W którym roku wybudowano miejscowy kościół? Jaka historia wiąże się z przydrożnym krzyżem? Dlaczego rozebrano kościelne organy i gdzie jest drugi z dzwonów
„O kościele w Zalesiu słów kilka” – pod takim hasłem w ubiegłym tygodniu odbyło się spotkanie przedstawiające publikację na temat poewangelickiej świątyni. Opracował ją ks. Bartłomiej Brzeziński, wikariusz z parafii pw. św. Piotra i Pawła Apostołów w Złotowie. W świetlicy wiejskiej zebrali się nie tylko zainteresowani wydawnictwem, lecz również pomagający w jego tworzeniu.
Ksiądz Bartłomiej na wstępie zaznaczył, że opracowanie, które powstawało od lipca, ma na celu zachowanie pamięci o historii związanej z zaleskim kościołem i towarzyszącymi mu wydarzeniami zwłaszcza wśród najmłodszego pokolenia.
– Dedykacja jest na wiecznej rzeczy pamiątkę, bowiem to co zostało spisane ma większe szanse przetrwać niż np. przekaz ustny – stwierdził. Wyjaśnił też, skąd wzięła się inspiracja do poszukiwania, odtwarzania i wyjaśniania faktów.
– Gdy przyszedłem do tej parafii moją ciekawość wzbudziło to, że znajduje się w niej kościół pw. Serca Jezusowego. Miłość do tego Serca, czuwającego nad kapłanami, wskazała mi, że warto coś napisać. Inspiracją były też opowieści parafian, mieszkańców Zalesia. Nie dawało mi to spokoju, bo rzeczy opowiadane przez ludzi nigdzie nie były zapisane. Potem, ucząc w miejscowej szkole, dowiedziałem się od pani Aleksandry Śmiałej, że przygotowała ona kiedyś pracę na temat Zalesia. To była następna inspiracja. Pierwotnie chciałem wydać folder o kościele, by ktoś, kto go odwiedzi, mógł zyskać jakieś informacje na jego temat – mówił ks. Bartłomiej. Dodał, że ilość zebranego materiału szybko zweryfikowała pierwotne założenia. W ten sposób powstała publikacja dedykowana przede wszystkim mieszkańcom Zalesia i okolic.

Ks. Bartłomiej Brzeziński już myśli o kolejnej publikacji, tym razem dotyczącej cmentarzy ewangelickich
– Wieś położona jest cztery kilometry od Złotowa. Z pewnością pierwotnie związana była ze Złotowem i z powodu położenia za lasem nazwana Zalesiem. Na północ od wsi rozciąga się długa rynna Jeziora Zaleskiego. Znajdują się nad nim liczne osady przedhistoryczne. Na jeziorze znajduje się niewielka wysepka, ze śladami osadnictwa wczesnośredniowiecznego. Od brzegu koło wsi na wyspę, prawdopodobnie w średniowieczu, wybudowano most. Jego pozostałości w postaci pali nadal można znaleźć w jeziorze. Zalesie wzmiankowane jest po raz pierwszy w 1493 roku. Dawny sołtys posiadał z przywilejów cztery łany chełmińskie. W Zalesiu w XVIII wieku stał pałac, w którym zwykle mieszkali panowie krajeńscy, zwłaszcza po spaleniu zamku w Krajence w 1705 roku podczas potopu szwedzkiego. Szkoła powstała w 1722 roku. Po uwłaszczeniu w 1822 roku stary majątek został rozparcelowany, a pałac rozebrany. Powstały 24 samodzielne gospodarstwa o powierzchni około 12 hektarów każde. Przed wojną 63% stanowili ewangelicy, 37% – katolicy. Najstarsze zdjęcie naszego kościoła pochodzi z pocztówki z 1902 roku. Jest ono o tyle znaczące, że pokazuje, iż dzwonnica nie była wówczas obudowana deskami. Obecnie Zalesie zamieszkuje 341 mieszkańców, 104 rodziny, a jego powierzchnia to 60 hektarów – wyliczał ks. Bartłomiej. Wymienił też wcześniejsze, historyczne nazwy Zalesia, które zmieniały się na przestrzeni wieków. Mówił o legendach związanych ze wsią, pokładach rudy darniowej, co pozwalało na rozwój m.in. w wiekach średnich przemysłu metalowego w tej okolicy.
– Przy okazji szukania dokumentacji okazało się, że nasz kościół nie ma numeru porządkowego. Został złożony stosowny wniosek, by ten został nadany. Ponadto gdy zbierałem materiał przekazano mi, że w 1998 roku obchodzono w parafii 150–lecie istnienia kościoła. Pomyślałem, mamy rok 2018, a więc byłby to jubileusz 170–lecia. Tymczasem po rozmowie z p. Jerzym Jelonkiem oraz według niemieckich publikacji, na których bazowałem i dokumentów, dowiedziałem się, że kościół powstał nie w 1848 r. lecz w 1884 r. Świadczyć może o tym jego styl. Gdyby to był kościół z 1848 roku, wyglądałby jak kościół w Głomsku, zbudowany z kamieni. Najprawdopodobniej doszło do tzw. czeskiego błędu. Wracając jednak do faktów. Wsparcia materialnego przy budowie kościoła w Zalesiu udzielił książę Prus Fryderyk Karol. Budowę finalizował Gustaw Adolf Vereins. W kościele były zainstalowane organy piszczałkowe, tzw. organy kalikowane, co oznacza, że miały napęd przez pedały, były pompowane przez człowieka. Ich budowę sfinansowała pani Mehen z Rostocku, ofiarowując 900 złotych marek niemieckich. Wykonawcą był natomiast organmistrz Juliusz Witt z Gdańska. Organy zajmowały aż trzy czwarte powierzchni chóru. Ich pozostałości odkryłem na strychu kościoła. Ciekawostką jest, że na dzwonnicy przy kościele były zainstalowane dwa dzwony. Do 1946 roku była to świątynia ewangelicka, należąca do parafii Tarnówka. Po drugiej wojnie światowej, gdy te ziemie przyłączono do Polski, kościół w Zalesiu stał się filią parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Złotowie. 9 czerwca 1946 roku poświęcił go ks. proboszcz Witold Drzewiecki MSF. W kronikach parafialnych zapisano też datę 20 czerwca 1977 roku, kiedy miało miejsce poświęcenie salki katechetycznej – dzisiejszej zakrystii. Widnieje też data 7 października 1977, kiedy to błogosławiono Chorągiew Matek Różańcowych. Znalazłem też wpis na temat odpustu Najświętszego Serca Pana Jezusa, gdzie autor dokładnie opisuje nie tylko przebieg samej uroczystości, ale też to co działo się po niej, np. odpustowy obiad – mówił ks. Bartłomiej. Wymieniał też zabytki, które znajdują się w kościele. Należą do nich obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem Jezus, który jest datowany na połowę XIX wieku. Ponadto chrzcielnica z XIX wieku, dzwonek przy wyjściu z zakrystii z XIX wieku, dzwon na wieży z 1817 roku, krucyfiksy z wieku XIX i XX, figura Jezusa inspirowana wizerunkiem Serca Chrystusowego czy fisharmonia z początku XX wieku.

W spotkaniu w sposób szczególny wyróżniono mieszkańców Zalesia, którzy przyczynili się do napisania publikacji
Prezentując publikację ks. Bartłomiej przedstawił też relację jednej z mieszkanek na temat wydarzeń, do których doszło w czasie wojny, w miejscu, gdzie poza wsią stoi przydrożny krzyż. – W czasie II WŚ w Zalesiu zakwaterowanie znalazły dzieci niemieckich oficerów. Przesiedlono je tam ze Szczecina z powodu niedostatku żywności, a także nasilających się bombardowań. Dzieci przenoszono do rodzin na wsiach, gdyż tam łatwiej było o dostęp do żywności. Pociechom niemieckich oficerów wpajana była nienawiść do wszelkich wartości i symboli katolickich. Dzieci niemieckie, przebywające w Zalesiu, jako obiekt zabaw upatrzyły sobie krzyż stojący za wioską. Mieszkańcy Zalesia wielokrotnie zwracali im uwagę na ich nieodpowiednie zachowanie. To jednak nie przyniosło skutku. Dzieci z zawziętością rzucały kamieniami w krucyfiks. Jeden z chłopców odtrącił figurze Pana Jezusa nogę, inny rękę. Rok później, w porze żniw, ci sami chłopcy bawili się w chowanego po drugiej stronie drogi, gdzie zasiane było żyto. Zmorzył ich sen. Na śpiących chłopców najechała snopowiązałka, odcinając jednemu z nich rękę, drugiemu zaś nogę. Krzyż z okresu przedwojennego stał do czerwca 1979 roku. Pierwszego dnia pierwszej pielgrzymki papieża Jana Pawła II ustawiono tam metalowy krzyż. Drewno ze starego krzyża zostało spalone w miejscu, gdzie stał, a krucyfiks zakopano pod obecnym krzyżem – mówił ks. Bartłomiej.
W finale prezentacji publikacji ks. wikariusz stwierdził, że kilka nurtujących go pytań pozostało bez odpowiedzi. Będzie jednak starał się je wyjaśnić. Chodzi m.in. o to, gdzie zniknęły organy. Pojawia się też pytanie, gdzie trafił drugi dzwon, tzw. Grosse Glokce, który znajdował się na dzwonnicy. Zaginęła też kronika kościoła. Ks. Bartłomiej chciałby również zdobyć jeszcze więcej informacji na temat wsi oraz miejscowego cmentarza. Padło też wiele podziękowań. Wikariusz wyraził wdzięczność wobec Pana Boga, sołtys Alicji Bulawy, kościelnego Tadeusza Wrzeszcza, Kamili Krzanik–Dworanowskiej – dyrektor Muzeum Ziemi Złotowskiej, Izabeli Dejneko–Róg, Magdaleny Fertikowskiej, Doroty Glinke, Aleksandry Śmiałej, Jerzego Jelonka, Janusza Justyny, Wacława Pulita, Jana Dunikowskiego, strażaków z OSP w Zalesiu oraz ks. Kazimierza Świderskiego MSF.
Ks. Bartłomiej już myśli o kolejnej publikacji. Tym razem miałaby ona dotyczyć cmentarzy ewangelickich na terenie parafii pw. św. Piotra i Pawła Apostołów w Złotowie.
Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W głowie się nie mieści ile państwo wydaje na Kościół w Polsce. Ludzie zamarzają na ulicach a te grubasy z obwisłymi brzuchami mówią o pomocy potrzebującym. To jakiś dowcip.
O ludzka głupoto, a co wspólnego z treścią artykułu ma twój manifest antyklerykalny... Zacznij się człowieku leczyć... i życzę sukcesów, księdzu oczywiście i mieszkańcom Zalesia!
Tak się przyjęło w muzeum, że regionalnych - narodowych publikacji się nie promuje.
W głowie się nie mieści ile państwo wydaje na Kościół w Polsce. Ludzie zamarzają na ulicach a te grubasy z obwisłymi brzuchami mówią o pomocy potrzebującym. To jakiś dowcip.
O ludzka głupoto, a co wspólnego z treścią artykułu ma twój manifest antyklerykalny... Zacznij się człowieku leczyć... i życzę sukcesów, księdzu oczywiście i mieszkańcom Zalesia!
Tak się przyjęło w muzeum, że regionalnych - narodowych publikacji się nie promuje.