Odbyły się dwie rozprawy dotyczące zakłócenia spotkania z Danielem Passentem. Oskarżony o to Piotr Tomasz szuka dowodów swojej niewinności, choć wcześniej chwalił się sukcesem
- Wszyscy przyszli przy otwartej kurtynie. Transparent był dość duży i musiał nas zasłaniać również. Nie byliśmy anonimowi. Później transparent został zwinięty i wyszliśmy normalnie z sali, każdy mógł zobaczyć, kto tam za tym transparentem stał – mówił nam w styczniu tego roku Piotr Tomasz, mieszkaniec Krajenki, który był współorganizatorem protestu przeciwko zaproszeniu przez Miejską Bibliotekę Publiczną Daniela Passenta. Byłego radnego powiatu ukarano za to 500 zł mandatu (później zmniejszono go do 300 zł). Mężczyzna kary nie przyjął, więc sprawa trafiła do sądu. Pokrzywdzoną jest Sylwia Mróz, dyrektor MBP.
Ktokolwiek widział
Po dwóch rozprawach (ostatnia odbyła się 22 sierpnia) można odnieść wrażenie, że 22 stycznia podczas wieczoru autorskiego D. Passenta Piotra Tomasza w sali kinowej Złotowskiego Centrum Aktywności Społecznej nie było (choć sam obwiniony przyznał, że był). - Czy zna pani pana Piotra Tomasza? Czy widziała go pani na sali? Czy słyszał pan, żeby Piotr Tomasz coś krzyczał? Po której stronie stał Piotr Tomasz? - takie pytania najczęściej zadawał adwokat oskarżonego, Jerzy Podmokły (broni go społecznie). Niewielu ze świadków zna Piotra Tomasza, niektórzy go nie widzieli, nikt nie słyszał, żeby to on krzyczał „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”. Czy to znaczy, że nie zakłócił on spotkania z felietonistą „Polityki”? - Nasza akcja odbiła się szerokim echem w mediach krajowych i przychylne komentarze płyną pod naszym adresem od Polaków z całego świata. Także o Złotowie nie było tak głośno w sensie pozytywnym dawno – cieszył się na naszych łamach mieszkaniec Krajenki („TW John, z miasta won” – AL, 29 I 2014r.). Podczas piątkowej rozprawy stwierdził poza tym: - Pod częścią wznoszonych haseł na pewno mogę się podpisać.
Był więc na sali i pomagał w organizacji protestu, czy nie? - Pragnę podziękować wszystkim uczestnikom akcji, szczególnie kibicom piłkarskim – mówił nam zimą P. Tomasz. To chyba wystarczająca odpowiedź. Zresztą działacza Klubu Gazety Polskiej widać na filmie z zajścia, który krąży w sieci.
[[reklama]]
Niewydolność sądu?
Film, o którym mowa, zabezpieczył policjant. U siebie w domu, na prywatnym komputerze. Jerzy Podmokły i Piotr Tomasz obejrzeli go podczas rozprawy i stwierdzili, że jest słabej jakości. Chcą, by sąd zdobył go w lepszej jakości.
- Chodzi nam o oryginalny nośnik, żeby stwierdzić, czy nagranie nie zostało zmanipulowane – stwierdził radca J. Podmokły. Złożył także wniosek o przesłuchanie rzeczonego policjanta. Sprawa została odroczona do 31 października. Skąd taki termin? Bo oskarżony wyjeżdża za granicę i wróci pod koniec października. A sąd? Sąd będzie czekał i być może zastanawiał się, czy w tak błahej sprawie potrzebne są trzy rozprawy.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze