Matysarek. Mały teatr, wielkie życiorysy

08/06/2026 16:00

Teatr Matysarek powstał w 1986 roku. Założyli go uczniowie złotowskich szkół. Przez lata był czymś więcej niż szkolnym teatrem. Dla jednych stał się początkiem drogi aktorskiej, dla innych był lekcją odwagi

 

Dziś dawni członkowie Matysarka grają na teatralnych scenach, występują w filmach, prowadzą własne teatry albo działają w mediach, marketingu i edukacji. Są też tacy, którzy… głoszą kazania, których nie da się zapomnieć.

Matysarek przetrwał 35 lat. Wychował kilka pokoleń młodych ludzi. Scena była dla nich czymś więcej niż szkolną przygodą. O tym, jak teatr wpłynął na tych, którzy go tworzyli, rozmawiamy z Andrzejem Motakiem. To on powołał Matysarka do życia i przez lata angażował się w niego całym sercem.

Jak powstał Matysarek?
Andrzej Motak: To było w 1986 roku. Przyszedłem wtedy do ogólniaka jako nauczyciel polonista. Uczyłem w drugiej klasie. To właśnie ta klasa zaproponowała, że chce założyć teatr. Uczniowie zapytali, czy go poprowadzę. W teatrze grali uczniowie. Nie tylko z I LO, ale też z innych złotowskich szkół. Najwięcej było jednak uczniów z ogólniaka. Z nimi mieliśmy bezpośredni kontakt. Na początku mógł dołączyć każdy. Z czasem teatr tak się rozrósł, że musieliśmy robić castingi. A i tak, kiedy jeździliśmy na festiwale, byliśmy jednym z największych teatrów. W teatrze grywali też dorośli, jak bracia Ogorzałek czy ksiądz Darek Kałuża.

Matysarek to jednak nie tylko historia teatru. To także historie ludzi, którzy później poszli bardzo różnymi drogami. Kto najbardziej zaskoczył Pana wyborem życiowej ścieżki?
Przez teatr przewinęło się ponad 300 osób. Niektórzy zostali aktorami, inni prowadzą własne grupy. Jeszcze inni działają w mediach, marketingu albo edukacji. Są też księża, którzy sporo zawdzięczają tej scenie. Jednym z nich jest Roman Siatka MSF. To bardzo oryginalny ksiądz. Słynie z nietypowych kazań. W czasie jednego ze ślubów udawał na przykład, że rozmawia przez telefon z Matką Boską. On otwarcie mówi, że wiele zawdzięcza Matysarkowi. Wspomina też lekcje języka polskiego, które miał ze mną. Mówi, że nawet jego duchowość jest w jakiś sposób związana z naszym teatrem.

Czy któraś z ról, które zagrał, mogła wpłynąć na jego życiowe wybory?
Jeśli uznać, że spektakl „Szukania mi trzeba” miał wartość duchową, a miał, to mógł go natchnąć. To był spektakl muzyczny. Nie było w nim konkretnych ról, ale miał bardzo mocny przekaz.

Kolejną wychowanką Matysarka jest Karolina Pawlak. Dziś studiuje w Akademii Sztuk Teatralnych we Wrocławiu. Jak ją Pan zapamiętał?
To osoba bardzo emocjonalna i dynamiczna. Były dwa możliwe scenariusze. Albo sobie poradzi i będzie świetnie, albo doświadczy porażki. Na szczęście bardzo dobrze się odnalazła. Dziś jest wyraźnie mocniejsza emocjonalnie. Robi karierę. Jest nie tylko aktorką, ale też prezenterką.
Jej początki w Matysarku nie były jednak łatwe. Kiedy do nas dołączyła, dostała pierwszą dużą rolę. Potem się rozchorowała. Nie mogła przychodzić na próby przez ponad miesiąc. Musiałem zastąpić ją kimś innym. Gdy wróciła do szkoły, stworzyłem dla niej inną rolę. Powiedziała mi wtedy, że musi grać i koniec.

Wśród osób, które zaczynały od sceny Matysarka, jest także Przemysław Stippa. To aktor teatralny, telewizyjny, filmowy i dubbingowy.
Tak. To zawodowy aktor. Gra w Teatrze Narodowym w Warszawie. On przyszedł do naszego liceum tylko po to, żeby grać w teatrze. Zaraz po ukończeniu liceum w Złotowie dostał się na studia aktorskie. Jest znany z wielu ról w filmach i serialach. Ostatnio spełnia się też jako reżyser teatralny. Miał okazję pracować z legendami polskiego teatru i kina. Bardzo dobrze wyreżyserował m.in. spektakl „Matka odchodzi” z ostatnią rolą Jerzego Treli. Ostatnie sceny z jego głosem nagrywano już w szpitalu. Jerzy Trela wtedy odchodził.

Kiedy wiedział Pan, że Przemek może osiągnąć tak duży sukces?
Przemek rozwijał się już w szkole podstawowej. Odnalazła go pani Bogumiła Czajka. Grał w spektaklu „Mały Książę”. Ja spotkałem go podczas przeglądu złotowskich teatraliów. Wiedziałem, że niedługo przyjdzie do ogólniaka. Później wydarzyła się pewna sytuacja. Jeden z naszych aktorów, obecnie ksiądz Jacek Dziadosz, nie mógł jechać z nami do Anglii. Zaproponowałem tę rolę Przemkowi. W kilka dni nauczył się tekstu i pojechał z nami na spektakl. Dalej już wiemy, jak wszystko się potoczyło. Co ciekawe, niewiele osób wiedziało, że Przemek już w liceum co kilka tygodni jeździł do Warszawy. Brał tam udział w warsztatach teatralnych. Dziś jest zawodowcem. Ma nagrody i dyplomy.

Pierwsze kroki na scenie stawiała u Was również Weronika Chałubek. Dziś jest nauczycielką śpiewu w Powiatowym Ognisku Pracy Pozaszkolnej w Złotowie.
Tak. Ona ma wielką charyzmę. Potrafi pociągnąć za sobą młodzież. Grała w naszych najlepszych spektaklach. Jest mistrzynią świata na scenie i robi wspaniałe rzeczy. Śpiewa. Czasem sama, czasem z Łukaszem Piosikiem, znanym w Złotowie muzykiem. On zresztą też często grał główne role w naszych spektaklach.

Wielu dawnych członków Matysarka prowadzi dziś własne teatry amatorskie.
Tak. Magdalena Skrzypczyńska prowadzi teatr w szkole średniej. Joanna Nitka (obecnie: Świderska) - amatorski teatr młodzieżowy w Nakle, a jej siostra Magdalena Nitka kiedyś miała teatr szkolny w języku angielskim. Wielu ludzi złapało bakcyla. Matysarek został w nich na długo.

Są też tacy, którzy nie grają dziś na scenie. Realizują się za to artystycznie albo zawodowo wykorzystują to, czego nauczyli się w teatrze.
Tak. To na przykład Michał Bachora. Razem z żoną Martyną prowadzi agencję kreatywną. Tworzą kampanie dla największych marek, m.in. dla Kuboty i Crunchipsów.
Jest też Marysia Witecka. Ona również działa w marketingu. Prowadzi wykłady i szkolenia. Matysarek pomógł jej pozbyć się tremy na scenie.
Jest też Kamila Apyas. Przeszła różne szczeble artystyczne. Była wokalistką w zespole rockowym. Prezentowała też suknie ślubne. Tych historii jest naprawdę dużo.

Co właściwie przyciągało młodych ludzi do Matysarka?
Myślę, że poczucie wspólnoty. To nie było tylko granie ról. To było bycie razem. Praca nad sobą. Uczenie się odpowiedzialności. Młodzi ludzie przychodzili na próby, bo czuli, że są częścią czegoś ważnego. Każdy spektakl był emocją. Występ przed publicznością był wielkim przeżyciem. W teatrze trzeba było pokonać tremę. Trzeba było nauczyć się tekstu, wejść w rolę i zaufać innym. To bardzo kształtuje człowieka. Nawet jeśli ktoś później nie został aktorem, wyniósł z Matysarka odwagę. Nauczył się mówić do ludzi. Zrozumiał też, że scena - ta prawdziwa i ta życiowa - wymaga pracy.

Który spektakl, zagrany dla złotowskiej publiczności, zapamiętał Pan najbardziej?
Było wiele takich przedstawień. Nasze najlepsze spektakle to: "Szukania mi trzeba", "Zim Zim Uralla 2", "Tożsamość", Między dobrem a złem", "W objęciach Morfeusza", "Jestem sobie w obrotach rzeczy" czy "Medycyna". Wzięliśmy również udział m.in. w obchodach 650-lecia Złotowa. Było wtedy wielkie widowisko uliczne. Wzięło w nim udział 200–300 osób, w tym cały Matysarek. Był zamek złotowski, rycerze, konie… To na pewno mocno zapadło mi w pamięć.

Kiedy oficjalnie zakończyła się działalność Matysarka?
Ostatnim spektaklem, jaki zagraliśmy, były „Manekiny”. To był 35. sezon Matysarka. Później przyszedł covid. To on przerwał działalność teatru. Jak się jednak okazało, Matysarek nie zniknął definitywnie. Został w ludziach.

Czyli teatr się skończył, ale jego wpływ trwa nadal?
Dokładnie. Matysarek jako zespół już nie działa, ale to, co dał ludziom, nadal pracuje. W ich zawodach. W ich wystąpieniach. W ich odwadze. W tym, że potrafią wyjść do ludzi i coś im przekazać. To jest chyba najważniejsze.
Dla mnie teatr stał się drugim życiem. Momentami może nawet ważniejszym niż praca w szkole. Stworzyliśmy rodzinę. Nie tylko ze sobą nawzajem, ale też z innymi teatrami. To procentuje do dzisiaj. 

Rozmawiała
Martyna Janiak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/06/2026 09:11

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Adam ze zdjęcia. - niezalogowany 2026-06-03 20:56:04

    Gratuluję wstawionego zdjęcia niematysarka ????. Naprawdę nigdzie nie ma zdjęć? Dla sprostowania na zdjęciu jest cześć męska klasy profesora. Z matysarka jest tylko jeden kolega i profesor ????. Ale fajnie być na zdjęciu ????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ???? - niezalogowany 2026-06-08 09:11:56

    Cudowny czas. Wspaniały mentor. Aż łezka się w oku zakręciła ❤️

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Alina - niezalogowany 2026-06-09 05:46:31

    Ten Matysarek nie był taki fajny od środka jak jest opisywany od zewnątrz! Ludzie którzy mieli ambicje i zdolności nie byli przyjmowani przez Casting w którym nie decydował reżyser tylko „aktorzy“. Z reguły dostawali się znajomi! Moja córka która wygrywała konkursy i grała w teatrze się nie dostała i tak skończyła się jej kariera z teatrem na zawsze! Stwierdziła że jak Matysarek jej nie wziął to nie ma talentu!!!!! Wiele było takich przypadków! Nie tylko moja córka ale również kolega który od najmłodszych lat z nią występował i który też osiągał sukcesy nie został przyjęty! Jestem ciekawa ilu jeszcze osobom odebrał Matysarek marzenia! !!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.