Śmierć jest czymś innym niż umieranie. Umieranie to etap, trwa czasem dwa, trzy tygodnie. Raz krócej, raz dłużej. To wyjątkowy czas dla osoby odchodzącej, dla bliskich, dla opiekunów – mówi Anna Nowicka. – Czy dowiedziałam się czegoś nowego? Na pewno upewniłam się, że ludzie, którzy wykonują taką pracę, również potrzebują wsparcia, żeby nie zatracić siebie – wraca myślami do szkolenia, które poświęcone było odchodzeniu i śmierci
– Czasem myślę sobie, że gdyby ktoś właściwie doradził mi za młodu, na pewno byłabym pielęgniarką – Anna Nowicka mówi z lekkim rozżaleniem.
– Pielęgniarstwo to było moje największe marzenie, ale kiedy po szkole podstawowej starałam się o miejsce w złotowskim „medyku”, powiedziano mi, że w tym roku nie ma naboru. Poszłam do ekonoma, a wystarczyło poczekać rok… No i zrobiłam liceum ekonomiczne, po którym wylądowałam na stażu w Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej w Jastrowiu. Pewnie, że była praca, ale dzień w dzień ta sama rzeczywistość – biuro, w którym niewiele się działo. A mnie nosiło! Więc kiedy pojawiła się propozycja, by wyjechać za granicę i zostać tam opiekunką osób starszych, skorzystałam. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, na czym ta praca polega, ale ja zawsze byłam odważna.
Tam, w Niemczech, poznałam lekarza oraz fizjoterapeutów, którzy odwiedzali swoich podopiecznych w domach. Miałam okazję obserwować, asystować i nauczyć się, na czym polega ten zawód, by móc właściwie nieść pomoc starszym ludziom. I tak zawód pielęgniarki, a właściwie opiekunki, wrócił do mnie samoczynnie. Wiele lat pracowałam tam, w Niemczech, było mi dobrze, zwłaszcza że...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 84% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!