Reklama

Judo na zielonej trawce

10/05/2019 18:00

Sekcja judo w Jastrowiu wykształciła wielu mistrzów i... trzech dyrektorów. Jednak dziś zaliczyła upadek.

By zmniejszyć liczbę chętnych, trener musiał kombinować. Z listy ćwiczących skreślał najpierw za jedną, później za trzy nieusprawiedliwione nieobecności. Dzięki temu z listy 140 chętnych, którzy jesienią 1977 roku zapisali się do sekcji judo w Jastrowiu, odpadały kolejne osoby. W mieście nie było sali, która byłaby w stanie ich wszystkich pomieścić. Dlatego padów i wejść uczyli się w terenie. Na polanach leśnych, na strzelnicy i tzw. górce wolności. Trenowali dwa razy w tygodniu.

– Z początku było cieniusieńko ze sprzętem, mieliśmy siedem materaców, ale za to nabór był piękny – Kazimierz Jarczak wertuje kroniki sekcji. Pod jego okiem tworzyli je jego podopieczni. Wklejali zdjęcia i wycinki prasowe, opisywali zawody i treningi. Z jednego z wpisów dowiedzieliśmy się, że w sali przy Zespole Szkół Mechanizacji Rolnictwa nie dało się prowadzić normalnych zajęć (zgodę na powstanie sekcji judo w szkole wyraził ówczesny dyrektor ZSMR w Jastrowiu mgr inż. Józef Wrzołek). Dlatego trener przeprowadził test sprawnościowo–siłowy, z którego wyłączeni byli pierwszoklasiści. Po nim w sekcji zostało 35 osób.

Reklama

– Zaczęliśmy pomalutku sami, później zainteresowała się nami „Gwardia” Piła. Dali nam sprzęt (maty, dżudoki) i staliśmy się ich filią – wspomina K. Jarczak. Sam wcześniej był zawodnikiem klubu z Piły. Jako sukces wymienia zdobycie w 1975 roku srebrnego medalu na Akademickich Mistrzostwa Polski w barwach AZS Poznań.

W styczniu 1978 roku klub znad Gwdy dał jastrowskiej sekcji matę 9x9 metrów. Dzięki temu i zmniejszeniu liczby ćwiczących pan Kazimierz mógł zwiększyć liczbę treningów do nawet sześciu tygodniowo. „Słońce coraz to bardziej wznosi się, a na macie robi się coraz to duszniej, ale chcąc do czegoś dojść trzeba intensywnie pracować i nie zważać na warunki pracy” – napisali młodzi judocy.

Reklama

Pierwsze efekty treningów widać było po kilku miesiącach. W kwietniu 1978 roku w Pile odbyły się mistrzostwa okręgu. Jastrowianie zdobyli tam sześć medali: I miejsce w kategorii 53 kg zdobył Krzysztof Kowalczyk, II w kat. 57 kg był Piotr Tafelski, II w kat. do 62 kg był Zdzisław Kozłowski, II do 68 kg był Józef Burak, II do 60 kg – Franciszek Mroczek, II do 71 kg – Stanisław Martsiak. Trener Jarczak był zachwycony.

– Szybko dogoniliśmy Piłę – twierdzi.

Kolejny sukces mógł przewrócić chłopcom w głowach. W połowie maja 1979 roku w Pile odbyła się III Spartakiada Młodzieży, w której zdobyli... 16 medali. Miejsca pierwsze zajęli: W. Thiel, L. Remus, A. Lewandowski, J. Linowiecki, M. Herbetko. Miejsca drugie: J. Kościółek, P. Tafelski, J. Lentkiewicz, M. Koczan, A. Hencel. Miejsca trzecie: J. Burak, G. Białas, K. Kowalczyk, J. Węglowski, E. Łosoś, M. Kordal.
Reprezentanci Jastrowia wygrywali i pięli się w górę. W czerwcu w zawodach strefowych w Koszalinie trzecie miejsce wywalczył Arek Lewandowski. Upoważniło go to do startu w VI Ogólnopolskiej Spartakiadzie Młodzieży w Bydgoszczy. Był tam jedynym reprezentantem Gwardii Piła.

Reklama

Lawina chętnych

Dobry trener wie, że nie można upajać się dzisiejszymi sukcesami. Ważne jest to, co wydarzy się jutro. Dlatego w marcu 1980 roku K. Jarczak przeprowadził nabór w szkołach podstawowych. Zapisało się 80 uczniów! Młodych adeptów judo traktował ulgowo, ale i tak „odsiew” był duży. Trener zawieszał w treningach także tych, którzy nie radzili sobie z nauką. Jako nauczyciel wiedział, jaka powinna być hierarchia. „Jeśli się chce coś osiągnąć, to nie należy oszukiwać samego siebie, bo każdy trenuje dla siebie, a codziennie na macie poznaje się coś nowego i tym właśnie wzbogaca się swój arsenał” – zanotowali autorzy kroniki. Ci najwytrwalsi zbierali owoce reżimu treningowego. W lutym 1985 roku w Pile odbyła się IX Wojewódzka Spartakiada Młodzieży. Wystartowało w niej 16 zawodników z Jastrowia, spośród których 14 przywiozło medale. Niestety Ogólnopolska Spartakiada Młodzieży we Wrocławiu tak owocna już nie była. Zdzisław Jaros w wadze +95 kg zajął na niej 7 miejsce.

Reklama

W kronice sekcji judo są nie tylko opisy sukcesów, ale też zabawnych historii. Bohaterem takiej jest właśnie Zdzisław. A było tak: – W czasie przygotowań do strefy wydarzył się w naszej sekcji dziwny, ale interesujący fakt. Zdzisław Jaros, który ważył 104 kg, po namowach trenerów postanowił „zbić” wagę, aby móc walczyć w wadze do 95 kg. (...) Zapewniał wszystkich gorąco, że biega codziennie grubo ubrany i intensywnie trenuje. Po dwóch tygodniach, przed samą strefą, zadowolony trener Jarczak postawił kolosa na wagę i, ku ogólnemu zdziwieniu, Zdzisiu... przytył 1 kg.

Na tatami w Jastrowiu co jakiś czas stawali chłopcy z genem judo. Do takich należał Robert Gnieździński. Na kartach historii złotymi zgłoskami zapisać można jego występ na Ogólnopolskim Turnieju Młodzików w hali „Gwardii” Koszalin w roku 1975. Robert zajął tam I miejsce w wadze do 56 kg. Drobny judoka wszystkie cztery walki wygrał przez ippon (decyzja sędziowska o zakończeniu walki przed czasem i ogłoszeniu zwycięstwa jednego z zawodników w wyniku uzyskania pełnego punktu ). Najdłuższa z nich trwała ledwie 1,5 minuty.
Warto odnotować, że na tych samych zawodach III miejsce w kategorii + 65 kg zajął Krzysztof Kutkowski. On też w 1986 roku wygrał turniej młodzików w Gdańsku.

Reklama

Lata osiemdziesiąte były dobrym czasem dla judoków z Jastrowia. Wystarczy wymienić kilka sukcesów: Międzynarodowy Turniej Młodzików 1987 w Jarocinie – II miejsce Krzysztofa Bujnowskiego w kat. 56 kg; Międzynarodowy Turniej Juniorów i Młodzików w Bydgoszczy – II miejsce Leszka Ignaczuka w kategorii + 95 kg; XV Ogólnopolska Spartakiada Młodzieży 1988 w Olsztynie: II m. Krzysztofa Kutkowskiego w kat. 83 kg i III m.

– Roberta Gnieździńskiego w kat. 62 kg. Na olimpiadzie w Olsztynie Zespół Szkół Mechanizacji Rolnictwa w Jastrowiu zajął III miejsce w punktacji szkół.

Reklama

Na zdjęciach w kronice zobaczyć można trenera Jarczaka i jego podopiecznych na wycieczce w Związku Radzieckim. Wycieczce sportowej oczywiście. W Międzynarodowym Turnieju Judo w Tiumeniu na Syberii (11 sierpnia 1989 r.) pierwsze miejsca zdobyli Robert Gnieździński (62 kg) i Krzysztof Kutkowski (83 kg).

Wszyscy wspomniani zawodnicy kierowali się jasnymi zasadami. W końcu judo to nie tylko sport, ale też trening charakteru. T.E. Nixon tak ujął to w „Kata”:

Odkryj sam siebie – powiedział mistrz
Perfekcja twym celem – mówią zasady.
Przez nieskończoną drogę z honorem idź,
Szukaj tam prawdy, nie zdrady.
Kuj swego ducha i trwaj bez końca,
Tu nie ma skrótów, bądź twardy wciąż,
Nie bój się bólu i lęk odtrącaj,
Słabość swą siłą swych mięśni zwiąż.

Reklama

O tym, że nie były to dla nich puste słowa świadczą słowa z kroniki. „(...) w zimie na skutek złego ogrzewania sali mnożą się kontuzje, chociaż wszyscy trenują w dresach i skarpetach (nie mówiąc o judogach). Dlatego nikt nie ukrywał radości, kiedy 1988.10.11 ukończone zostały prace nad wyposażeniem naszego dojo w nowe grzejniki, a więc żegnajcie kontuzje.”

Do widzenia „Gwardio”, witaj „Polonio”

Sytuację sekcji w Jastrowiu skomplikowała reforma administracyjna. Gdy zlikwidowano województwo pilskie, K. Jarczak i jego podopieczni przestali być filią pilskiej „Gwardii”. Prawdę mówiąc już wcześniej między judokami z obu miast dochodziło do nieporozumień. Szło głównie o to, że pilanie bagatelizowali osiągnięcia jastrowian. To sprawiło, że w latach 1997 do 2000 roku członkowie sekcji nie brali udziału w zawodach ze względu na braki finansowe i sprzętowe. Ćwiczyli dla siebie, ale sekcja jako taka właściwie upadała. Po raz pierwszy od 1977 roku.

Reklama

– To był dla mnie trudny czas. Jeździłem na rowerze, pływałem, nie nudziłem się wysiłkowo, ale to judo zawsze było moją pasją, moją miłością – mówi pan Kazimierz. Miłością późną, bo poznaną w 1970 roku.

– Ale interesowałem się nią już wcześniej. Jako dzieciak od znajomego dostałem książkę o judo i samoobronie, i razem z bratem na stercie słomy próbowałem coś tam kręcić.

Nic więc dziwnego, że kilkuletni przestój nie zgasił zapału Kazimierza Jarczaka. Wciąż tlący się żar podtrzymać pomagali wychowankowie. Dyrektor Andrzej Hencel użyczał judokom salę szkoły średniej, którą kierował, a Grzegorz Białas wciągnął sekcję do Międzyzakładowego Klubu Sportowego „Polonia” Jastrowie, którego został prezesem. „W grudniu 2000 roku sekcja otrzymała 20 judok i być może zaczyna się nowy okres w dziejach sekcji?” – napisał w kronice trener. W roku szkolnym 2000/2001 zrobił nowy nabór, głównie w gimnazjum. Zapisały się 23 osoby. Chętni do zgłębiania technik sztuki walki znaleźli się też po pokazie judoków podczas obchodów 400–lecia Jastrowia.

Reklama

– Gdy robi się pokaz, to masa ludzi przychodzi, bo wydaje się, że to takie łatwe. A trening jest piekielnie trudny, więc odsiew jest bardzo duży. Ludzie nie wytrzymują reżimu treningowego – trener dostrzegł, że zmieniło się coś w dzieciach i młodzieży. Niegdyś trenowali u niego chłopcy ze wsi – silni, wytrzymali. W nowej rzeczywistości podopieczni stali się bardziej wrażliwi. Fizycznie i psychicznie.

– Zaczęliśmy z dziećmi wyjeżdżać na zawody, ale na pierwszym turnieju międzynarodowym zdobyliśmy jedno trzecie miejsce, a reszta dostała „lańsko”. I część dzieci posmutniała – wspomina początek lat dwutysięcznych. „Odsiew” robił się sam, nie trzeba już było robić testów ani skreślać nikogo z listy.

Reklama

– Jednak stopniowo podnosiliśmy umiejętności i np. w Kaczorach, na turnieju międzynarodowym, najpierw zdobyliśmy dwa brązowe medale, później też srebrny, a w tamtym roku dwa srebrne i trzy brązowe, także progres był – podkreśla trener.

Nie ma miejsca na judo

Na początku tego roku pod jego okiem regularnie trenowało 17 osób. Dziś nie ćwiczy nikt.

– Zaważyły sprawy lokalowe – mówi mieszkaniec Jastrowia.

– Ćwiczyliśmy w SP nr 2, ale że przybywało tam sekcji, to przeniesiono nas do salki w piwnicy. Pomyślałem, że jeśli obłożę ją całą materacami, to będzie w miarę bezpiecznie. Okazało się, że w tej salce mają być zajęcia rytmiczne i jedna ściana jest w lustrach. Z początku ryzykowałem, ale na jednym treningu dzieci się zderzyły, przez materac jedno uderzyło w to lustro, a ono rozsypało się w mak. Gdybym nie założył materaca, to byłaby tragedia. To nie były warunki do uprawiania judo, a górna sala była zajęta na badminton i strzelectwo... – mówił o końcu roku 2018.

– Poszedłem to prezesa „Polonii” Tomasza Balawandera i zapytałem, czy mogę się przenieść do sali po technikum, która stoi pusta. Dostałem zgodę od dyrektora Hencla i ćwiczyliśmy w niej od września do grudnia ubiegłego roku. W grudniu był zarząd Polonii, po którym zadzwoniłem do nowego prezesa z pytaniem, co z salą. Dowiedziałem się, że jest ponoć taki przepis, że władze gminy nie mogą niczego dzierżawić od powiatu. I że mam od dnia dzisiejszego na tę salę nie wchodzić. Byłem zdziwiony, ale trudno, ja tu nie rządzę – opowiada, że przeczekał styczeń, potem ferie i ponownie zadzwonił do prezesa Tomasza Wojtiuka.

– Usłyszałem, że sala w SP2 jest zapchana i może uda się coś od 1 marca. Później Tomek powiedział (był moim uczniem w gimnazjum), że może od 1 kwietnia... A w te cztery miesiące grupa już się rozsypała. Rodzice, uczniowie pytali, kiedy będą treningi, ale nie było miejsca – podsumowuje. Zawiedziony, ale i zmęczony podsumowuje ponad czterdziestoletnią przygodę z judo w Jastrowiu: – Do siedemdziesiątki się pobawiłem i już. Szkoda, ale nie przeskoczy się różnych spraw. Nie chcę się przepychać, nie mam takiego charakteru. Nic na siłę – mówi Kazimierz Jarczak i przypomina sentencję, którą kierował się na swej sportowej drodze: ustąp, a zwyciężysz. Tylko czy w tej sytuacji są jacyś zwycięzcy?

Na nasze pytanie, czy naprawdę nie znajdzie się w Jastrowiu miejsce do ćwiczeń dla judoków, prezes „Polonii” Jastrowie Tomasz Wojtiuk odpowiedział, że sekcja judo rozpocznie treningi we wrześniu.

– Spowodowane jest to sytuacją osobistą trenera oraz problemami z salami gimnastycznymi w okresie zimowym – stwierdził. Dodał, że sprawa ta została ustalona z trenerem. Kazimierz Jarczak podtrzymuje jednak deklarację, że judoków w Jastrowiu trenować już nie będzie.

Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2019-05-10 19:19:24

    iktos tu łże jak pies

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-05-10 19:40:43

    W Jastrowiu za zarządzanie sportem wzięli się laicy i picerzy, miała być Arka Gdynia - bis a dostają lanie od każdej drużyny. Jedynie dużo gębowania i puszenia się, zero efektów

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    były judka - niezalogowany 2019-05-10 20:15:45

    Kaziu powinien dostać nagrodę z to co robił , bo dzięki niemu bardzo wielu chłopaków wyszło na ludzi, jego sekcja to kawał historii Jastrowia, a teraz jakiś samozwańczy prezes robi problemy, najpierw niech ten tomek prezes coś osiągnie,bo na tą chwilę to jedynie może torby ze sprzętem nosić za Panem Kaziem.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama