– Chyba babcia po mnie przyszła – powiedział niedługo przed śmiercią Leon Glugla. Zaledwie kilka dni wcześniej zmarła jego żona Łucja. Przez lata mówili, że będą pochowani ze swoimi pierwszymi małżonkami, ale nie tak dawno zmienili zdanie. Zgodnie z życzeniem, spoczęli w jednej mogile
Ona miała 90 lat, On – 91. Łucja zmarła w poniedziałek 2 maja, jej pogrzeb odbył się w czwartek. Pięć dni później, we wtorek, zmarł Leon, którego bliscy pochowali w piątek. Małżonkowie spoczęli na cmentarzu w Wielkim Buczku. W tej wsi spędzili całe życie.
– Niestety, poszło to błyskawicznie – o dwóch odejściach w tak krótkim czasie mówi syn śp. Leona, Ryszard Glugla.
– Łucja zachorowała w połowie marca. Nagle, dostała zapalenia płuc. Była w szpitalu, wróciła do domu, tutaj było dalsze leczenie. W kolejnych tygodniach jej stan zaczął się jednak pogarszać i odeszła – mówi pan Ryszard. Co stało się z jego ojcem? – Problemy z brzuchem miał cały czas, ale w razie potrzeby specyfiki z apteki pomagały. Zawsze się poprawiało, jednak tym razem czuł się znacznie gorzej. Pewnego dnia zaczął narzekać na silny ból. Trafił do szpitala, w niedzielę rano lekarze zrobili mu jeszcze operację. Młody organizm pewnie by wytrzymał, nie było to ponoć coś szczególnie skomplikowanego. Ale organizm starszego człowieka nie dał rady. Formalnie lekarze stwierdzili załamanie jelita cienkiego – przywołuje diagnozę.
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 88% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze