Damian Michalski, 37–letni wokalista z Krajenki, znany z piątej edycji „The Voice of Poland”, z muzycznego programu talent show trafił do czołówki polskiego rocka. W 2018 roku przejął legendarny mikrofon grupy TSA, zastępując jedną z ikon polskiego rocka — Marka Piekarczyka. Dziś koncertuje z TSA w każdy weekend
Kiedy muzyka pojawiła się w Twoim życiu?
Towarzyszy mi właściwie od zawsze. Wychowałem się w domu, w którym była obecna na co dzień — rodzice grali na weselach i różnego rodzaju imprezach, a mnie od najmłodszych lat wciągali w to muzyczne życie. Swoje pierwsze wesele zagrałem już jako siedmiolatek.
Przez długi czas byłem przede wszystkim instrumentalistą. Uczyłem się w Szkole Muzycznej I stopnia w Złotowie oraz II stopnia w Pile. Pierwszy etap edukacji muzycznej ukończyłem na saksofonie altowym, drugi — na instrumentach perkusyjnych, w tym perkusji. Równolegle, jeszcze w czasach gimnazjalnych, założyliśmy z kolegami zespół. Najpierw grałem na bębnach, później na gitarze basowej.
Śpiew pojawił się w moim życiu dość nieoczekiwanie. Długo się go wstydziłem i nie traktowałem jako swojej drogi. Przełom nastąpił podczas jednego z eventów firmowych — wokaliście zaczęły dokuczać problemy z gardłem i ktoś musiał go zastąpić. Znałem repertuar, więc postanowiłem spróbować. To był moment, który wszystko zmienił.
Czy ten debiut otworzył przed Tobą nowe możliwości? Zacząłeś śpiewać?
Tak, ale tak na dobre moją przygodę wokalną rozpoczął pan...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 90% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze