednym miejscu w Złotowie.

– Każdy w tygodniu pracował, a soboty i niedziele każdy chciał spędzać z rodziną. Nie wiem, być może to się teraz zmienia – opowiada, dodając, że większość Ukraińców, którzy tu pracują, to mężczyźni, którzy na Ukrainie zostawili swoje żony i dzieci.

– Jeśli moja rodzina zdecyduje się tu przyjechać, przynajmniej na początku zamieszka u nas – wyznaje.
Ukraińcy nie wyobrażają sobie, co będzie, gdyby Rosjanie zajęli Ukrainę.

Reklama

– To będzie straszne. Nikt nie chce oddawać swojego kraju, nawet o tym nie myślą. Mężczyźni chcą tylko, by ich żony i dzieci znalazły bezpieczne schronienie. Oni będą walczyć. Z kim nie rozmawiam, nikt nie chce Rosjan na Ukrainie – mówi.

Komunikat z 1 marca, zamieszczony na lokalnym portalu, brzmiał: w kierunku Krzywego Rogu podąża kolumna rosyjskich pojazdów...

Mariusz Leszczyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama