
1945. Uczestnicy kursu pierwszego stopnia przeprowadzonego w Jastrowiu
Można napisać „kronika strażacka”? Można, i w warstwie informacyjnej wiele to czytelnikowi powie. Czegoś jednak brakuje... Ducha? „Kronika bezinteresownej pracy ludzi, którzy dla dobra społecznego niosąc pomoc i ratunek innym, narażają często własne zdrowie i życie” - to brzmi pełniej. Taki właśnie zapis, wykonany ręką druha Longina Ostrowskiego, widnieje na drugiej karcie najstarszej z kronik Ochotniczej Straży Pożarnej w Jastrowiu. Tuż za nią historia – 1945 rok.

Rozgrywki prądopiłki cieszyły się dużą popularnością - kibice nigdy nie zawodzili
Duża, szara księga jest o 38 lat młodsza. Pierwszy zapis pojawił się w niej w 1983 roku. Wcześniej uważano, że kronika to rzecz zbędna. Zmiany, wraz z nowym zarządem, przyszły w 1982 roku. „Chcemy pozostawić ślad naszych działań w tak trudnym okresie odbudowy jednostki, jakim był kryzys gospodarczy kraju i wprowadzenie stanu wojennego” - napisał Longin Ostrowski, ówczesny naczelnik jednostki i inicjator prowadzenia kroniki. Dziś ta motywacja jest inna. Nie tylko ona. Strażacy nie ślubują już „zwalczać imperialistycznych sabotażystów-podpalaczy i wrogów ludu pracującego” czy „doskonalić swojej wiedzy politycznej”. To po pierwsze. Po drugie – w garażu jastrowskiej jednostki próżno dziś szukać dwukołowej sikawki ręcznej, beczek na wodę i paliwo oraz drewnianych noszy, które w opuszczonej remizie w 1945 roku zastali pierwsi druhowie – Aleksander Baczyński, Wacław Filipiak, Henryk Bryła, Roman Rudzik, Mikołaj Kochanowski, Jan Skwierawski i Wojciech Wojnarowicz. Dzięki ich wysiłkom wiele lat później zapisano w kronice, że jednostka „zjednywała ludzi różnych poglądów i przekonań w jednym tylko celu – walki z ogniem”. By czynić to skutecznie – i ten element nie uległ dezaktualizacji – strażacy „podwyższali swą wiedzę pożarniczą”. Służba i szkolenia dziś też nie mogą bez siebie istnieć. Za nimi idzie skuteczność. Permanentna. Dowodzono jej już w 1952 roku. „Pożar u obywatela Koselkiewicza zagaszono w zarodku” - to pierwszy przykład. Drugi: „Pożar w Szkole Podstawowej powstały w kuchni zgaszono również w zarodku”.

1970. Pierwszy rząd Franciszek Koman, Grzegorz Cyrankowski, , Longin Ostrowski, Ryszard Pinas i Marek Mistrzak. Drugi rząd Krzysztof Pawlaczek, Jan Król, Kazimierz Gabiński, Edward Ludewicz i Edward Poprawa
Działania edukacyjne to również nie nowość. Dowód? Akcja ulotkowa Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnych w Pile pod nazwą „Rozwaga straży pomaga”, a w niej trzy punkty: przeczytaj, zapamiętaj, zastosuj. „Propaganda przeciwpożarowa” miała również inny kształt – pocztówek. „Nie ma pożaru bez winy człowieka” - to napis umieszczony nad rysunkiem ciężkiego samochodu gaśniczego wodno-pianowego jelcz 315. Obok kartki napis: „To też jest działanie propagandowe! I oby skuteczne”.

1987 rok - Dzień Strażaka. Ślubowanie na sztandar złożyli Zbigniew Bejczak i Marek Berka
Gotowość bojowa to jedno, nie tylko w niej zamyka się jednak aktywność druhów z Jastrowia. Czerwony wóz jest stałem elementem wielu imprez, które druhowie zabezpieczają. Dożynki, piknik militarny, procesja Bożego Ciała... To obecnie. Archiwalne zdjęcia to głównie pochody pierwszomajowe. Są i perełki w postaci fotografii z otwarcia remizy – co ciekawe – tej samej, która jest drugim domem druhów z OSP Jastrowie po dziś dzień. Obiekt, który po modernizacji na nowo otwarto w 1986 roku, druhowie częściowo wyremontowali w czynie społecznym. W prasie napisano wówczas: „wartość prac społecznych szacuje się na około półtora miliona złotych”. W kronice, na długo przed cytowanym artykułem, pojawiła się deklaracja: „Mamy silne ręce i niezłomną wolę. Będziemy mieli dom naszych marzeń i czynów”. Wypełniono ją.

Organizatorzy wystawy sprzętu pożarniczego o ochronnego w dniach ochrony p.poż. Od lewej Longin Ostrowski, Jan Chybik, Sywester Mikityszyn, Katarzyna Zielińska, Krystyna Stundzis, Adam Drażba i Jan Król
W księgach znajdziemy więcej dowodów „pozabojowej” aktywności. Rozgrywki prądopiłki, biwaki, wycieczki, sekcja tenisa stołowego, zabawy choinkowe dla dzieci... Organizowane z powodu, który na jednej ze stron w 1983 roku wybarwił się na niebiesko: „Jesteśmy jedną rodziną”. Do dzisiejszych czasów przystaje też inny tekst, z 1992 roku. „I dola taka, że wyjeżdżamy do pożaru w Dzień Strażaka”. Dyspozycyjność i OSP to dziś synonimy. Do tego zbioru dorzucić trzeba też trzeba tradycję i pasję – niektóre z nazwisk, jakie noszą druhowie dziś pełniący służbę w OSP Jastrowie, przewijają się na kartach kronik od wielu dekad.

1983 rok - wspólne zdjęcie członków jednostki z dziećmi wykonano po uroczystości, jaka odbyła się z okazji Dni Ochrony Przeciwpożarowej
Jastrowscy strażacy od zawsze działali skutecznie, z frekwencją jednak – jak wynika z kronik – bywało różnie. To już nieaktualne. Druhowie z Królewskiego Miasta to dziś duża, prężnie działająca rodzina, której członkowie zawsze są gotowi nieść pomoc potrzebującym. Na jej czele stoją prezes Jerzy Tucholski i naczelnik (również wiceprezes) Janusz Dziaduch. Zastępcą naczelnika wybrano Piotra Poczekajło. Funkcję sekretarza pełni Renata Stemler, skarbnika – Dorota Tucholska, członkowie zarządu to Andrzej Ziółkowski, Marcin Rozwadowski i Krzysztof Czerkas. Gospodarz: Aleksandra Zielińska. Komendantem miejsko-gminnym od 1983 roku jest Andrzej Kacprzak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze