Jeden z ogrodów pomiędzy Dolnikiem a Głubczynem jest szczególny. Wszystko przez kamienne rzeźby, które robią niesamowite wrażenie. Marek Brose Kwasigroch już jako dziecko wykazywał, że dostał dar od Boga. Opowiada o swoje krótkiej przygodzie z Akademią Sztuk Pięknych, o makiecie złotowskiego zamku, o swoim barwnym życiu i o tym dlaczego trafił do Dolnika, gdzie odnalazł to czego całe życie szukał.
Dryg w rękach miał już dziadek pana Marka, Bernard. Z fachu był cieślą. Zdolności miał jednak wiele, podobnie jak pozostali członkowie rodziny. Co innego jednak znać się na budowlance, elektryce, hydraulice, a co innego na rzeźbie i malarstwie....
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 96% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!