Producenci owoców w gminie Łobżenica mówią, że rąk do pracy przy zbiorach nie brakuje. Jednak coraz trudniej o rzetelnych zbieraczy. Niektórzy ściągają ich z Ukrainy. Choć ceny owoców w sklepach szokują, oni nie odnotowali zwyżek w punktach skupu czy w hurtowniach
Od kilku lat rozpoczęcie sezonu na świeże wiosenne i letnie owoce obwieszczają... memy. Internetowe fotki prezentują najczęściej ceny w sklepach, na bazarach czy tzw. „paragony grozy”. Okrasza się je odpowiednimi komentarzami. Zwykle uszczypliwymi. Jeszcze w maju szok wywoływała cena czereśni. Kilogram tych owoców z importu potrafił kosztować od 120 zł do nawet 200 zł. Było jakby luksusowo, chciałby się powiedzieć. Jak sytuacja wygląda teraz, gdy na rynku są już owoce krajowe? Czy jest komu je zbierać? Czy ludzie w dobie wysokich cen chcą sobie dorobić w sadach? Pytamy producentów w gminie Łobżenica.
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 90% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To jest bolączka naszych Polskich rolników. Oni nie potrafią się zjednoczyć w solidarnej sprzedaży swoich produktów. Pośrednicy walą ich w rogi. Prawie każde REWE, EDEKA czy nawet Aldi z Lidlem - szczycą się produktami w swoich sklepach od regionalnych dostawców. Dostawcy/producenci/rolnicy - produktów rolnych są wyświetlani w ofertach sklepów. Sam jestem gotów zapłacić więcej kupując produkty od sąsiadujących rolników.
Gdyby tak można było podjechać i kupić z pola? Ale nie widzę takiej możliwości. W Lidlu nie robię zakupów, odkąd usłyszałem jak oszukują rolników i widzę ile towaru z Lidla jest marnotrawione, czy wyrzucane. Wielkie hasła "Ryneczek Lidla" i eko produkty, to jedno wielkie oszustwo. W Biedronce nie lepiej. W Netto, przynajmniej próbują się pozbyć produktów po niższych cenach by nie wyrzucać, a w Lidlu żebracy pod sklepem, a towar w śmietniku. Wstyd, dla mnie najgorsza sieć w Polsce.
Zajebisty zarobek W 6,5 godziny zbieram 80kg 80x2=160zl Tak że we dwoje mamy około 300zl w 6,5/7 godzin Zapraszamy
Można o kontakt prosić do tych sadów
Podajcie adres gdzie potrzebują i tak płacą.
To jest bolączka naszych Polskich rolników. Oni nie potrafią się zjednoczyć w solidarnej sprzedaży swoich produktów. Pośrednicy walą ich w rogi. Prawie każde REWE, EDEKA czy nawet Aldi z Lidlem - szczycą się produktami w swoich sklepach od regionalnych dostawców. Dostawcy/producenci/rolnicy - produktów rolnych są wyświetlani w ofertach sklepów. Sam jestem gotów zapłacić więcej kupując produkty od sąsiadujących rolników.
Gdyby tak można było podjechać i kupić z pola? Ale nie widzę takiej możliwości. W Lidlu nie robię zakupów, odkąd usłyszałem jak oszukują rolników i widzę ile towaru z Lidla jest marnotrawione, czy wyrzucane. Wielkie hasła "Ryneczek Lidla" i eko produkty, to jedno wielkie oszustwo. W Biedronce nie lepiej. W Netto, przynajmniej próbują się pozbyć produktów po niższych cenach by nie wyrzucać, a w Lidlu żebracy pod sklepem, a towar w śmietniku. Wstyd, dla mnie najgorsza sieć w Polsce.
Zajebisty zarobek W 6,5 godziny zbieram 80kg 80x2=160zl Tak że we dwoje mamy około 300zl w 6,5/7 godzin Zapraszamy