14, 15, 25, 27, 37 i 40 - tych sześć cyfr uszczęśliwiło wczoraj nie jedną, ale aż dwie osoby. Po kilku tygodniach przerwy w końcu padła główna wygrana
Rekordowa kumulacja rozpaliła wyobraźnię tysięcy Polaków - koło kolektur Totalizatora Sportowego kręciło się wczoraj kilka razy więcej osób niż zazwyczaj. Każdy po cichu marzył o tym, że być może to właśnie do niego uśmiechnie się szczęście, a w środę rano obudzi się jako bogacz. I to jaki - w puli go zgarnięcia było aż 50 milionów!
Okazuje się, że szczęśliwców było aż dwóch. Szacuje się, że każdy z nich zgarnął po około 28 milionów złotych. Kim są? Co zrobią z taką furą pieniędzy? Jak wygląda ich dzisiejszy poranek - pierwszy dzień zupełnie nowego życia? Tego nie wiemy i pewnie nie dowiemy się nigdy, ale jedno jest pewne - dla nich nic nie będzie już takie jak do tej pory.
Szczęście w nieszczęściu
Ciekawe, co sądzą ludzie, którzy trafili "aż" oraz jednocześnie "zaledwie" pięć z sześciu liczb? Jest ich w naszym kraju ponad pięciuset. Zamiast kilkunastu milionów otrzymali po siedem tysięcy złotych. Byli o krok od bycia bezczelnie bogatymi, a teraz pewnie nie mogą uwierzyć w swojego wielkiego pecha. A przecież mogli nie dostać ani złotówki...
Jako ciekawostkę dodamy, że cztery szczęśliwe liczby skreśliło aż 32 tysiące, natomiast "trójkę" - 635 tysięcy ludzi. Najwięcej osób natomiast trafiło "dwójki", "jedynki" oraz totalnie nic. Jest ich w naszym kraju kilka milionów. Większość z nich pewnie czuje lekki zawód, ale to nic - pewnie przy następnej kumulacji ponownie powędrują w stronę kolektury z cichą nadzieją, że może jednak tym razem szczęście będzie po ich stronie.
A to wszystko wbrew popularnemu powiedzeniu, że pieniądze szczęścia nie dają. Ciekawe, że nikt nie wspomina o tym, że bieda także nie uszczęśliwia.
red.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze