– Robiąc drogę, wszystko zniweczyli – mówi współwłaścicielka domu na Kaczym Dołku, Regina Piętka. Radny Roman Głyżewski składa wniosek o niezależny audyt całej inwestycji
W niedzielę 10 lipca Kaczy Dołek zalała woda. Kilkunastominutowy deszcz sprawił, że woda wdarła się do piwnicy stojącego tutaj budynku, niewiele brakowało, a dostałaby się do sklepu.
– Od trzech lat, jak go prowadzę, nie miałem takiej sytuacji – mówi prowadzący sklep, Karol Skrentny.
– Chłopacy, którzy stali w środku, nagle mnie zawołali: Karol, dawaj, bo ci zaraz sklep zaleje. Gdyby nie przestało, miałbym tutaj pełno wody – według jego obserwacji, wybijała głównie z pobliskiej studzienki, zlokalizowanej przy nowej, powstałej w ramach inwestycji ścieżce rowerowej.
– Głównie z niej to wszystko leciało – mówi.
Współwłaścicielką budynku jest mieszkająca nad sklepem Regina Piętka. Okazuje się, że nie była to pierwsza duża woda na Kaczym Dołku w ostatnich dniach.
– Dość mocny deszcz, ale nie aż taki, jak 10 lipca, był na początku miesiąca. Wtedy w porę zdążyłam zbiec na dół, żeby otworzyć bramę – objaśnia, że dzięki temu woda spływa w stronę jej podwórza i ogrodu. Za drugim razem, pod zbyt silnym naporem wody, nie była już w stanie sama jej otworzyć.
– Brama jest szczelna, woda automatycznie pojawiła się równo z progiem, nie mogłam wyciągnąć bolca, żeby ją otworzyć i żeby wszystko spłynęło na ogród. Cała nasza trafostacja była pozalewana. A gdyby było zwarcie!? A my biegaliśmy w tej wodzie. Przecież mogło kogoś zabić… – analizuje na chłodno.
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 84% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Oh Karol
Komisję śledczą powolajcie z prezesem na czele.
A pisano na początku że ,, mile złego początki ". Zdjęcie z wycofanym burmistrzem i zadowolonym Fidurskim, wskazywało na tragedię budowlana powierzchni płaskiej. Przecież ulica słowa była bardzo fajnie usytuowana i wspaniale przejezdna. Chodnik jako na osiedle domów jednorodzinnych wystarczająco szeroki. Wystarczyło schować przyłącza energetyczne, dodać chodnik z drugiej strony, odnowić nawierzchnię i część ulicy wzorem zachodnim odznaczyć białą linią, jako droga rowerową i to bez paskudnych pachołków, żywopłotów. Chodniki z krawężnikami to wystarczające zabezpieczenie w strefie zamieszkania z ograniczeniem prędkości do 30 km/h, bez gumowych progów zwalniających. To co zrobiono z tej ulicy to horror. Brzydka asfaltowa ścieżka rowerowa, ogromnie szeroki, warszawski chodnik dla wracających pod wpływem z miasta no i wąska droga jak na wiejskie wybudowanie. Brak parkingów, naziemna linia elektryczna i paskudny mur obok sklepu medycznego ( Kaczy Dołek ). Paranoja do potęgi a można było taniej i lepiej.
Masakra jakaś Tyle kasy w błoto Ktoś zarobił wiadomo A sklep nie ma nawet parkingu by zatrzymać się na chwile Dwa auta i parking zajęty Gdzie stanąć na ulicy? Koparkę i wyjebać wszystko Robić tak jak powinno być 5 minut deszczu i paraliż Co by było jak by padało z godzine Lub cały dzień a tak kiedyś będzie Śmiech na sali Już powinni tam kopać na co czekają???
Kto to projektował???
Do śmiechu nikomu nie będzie, ale gdyby tak się stało że opady deszczu będą obfite to głupota będzie całkowicie widoczna. Głupota zaleje też Ratusz a wódz Złotowskich indian, posiadaczy deweloperskich wigwanów, które powstają na każdym kawałku sprzedanej ziemi miasta, będą tymi którzy są na swoim skrawku ziemi Ziemi na którą mieszkaniec starego miasta nie ma wstępu ani możliwości wjazdu. Powstają one nawet tam gdzie, powinna nie tylko pozostać naturalna zieleń ale i ta dosadzana o właściwych rozmiarach a nie patyki z liskiem. Każdy z nas kierując się z miasta na Zamkową, widzi że i sprawdza się motto niedoszłej ,, prawdziwej prezydent " bowiem to u nas, natura tak chciała że cała rzeka zarosnąć zechciała. Ciekawe kiedy ona przyjedzie zobaczyć to cudo zjawiskowe. Wracając do parkingu przy sklepie p. Skrętnego to tylko ktoś po spożyciu, mógł takie coś wymyśleć. Podobnie sprawa ma się do tego okropnego falochronu jak i przedłużenia asfaltu ścieżki rowerowej w kierunku,, Pałacu Działyńskich z polbrukiem, który estetycznie wykonany sięgał krawędzi jezdni Zamkowa. Czy naprawdę ten z Górzna, niszczący miasto jadąc nie widzi tego paskudztwa. Zresztą co tu dużo pisać, gdy na każdym kroku wszystko w lewą stronę albo do góry nogami z wiecznym źdźbłem w oku modnej na niemoc Laguny. Mianowicie promenada ,, rzeczna " przeniesiona, by nie mieć kłopotu z rzeką Głomia. No i nie ma, rzeka ginie a chodniki powyżej nie użytkowane. Niedaleko ukośny kwietnik postały na rocznicę nadania praw miejskich miastu Złotów. Do tego kwietnik skierowany nie wzdłuż a w poprzek drogi i to na łączeniu skrzyżowania Kościelnej i Grudzińskich. Przecież tam nikt nie ma możliwości podziwiania kwiatów, gdyż ruch samochodów na to nie pozwala a i podczas jazdy z samochodu, nic nie widać. Do tego na lewym odcinku tego miejsca, brak ciągłości krótkiego chodnika. A co tam, kogo to obchodzi, ważne że jest a jak wykonane to nic nikomu do tego. Nie ma co wchodzić z anomaliami do centrum miasta w którym królują wąskie i jeszcze węższe płatne miejsca parkingowe. To miasto cofa się w rozwoju a wizualnie zaczyna przypominać po PGR-rowski folklor lat dziewięćdziesiątych. Złotów nigdy tak nie wyglądał, jeszcze trochę a będziemy mieli swój Los Adamos.
Dziwić się nie ma co jak po pijaku się robi to są rezultaty.
A pamiętacie, jak obecna władza krytykowała wszelkie inwestycje z czasów burmistrza Welniaka? Wszystko było źle, wszystko do poprawy, a najlepiej do prokuratury. I co, mądrale? Bubel goni bubel, ale włodarze miasta są z siebie bardzo zadowoleni, bo przecież "wszystkie rozumy pozjadali", jedyni kreatywni etc.
Bruk na Wojska Polskiego, Paderewskiego, to nie buble Wełniaka??
To nie buble Piotrze , to rewitalizacja
A co tu dużo pisać. Nowa inwestycja oddana i zdjęcie mówi samo za siebie. Trzeba mieć nadzieję że Burmistrz Pulit nie będzie wytykał radnemu Wełniakowi ,, niecki basenu" , hoć i tu i tam woda jest wodą z tym że różnice korzystania z nich ogromne. Zresztą co by obecny psuł, na kogo zwalał by winę gdyby nie inwestycje które zastał. Teraz tylko należy się modlić aby z 18 milionów Funduszy Norweskich i kilku milionów z Budżetu miasta powstało coś pożytecznego. Tak tak, modlić się bo projekty są, i trza czekać na finał. Rzeczywiście pozostałość rzeki Głomi nas nie zaleje, choć kto wie bo jak natura będzie chciała?.
Dokładnie tak.
Oh Karol
Komisję śledczą powolajcie z prezesem na czele.
A pisano na początku że ,, mile złego początki ". Zdjęcie z wycofanym burmistrzem i zadowolonym Fidurskim, wskazywało na tragedię budowlana powierzchni płaskiej. Przecież ulica słowa była bardzo fajnie usytuowana i wspaniale przejezdna. Chodnik jako na osiedle domów jednorodzinnych wystarczająco szeroki. Wystarczyło schować przyłącza energetyczne, dodać chodnik z drugiej strony, odnowić nawierzchnię i część ulicy wzorem zachodnim odznaczyć białą linią, jako droga rowerową i to bez paskudnych pachołków, żywopłotów. Chodniki z krawężnikami to wystarczające zabezpieczenie w strefie zamieszkania z ograniczeniem prędkości do 30 km/h, bez gumowych progów zwalniających. To co zrobiono z tej ulicy to horror. Brzydka asfaltowa ścieżka rowerowa, ogromnie szeroki, warszawski chodnik dla wracających pod wpływem z miasta no i wąska droga jak na wiejskie wybudowanie. Brak parkingów, naziemna linia elektryczna i paskudny mur obok sklepu medycznego ( Kaczy Dołek ). Paranoja do potęgi a można było taniej i lepiej.