Reklama

Gdzie się podziali Czarni Ferdynandowo?

16/04/2022 07:00

Kiedy Ludowy Zespół Sportowy Czarni Ferdynandowo wychodził na boisko, rywale wiedzieli, że przed nimi ciężka przeprawa. Wycofanie drużyny z rozgrywek PROTON B-klasy było dla wszystkich wielkim zaskoczeniem

Drużyna piłkarska powstała w Ferdynandowie w 2015 roku. Zespół z gminy Łobżenica w swoim pierwszym sezonie od razu wywalczył awans do A–klasy. W sezonie 2017/2018 nie utrzymał się jednak w tym gronie, a perturbacje organizacyjne zadecydowały o rozwiązaniu zespołu seniorów. Na B–klasowe murawy Czarni wybiegli po raz kolejny w sezonie 2020/21. Zajęli piąte miejsce, ale apetyty były znacznie większe. Rywale odczuli to w następnej rundzie jesiennej, kiedy zespół, prowadzony przez trenera Janusza Kurzyńskiego, wygrał 9 meczów z rzędu, zadyszkę łapiąc dopiero w przegranym 4:5 meczu z Notecią Miasteczko Krajeńskie. Rundę jesienną Czarni zakończyli z 10 zwycięstwami i dwoma porażkami, a 30 punktów dało im prowadzenie w tabeli. Na wiosnę mieli iść prostą drogą do awansu... Skończyło się zaskakującym złożeniem wniosku o rozwiązanie klubu. Co było przyczyną takiej decyzji?

Reklama

Nie ma gdzie spaść

Wycofanie drużyny z rozgrywek wiąże się automatycznie z karą, orzekaną przez Wydział Dyscypliny Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej. Jej wysokość jest regulowana przez Regulamin Rozgrywek i w przypadku zmagań w PROTON Klasie B wynosi 1.000 złotych.

– Trudno nam dyskutować oficjalnie o przyczynach wycofań, bo z reguły kluby ograniczają się do 2–3 zdań stwierdzających fakt rezygnacji. Jeśli się czegoś dowiadujemy, to z reguły w pobocznych rozmowach i zazwyczaj problem sprowadza się do czynnika ludzkiego, aczkolwiek nie mogę potwierdzić, czy tak jest w tym przypadku – wyjaśnia rzecznik prasowy Wielkopolskiego ZPN Bartosz Aleksandrowicz.

Reklama

– Drużyna z Ferdynandowa rozegrała jesienią wszystkie mecze, spełnia więc warunek 50% rozegranych spotkań i nie ma problemu, aby uwzględnić ją w tabeli PROTON B–klasy. Są sklasyfikowani, a wszystkie pozostałe mecze weryfikowane są jako walkowery, automatycznie spadają też na samo dno tabeli. Jako że jest to najniższa klasa rozgrywkowa, nie wiąże się to z żadnym spadkiem, bo nie ma już gdzie spaść – zaznacza rzecznik Związku, podkreślając, że nie ma formalnych przeciwwskazań do tego, żeby Czarni powrócili na ligowe salony choćby najbliższej jesieni.

Klub pozostaje członkiem Związku i gdyby kiedyś chciał wrócić do gry, wystarczy odpowiednio wcześniej złożyć wniosek licencyjny i przesłać zgłoszenie do rozgrywek. Pytanie tylko, czy będzie komu go złożyć? Po rozpadzie drużyny poszczególni zawodnicy trafili do innych klubów w regionie. Renegaci z Czarnych grają teraz w m.in. w barwach zespołów ze Skica, Osieka, Kościerzyna Wielkiego, Dębna czy Wyrzyska. Czy ubytek groźnego rywala to powód do świętowania dla innych?

Reklama

– Nie wiem, czy się cieszę – śmieje się Bartłomiej Czajka, trener Zrywu Sypniewo, który walczył z Czarnymi o awans do A klasy.

– Trzeba brać pod uwagę, że był to też zespół, który ciął punkty innym rywalom. Grono walczące o czołówkę tabeli się zawęża, dla naszego zespołu to dobrze, ale nie ma już co liczyć na to, że ktoś będzie grał „dla nas”.

Czarni Ferdynandowo w starciu z Iskrą Czernice... to już tylko archiwalne zdjęcie


Droga do zatracenia

W pierwszym zarządzie klubu z Ferdynandowa zasiadali: prezes – Grażyna Pirecka, wiceprezes – Janusz Kurzyński, skarbnik – Przemysław Górecki oraz sekretarz – Sandra Pawlicka. Klub miał na początku dwie drużyny, juniorów i seniorów. Jako pierwszy z atlasu wielkopolskiej piłki nożnej zniknął starszy zespół. Powód? Prozaiczny: brak funduszy.

Reklama

– Dostawaliśmy bardzo małe pieniążki na dwie drużyny. Nie raz składaliśmy się na autobus, opłaty sędziowskie czy inne najpotrzebniejsze wydatki – przypomina pani Grażyna Pirecka, na co dzień sołtyska Ferdynandowa, która, podobnie jak większość mieszkańców, nie może odżałować utraty piłkarskiej drużyny.

– To był zgrany zespół, fajne chłopaki, ale coś zaczęło się psuć. Niektórzy odeszli, a na koniec nie było już komu się tym zająć – tłumaczy.

– Coś się przynajmniej działo w tym naszym Ferdynandowie, a teraz... Sam pan widzi. Jest tu trochę młodzieży, szkoda, że to się skończyło. Trzeba by zrobić zebranie, zastanowić się, co dalej, czy w przyszłości ktoś chciałby zająć się prowadzeniem drużyny – zastanawia się pani Grażyna.
Od początku zespół prowadził trener Janusz Kurzyński, na co dzień mieszkaniec Nakła.

Reklama

– Przyszli do mnie chłopacy i poprosili, żebym zajął się drużyną. W końcu się zgodziłem i pomogłem im to otworzyć – przypomina pan Janusz, który pochodzi z Sopotu. Wcześniej trenował młodzież w Gedanii Gdańsk, prowadził też Stellę Białośliwie, Orła Osiek, Tarpana Mrocza, Orła Kcynia czy juniorów Czarnych Nakło, z którymi grał w lidze wojewódzkiej. Bywało, że pomiędzy pierwszym zarządem Czarnych a trenerem iskrzyło, ale wyniki były zadowalające, więc współpraca jakoś się układała.

– Lubię zespoły, którym nie idzie, lubię się w to zaangażować i na ogół wychodzi mi to nieźle – podkreśla szkoleniowiec, którego wybrano na prezesa w drugiej kadencji. W skład zarządu weszli także Waldemar Głyżewski oraz Kinga Brzezińska.

Reklama

– Działałem w tym klubie właściwie jako wolontariusz, nigdy nie pobierałem z klubu pieniędzy. Można powiedzieć, że traktowałem to jako hobby. Ze swoich pieniędzy kupiłem dwa komplety strojów, getry, piłki. Najwięcej dokładaliśmy przez ostatnie trzy lata. Wszystko po to, żeby jakoś utrzymać ten klub – wyjaśnia trener Kurzyński.

– Nie mieliśmy długiej ławki, do dyspozycji było 14 zawodników, nie zawsze dało się na mecz uzbierać 11. Ale nawet w 10 potrafiliśmy wygrywać mecze.

W okręgówce by się bali

Boisko w Ferdynandowie należy do Agencji Rolnej.

Reklama

– Nie mogliśmy tam nic robić, bo nie wiedzieliśmy, czy nam tego kiedyś nie zabiorą – trener Kurzyński wyjaśnia, dlaczego zespół z Ferdynandowa swoje mecze rozgrywał na boisku w Łobżenicy. Zgodę na grę na stadionie miejskim Czarni uzyskali bez problemu.

– Było trochę komplikacji z dostępnością, bo w Łobżenicy temat jest tylko jeden – Pogoń. Nas traktowało się trochę jak jakichś „leśnych dziadków”. Oni dostawali, a my musieliśmy prosić – mówi Janusz Kurzyńśki, który jako główną przyczynę rozwiązania zespołu wskazuje jednak fatalną sytuację finansową. W marcu 2021 roku klub dostał w sumie 19,5 tys. złotych dotacji z Urzędu Miejskiego Gminy Łobżenica. Jak podkreśla były prezes Czarnych, inny B–klasowiec z gminy Łobżenica, Korona Dębno, otrzymał dofinansowanie w wysokości 30 tys. Czarni przy mniejszym budżecie wywalczyli w tabeli pierwsze miejsce, Korona ostatnie. Drużyna z Ferdynandowa zdobyła 30 punktów, piłkarze z Dębna 0.

Reklama

– Jak można dawać takie pieniądze klubowi, który praktycznie nie działa? Tłumaczyłem to odpowiedzialnym ludziom, ale moje wysiłki były, niestety, daremne – skarży się trener Kurzyński.

– Dla drużyny w B klasie spokojnie wystarczyłoby 25 tys., my nie mieliśmy nawet tego, zawsze musieliśmy dokładać ze swoich. Na mecze jeździliśmy prywatnymi samochodami – kwituje pan Janusz, podkreślając, że na jego decyzję miał także wpływ stan własnego zdrowia.

– Miałem poważną operację, ale na meczach jako jedyny z licencją pojawiałem się nawet po pobycie w szpitalu. Dawałem chłopakom do zrozumienia, że mój stan zdrowia nie jest za ciekawy – opowiada.

Reklama

– Gdybym został w tym zespole, to w okręgówce by się nas bali.

Płakać się chce

– Zespół został oficjalnie rozwiązany. Złożyliśmy wszystkie dokumenty, dostaliśmy decyzję ze starostwa i przekazaliśmy ją gminie. Tego klubu już nie ma. Koniec, kropka. Tylko się płakać chce. Jak by nie patrzeć, to 7 lat ciężkiej pracy – podsumowuje zwięźle trener Kurzyński.

– Ja naprawdę mocno to przeżyłem. Chłopacy, którzy chcieli grać, chyba wyczuli, że się trochę podłamałem, ale nie chciałem robić zamętu, graliśmy do końca. Wiedziałem już w ostatnich meczach, że w ten sposób nie damy rady tego kontynuować – wyjaśnia.

Reklama

– Zawsze stawiałem jasny cel, mówiłem w szatni przed rozpoczęciem meczu: gramy tak i tak. I to robiliśmy. Jestem pewien, że gdybyśmy nie zrezygnowali, to w tym sezonie byłby awans do A klasy – zapewnia były prezes Czarnych.

– Szkoda klubu i chłopaków. Rozstaliśmy się w zgodzie, to najważniejsze – podkreśla na koniec. Czy jest szansa, że w Ferdynandowie piłkarskie emocje jeszcze odżyją?

– Nie ma opcji, żeby ta drużyna wróciła. Chyba że ja byłbym o 20 lat młodszy [śmiech]. Jeśli zdrowie by pozwoliło i zobaczyłbym jakąś szansę dla siebie, to kto wie. Pewnie bym wrócił, taki już mam charakter. Dopóki żyję, to pracuję – dodaje trener Kurzyński, podkreślając, że nie ma do nikogo żalu.

– Stało się jak się stało. Poproszono mnie, żebym pomógł i to zrobiłem. Kiedyś przyznałem, że też czuję się mieszkańcem i obywatelem tej gminy. Pracowałem dla niej i dla lokalnej społeczności. Czy sam byłem traktowany poważnie? Tego nie wiem. Tych dodatkowych 5 tysięcy, które zagwarantowałyby przeżycie klubowi, nie udało się jednak wynegocjować. Niektórych przeszkód nie da się przebić, choćby nie wiem jak długo walić w nie głową.

Leszek Chełmowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/05/2025 09:17
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Oli - niezalogowany 2022-04-16 07:18:11

    Nic na siłę. Nie chcą grać to niech nie grają

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kibic - niezalogowany 2022-04-16 09:22:05

    dlaczego trudny dostep do boiska w Łobżenicy,stadion jest GMINNY którym zarzadza GCK,stadion to nie folwark Pogoni,kazdy ma tam prawo grac,z tego co sie słyszy od kilku osób z otoczenia Pogoni to faktycznie stadion jest Ich,tylko że przygotowaniem obiektu na mecze zajmuje sie pracownik GCK w Łobzenicy,

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Majster - niezalogowany 2022-04-16 11:24:42

    Szkoda tego klubu ale jak się patrzy ile dostaje pieniędzy takie Dębno w porównaniu do Ferdynandowa oraz innych okolicznych klubów patrząc przez pryzmat wyników na przestrzeni lat to śmierdzi to naprawdę korupcją. Nie może tak być!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama