Reklama

Dentysty bronić jak niepodległości

24/10/2019 18:20

Po pół roku od otwarcia gabinetu dla dzieci dentysta wie już, że jeśli tak dalej pójdzie, to zwinie interes.

Liczby nie kłamią. W gminie Okonek jest około 800 dzieci, które mogłyby korzystać z bezpłatnej opieki dentystycznej. Czy to dużo? Owszem. Czy przy takiej ilości istnienie gabinetu, opłacanego przez Narodowy Fundusz Zdrowia, ma sens? Jak najbardziej. Pod warunkiem, że dzieci będą z jego usług korzystać. Tymczasem do lekarza przyjmującego w szkole w Okonku regularnie uczęszcza około dwadzieścioro dzieci. DWADZIEŚCIORO! Przez pierwszy miesiąc istnienia gabinetu nie przyszło tam ani jedno dziecko.

Gmina stawia

O dentystę dla dzieci pracującego za pieniądze z NFZ–u gmina Okonek zabiegała przez lata. Przygotowała pomieszczenie w szkole, zakupiła sprzęt. Brakowało tylko lekarza. Tego zapewnił Piotr Burgieł, właściciel przychodni „Amelia” w Lotyniu. Gabinet ruszył w kwietniu. Sukces obwieścił burmistrz Andrzej Jasiłek, ogłosiliśmy go i my na łamach „Aktualności”. Okazuje się, że przedwcześnie. Przez pierwsze kilka tygodni dentysta siedział w Okonku trzy razy w tygodniu po pięć godzin bezczynnie.

Reklama

– Gmina oddaje nam gabinet za złotówkę, ale NFZ płaci nam za wykonane procedury – mówi P. Burgieł.

– One nie są wysoko wyceniane, ale nawet gdyby były, to co z tego, skoro nie ma zainteresowania.

Sens i pieniądze pojawiły się dopiero na przełomie maja i czerwca, kiedy to szkoły przysłały uczniów na przeglądy dentystyczne.

W porozumieniu z Iwoną Adamczuk, dyrektor Zespołu Szkół w Lotyniu, dentysta zbadał dzieci tam, na miejscu.

– Kiedyś nie było zmiłuj się, były przymusowe przeglądy i fluoryzacje – wspomina doktor Burgieł. Dziś przymusu nie ma, a na badanie zgodę wyrazić musi rodzic. Stąd nie ma czegoś takiego jak przed laty, że nauczyciel weźmie klasę i zaprowadzi ją do dentysty. Zdaniem burmistrza Jasiłka byłoby to jednak dobre rozwiązanie.

Reklama

– Wcześniej ludzie mieli pretensje, że tego nie ma. A teraz, gdy ponieśliśmy koszty i zorganizowaliśmy tę opiekę, to z niej nie korzystają – dziwi się włodarz Okonka. I zapowiada, że „jego służby” będą temat propagować.

Rodzice wiedzą

To samo obiecują nauczyciele. Nina Włodarczyk, wicedyrektor SP w Okonku mówi, że rodzice zostali poinformowani o tym, że w szkole jest bezpłatna opieka stomatologiczna. W gablotach wiszą plakaty, na tablicach jest numer do dentysty. Zapewnia też, że codziennie widzi uczniów czekających w kolejce do jego gabinetu. W SP w Okonku uczy się ponad czterystu trzydziestu uczniów.

Reklama

Podobnie Iwona Adamczuk z ZS w Lotyniu twierdzi, że szkoła propaguje profilaktykę dentystyczną. Także kanałami internetowymi.

– Będziemy przypominać o tym, że można dzieci leczyć za darmo w Okonku. Może zrobimy jeszcze jeden przegląd  – mówi.

Zdaniem nauczycielek oraz doktora Burgieła wpływ na niewielkie zainteresowanie usługami dentysty na NFZ ma to, że mieszkańcy przez lata musieli radzić sobie sami. Ci, których na to stać, leczyli swoje dzieci prywatnie. I robią to nadal. Skoro jadą do pracy czy na zakupy do Szczecinka, to przy okazji odwiedzą tamtejszych dentystów.

Reklama

– Ciężko jest ludzi namówić na zmianę – uważa P. Burgieł.

Jeszcze trudniej zmienić świadomość. Z badań wynika, że niewielu rodziców w Polsce dba o stan uzębienia ich dzieci. 82% sześciolatków ma próchnicę, a wśród dziesięciolatków ten odsetek sięga 86%. Do dentysty najczęściej trafiają wówczas, gdy mówią: Mamo, tato, boli!

Realna likwidacja

Ratunkiem dla gabinetu w Okonku są dziś dorośli. Tych dentysta przyjmuje po godzinach zakontraktowanych z NFZ–em.
– Z tego mamy zysk, który pozwala nam łatać dziury, które generuje stomatologia dziecięca. Poza tym płacimy gminie dzierżawę – mówi doktor Burgieł.

Reklama

Pomóc mu mogą także przedszkolaki. Właściciel przychodni zachęca przedszkola do odwiedzania gabinetu. Jedno z nich zadeklarowało nam, że będzie zachęcać rodziców do korzystania z tej oferty.

Jeśli liczba pacjentów nie wzrośnie, to pewnie Okonek straci gabinet, w którym dzieci mogą leczyć się za darmo.

– Smutne to, gdy doktor siedzi bezczynnie. Nie chcemy do tego dokładać, poczekamy jeszcze kilka miesięcy... – twierdzi lekarz. I przestrzega, że jeżeli on zrezygnuje z tego gabinetu, to nikt inny może się leczenia dzieci w Okonku nie podjąć. Nie w ramach umowy z NFZ–em.

Reklama

– Na rynku jest tragedia z lekarzami. Stomatolodzy mają prywatne gabinety, gdzie zarabiają duże pieniądze. Dlatego o dentystę trzeba walczyć jak o niepodległość!

To także w interesie gminy i szkół, by gabinet w Okonku się utrzymał. Od września istnieje obowiązek zapewnienia opieki dentystycznej dzieciom i młodzieży. Wiele samorządów ma problem z jego spełnieniem, dziwne by więc było, gdyby Okonek zaprzepaścił tę szansę.

Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-10-24 21:27:12

    No nie, a czyja to wina że dzieci nie chodzą do dentysty. Przecież ponad połowa dzieci to maluchy którym przykład powinni dać ich rodzice. Stąd jasno wynika że jaki dzieciom przykład dany tak dentysta może w szkole być dobrze opłacany.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-10-24 22:05:02

    gonić dziadostwo z Okonka!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Rodzic - niezalogowany 2019-10-25 13:06:22

    Dzieci w Okonku przynosily do domów zgody dla rodziców w celu podpisania im przeglądu zdrowia jamy ustnej. Ale do tej pory takich przeglądów w Okonku nie przeprowadzono.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama