Tadeusz Wojtasik był niegdyś podporą drużyny seniorów Sparty Złotów. Obecnie zmaga się z ciężką chorobą
Do naszej redakcji zwrócili się koledzy Tadeusza, Krzysztof Malarowski i Janusz Dziewiatowski, z inicjatywy Jana Kułagi. – Chcielibyśmy zorganizować mecz charytatywny – mówi J. Dziewiatowski – i w ten sposób pomóc naszemu koledze w kosztach leczenia jego choroby.
Mecz wstępnie zaplanowano na 14 maja o godz. 16.00, na stadionie przy ul. Wioślarskiej. Na boisku dojdzie do konfrontacji oldbojów ze Złotowa i z Piły.
Na trybunach zasiądą koledzy T. Wojtasika z drużyny, ale pewnie też znajomi, rodzina, sympatycy piłki nożnej. Dochód z meczu przeznaczony będzie na wsparcie leczenia Tadeusza.
– Pieniądze nie są tu najważniejsze – mówi szczerze 55-letni T. Wojtasik – dla mnie najważniejsza jest pamięć moich kolegów, z którymi niejednokrotnie nie widziałem się od 20 lat! Jeśli tylko pozwoli mi stan zdrowia, będę chciał być obecny na tym meczu. Ale może się okazać, że 14 maja nie będę mógł się w ogóle poruszać...
Sparta Złotów, trzeci od prawej Tadeusz Wojtasik
ZZSK
Choroba od zawsze towarzyszyła Tadeuszowi, ale dopiero przed służbą wojskową się uaktywniła. Kiedy wrócił z wojska, jeszcze przez cztery lata grywał w Sparcie, ale przerwy w treningach były coraz dłuższe. – Wtedy zawiesiłem treningi – mówi Tadeusz – choć piłka nożna była pasją mojego życia.
Potem, dla zabicia czasu wędkowałem, ale i to wkrótce przestało być możliwe. Choroba, na którą cierpię, spowodowała od 1994 roku pochylenie głowy, nie widziałem spławika na wodzie.
Tadeusz choruje na ZZSK, czyli zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa. Przez lata był pracownikiem firmy Unimetal, w 2004 roku musiał przejść na rentę. Nie dało się pracować. – ZZSK – mówi bohater artykułu – powoduje sztywnienie stawów kręgosłupa, ale też wszystkich innych stawów. Powoduje ich deformację, uniemożliwia normalne życie. Wiele zależy od aury, są dni, kiedy przestaję funkcjonować niemal całkowicie.
Jak pomóc?
Walka z ZZSK to częste wizyty u lekarzy, najczęściej daleko poza Złotowem. To duży koszt koniecznych leków, rehabilitacji. Tadeusza czeka operacja lewego stawu biodrowego, prawy ma już zoperowany. Niewykluczone, że po tej operacji będzie mógł chodzić bez użycia kuli.
Pochylenia głowy już raczej się nie odwróci. – Jestem zażenowany całą sytuacją – mówi Tadeusz – mam nadzieję, że nikt nie pomyśli, że to ja wyciągam rękę. Na pewno są ludzie, którzy bardziej potrzebują pomocy. Jak już mówiłem wcześniej, najbardziej cenię sobie chęć pomocy okazywaną przez moich kolegów. Chwile razem spędzone na boisku należą do moich najpiękniejszych wspomnień. Bardzo Wam dziękuję!
Zapraszamy czytelników „AL” na mecz, szczegóły podamy tydzień przed jego rozegraniem. Janusz Justyna
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze