Ona zaczyna od drobnostek, On czyta najpierw to, co historyczne, a następnie lokalne, gminne. Nade wszystko uwielbia sport. Gazetę kupują od momentu, gdy się pojawiła: dwadzieścia cztery lata.
Panią Genowefę poznałam podczas środowej dystrybucji gazety. Co środę, skoro świt, w swoim lokalnym sklepiku, robiąc poranne sprawunki, czeka, aż na miejsce dojedzie gazeta. Płaci za nią w kasie, przy okazji zakupowego rachunku, a odbiera ze świeżo otwartej paczki, do rąk własnych, prawie wprost z samochodu. Czeka latem, choć „spieszy się” na ukochaną działeczkę, czeka zimą – gdy dostawa, ze względów atmosferycznych, bywa opóźniona nawet o godzinę. Po prostu „musi” mężowi zanieść do domu środową świeżą dawkę lokalnych informacji. Mężowi i sobie.
Nasi wierni Czytelnicy, Jan i Genowefa Sylwerscy z Lipki Winiarni, są małżeństwem od czterdziestu dziewięciu lat. Doczekali się pięciorga dzieci i siedmiorga wnucząt. On przez dwadzieścia osiem lat był stolarzem, ona pracowała w sadzie. Przez blisko pięć lat oboje pracowali w lokalnej winiarni.

– Bo gdzie mielibyśmy pracować – mówi pan Jan – skoro tu, na miejscu, była tak dobrze prosperująca firma – wyjaśnia i wspomina, że on także miał przyjemność uczestniczyć w budowie zabytkowego kościoła w Wielkim Buczku.
– Mąż tam kładł boazerię – mówi dumna żona – a kościółek jest już teraz zabytkowy – dodaje. Solidna robota!
– Gazetę – mówi pan Jan – kupujemy od dawna, chyba od kiedy tutaj się pojawiła. Przypomnijmy, pierwszy numer „Aktualności lokalnych” został wydany 24 listopada 1997 roku. Stopniowo, zarówno jej nakład jak i zasięg dystrybucyjny, zwiększały się. Sylwerscy starych numerów nie gromadzą, co najwyżej dwa, trzy wstecz.

Małżonka kupuje go w lokalnym sklepiku jako pierwsza
– Nie byłoby gdzie tego trzymać – wyjaśnia Jan – mamy tylko czteropokojowe mieszkanie – śmieje się.
– A czemu tak wiernie kupujemy? – powtarza moje pytanie.
– A no żeby wiedzieć, co się dzieje w powiecie i w naszej gminie.
Ona zaczyna czytać jako pierwsza. Lubi drobne, krótkie informacje, one najbardziej przyciągają jej wzrok. Kawa, kuchnia i po kolei, od początku.
– Ja wstaję około 10:00 – śmieje się Jan – i wtedy gazeta jest już moja. Ja się za nią biorę. Żona musi już mieć przeczytaną! On zaczyna od historii.
– Czasem macie takie historyczne materiały, te lubię najbardziej! A jeśli nie historia?
– To wiadomości z naszej gminy. Zawsze jest coś ciekawego. A polityka? – Jezu, jak ta mnie denerwuje – mówi Jan, ale przyznaje, że czyta.
– Zawirowania, zmiany, układy..., czasem trzeba dwukrotnie przeczytać, by się w tym połapać – komentuje i kiwa z niedowierzaniem głową, mając na myśli ostatnie zdarzenia polityczne w powiecie.
– Ale u nas, w Lipce, nie jest najgorzej – śmieje się. Pan Jan bardzo lubi także wiadomości sportowe, zwłaszcza te związane z piłką nożną.
– Na szczęście jest ich dużo.
Co czytają Sylwerscy, jeśli nie są to Aktualności? – Ja rozwiązują wszelkie krzyżówki – zaznacza Jan – tę „aktualnościową” także.
– A ja przyznam, że lubię poczytać te plotkarskie, kolorowe gazetki – mówi pani Genowefa. To zimą. Latem dużo czasu spędzają na działce po drugiej stronie ulicy. Oboje lubią kwiaty i przyrodę.
– Za rok mamy 50 lat pożycia małżeńskiego, będzie Pani o nas pisać? – pytają.
– Będzie! – odpowiadam. Oboje śmieją się, a za chwilę merytorycznie wskazują: – Moim zdaniem w gazecie brakuje porad prawnych. To znaczy?
– Kącik z przepisami prawnymi, na przykład przedemerytalnymi. Na co zwrócić uwagę, od czego zacząć, gdy chce się już przejść na „spoczynek”. Ot, takie prawne pomoce.
Spostrzeżenia weźmiemy pod uwagę. Tymczasem serdecznie dziękujemy za te 24 lata razem. Do zobaczenia w środę!
Julita Milczyńska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ja podobnie od lat czytam AL. Pozdrawiam redakcję
Jak miło czytać o szczęśliwych ludziach. Już z góry gratuluję 50 rocznicy . A co do miejsca ich zamieszkania to też historyczne miejsce. Czy ktoś jeszcze pamięta wspaniałe wytwarzane tam za sprawą specjalistki z Łotwy i dyrektora Olszewskiego wina leżakowane w dębowych beczkach , które rozchwytywane były " na pniu " ? O wina te dopominali się urzędnicy z wojewódzkich instytucji w Koszalinie jak dowiedzieli się , że petent jest z Lipki. Oczywiście chodzi o te wina , które produkowane były do początku lat 70 ub wieku. Potem zdominowały wina " patykiem pisane ". Podobno z powodu braku beczek dębowych , których nie miał kto naprawić bo bednarze zanikli no i braku enologa specjalistki od produkcji wina Łotyszki.
Totalna bzdura!!!! O czym wy piszecie A co z covid-19 Wzrasta liczba zachorowań Ile umarło A ile jeszcze umrze???
Mało Ci tego wiecznego od rana do wieczora ble ble ble w Tv o koronie ? Będziesz od tego zdrowszy ? Wręcz przeciwnie - psychicznie się wykończysz.Już zaczynasz myśleć jednostronnie a to źle rokuje .
Gratulacje Dla tych Państwa, że tyle lat są ze sobą!!!!!! Życzę dużo zdrówka ????????????????
Ja podobnie od lat czytam AL. Pozdrawiam redakcję
Jak miło czytać o szczęśliwych ludziach. Już z góry gratuluję 50 rocznicy . A co do miejsca ich zamieszkania to też historyczne miejsce. Czy ktoś jeszcze pamięta wspaniałe wytwarzane tam za sprawą specjalistki z Łotwy i dyrektora Olszewskiego wina leżakowane w dębowych beczkach , które rozchwytywane były " na pniu " ? O wina te dopominali się urzędnicy z wojewódzkich instytucji w Koszalinie jak dowiedzieli się , że petent jest z Lipki. Oczywiście chodzi o te wina , które produkowane były do początku lat 70 ub wieku. Potem zdominowały wina " patykiem pisane ". Podobno z powodu braku beczek dębowych , których nie miał kto naprawić bo bednarze zanikli no i braku enologa specjalistki od produkcji wina Łotyszki.
Totalna bzdura!!!! O czym wy piszecie A co z covid-19 Wzrasta liczba zachorowań Ile umarło A ile jeszcze umrze???