Konopie przyszłością Okonka

27/05/2025 16:44

Zakład Lambrecht stawia na ekologiczną rewolucję z nową halą i nowym surowcem

W sercu Okonka, gdzie od lat przędło się len, już niebawem zacznie się rewolucja. W przędzalni Lambrecht, przejętej przez belgijską firmę Libeco – największego producenta tkanin lnianych w Europie – powstaje właśnie zupełnie nowa hala produkcyjna. I nie chodzi wyłącznie o unowocześnienie. Chodzi o zmianę myślenia. Bo przyszłość zakładu to... konopie przemysłowe.

Zielone światło dla zielonej rewolucji

– Mieliśmy w centrum firmy piękny, ale przestarzały budynek. Nie nadawał się do nowoczesnej produkcji – mówi Benoit Gaujard, prokurent przędzalni, Francuz od dwóch dekad mieszkający w Polsce.

– Właściciele zwlekali z decyzją rok, ale w kwietniu 2024 dali zielone światło. Budowa ruszyła we wrześniu.

Nowa hala ma być gotowa w sierpniu, a pierwsze maszyny ruszą jeszcze przed końcem 2025 roku. To nie będą byle jakie maszyny – mówimy o urządzeniach bardzo rzadkich nawet w skali globalnej. Ich zadaniem będzie przemysłowa produkcja przędzy konopnej – surowca, który wchodzi na rynek z impetem, zyskując uznanie za trwałość, wszechstronność i nieskazitelnie czyste pochodzenie.

Konopie – surowiec bez odpadów

Dlaczego właśnie konopie? Bo są odporne na susze, rosną szybko, nie potrzebują chemii, a do tego… wszystko można z nich wykorzystać. Od włókna na tkaniny, przez paździerz do materiałów budowlanych, aż po nasiona do przetwórstwa spożywczego.

– To roślina idealna – mówi Benoit Gaujard.

– Zakochałem się w niej dziesięć lat temu. Len jest fantastyczny, ale konopie? Jeszcze lepsze. A do tego Polska ma świetne warunki do ich uprawy.

W przędzalni w Okonku od dwóch lat testuje się próbne partie przędzy konopnej – z doskonałym efektem. Problemem była dotąd skala i brak odpowiednich urządzeń. Nowa hala ma to zmienić.

▲ Beata Pająk i Benoit Gaujard od kilku lat przygotowywali się do tej inwestycji

 

Lokalni rolnicy już pytają o konopie

Wokół inwestycji budzi się zainteresowanie. Coraz więcej lokalnych rolników odwiedza zakład, pyta, jak uprawiać konopie, jaką odmianę wybrać, czy to się opłaca.

– To świetna alternatywa dla małych gospodarstw – przekonuje Benoit Gaujard.

– Nie trzeba mieć ogromnych areałów. Wystarczy kilka hektarów i odrobina wiedzy, którą można zdobyć w dwa–trzy lata.

Ministerstwo Rolnictwa pracuje nad specjalną mapą upraw – systemem gromadzącym dane o areałach, warunkach pogodowych, plonach. Ma to pomóc nowym plantatorom dobrać najlepsze odmiany do lokalnych warunków.

Z pola do fabryki – cykl bez strat

Konopie kosi się przy samej ziemi. Potem zostawia się je na polu – deszcz, słońce i mikroorganizmy robią swoje, oddzielając włókno od paździerza. Zebraną słomę można przetwarzać przez cały rok. Wcześniej zanurzano ją w wodzie, dziś – dzięki specjalnym maszynom – wystarczy proces „trzepania”.

Problem? Cena. Maszyny do trzepania są bardzo drogie. Dlatego rolnicy we Francji zrzeszają się w spółdzielnie, by wspólnie inwestować. W Polsce może być podobnie.

– W konopi nie ma odpadu. Wszystko można sprzedać, wszystko się wykorzystuje – podkreśla Benoit Gaujard, a na dowód Beata Pająk pokazuje kubek wykonany z konopi. Na pierwszy rzut oka wygląda niczym plastikowy. Nie ma w nim grama tworzywa sztucznego.

Libeco wie, co robi

To nie jest eksperyment. Firma Libeco, do której należy przędzalnia w Okonku, już stworzyła specjalną linię tkanin z konopi. Kolekcja promuje czystość upraw i zrównoważoną produkcję – jeszcze bardziej ekologiczną niż w przypadku lnu.

Konopie trafiają do Okonka głównie z Francji – kraju, który ma największe doświadczenie w ich uprawie. Ale to Polska może być następną potęgą – dzięki glebie, klimatowi i rosnącej świadomości.

Tradycja z przyszłością

Choć centrum artykułu stanowi przyszłość zakładu, nie sposób pominąć jego historii. Przędzalnię w Okonku przez lata prowadziła rodzina Lambrecht. W 2019 roku sprzedano ją belgijskiemu Libeco. Nowi właściciele nie zmienili nazwy – za to zaczęli inwestować.

– Najważniejsi byli i są dla nas ludzie – mówi Benoit Gaujard.

– To dawni pracownicy Państwa Lambrecht uczą dziś nowe pokolenie.

Dziś z przędzy w Okonku nie robi się odzieży – tylko wysokiej klasy tekstylia domowe: obrusy, zasłony, pościel. Produkcja jest bezodpadowa. Nawet odpady trafiają do rolników jako kaloryczny kompost.

Okonek nie stoi w miejscu

Nowa hala i nowy surowiec to nie tylko krok naprzód – to pełnoprawna rewolucja. I nie chodzi o modę, tylko o realną zmianę modelu gospodarki.

– Nie możemy stać w miejscu – mówi Benoit Gaujard.

– Okonek może być centrum przetwórstwa konopi w Polsce, rośliny której uprawa jest całkowicie neutralna dla klimatu i środowiska, a na dodatek bardzo intratna.

Mariusz Leszczyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/06/2025 11:56

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Sołzenicyn - niezalogowany 2025-05-27 18:40:55

    Zielonej Rewolucji to my już mamy po dziurki w nosie. A zaraz wejdzie ETS 2 bo Rafał nie sprzeciwi się. Niech robią dobrze tylko bez jakiejkolwiek rewolucji. Ta francuska i radziecka do dziś sie czkawka odbija.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stefek z Okonka - niezalogowany 2025-05-29 10:09:38

    Przyszłość w której poszkodowani będą pracownicy, którzy dostają marne grosze, a dorobi się kapitał zagraniczny.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Budzor - niezalogowany 2025-05-29 12:54:16

    Xd śmieszne to a jednak takie prawdziwe

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.