Czym jest morsowanie? Najprościej mówiąc to kąpiele w zimnej wodzie, najlepiej w naturalnych zbiornikach, czyli jeziorach lub morzu. Zanurzenie trwa od kilku do kilkunastu minut. Morsowanie jest też naturalną metodą krioterapii, czyli lecznictwa zimnem. Ma ono pozytywny wpływ na samopoczucie i stan zdrowia fizycznego organizmu. Morsowanie hartuje, wzmacnia odporność, poprawia krążenie, ujędrnia skórę i przyspiesza spalanie tkanki tłuszczowej. Kto jednak sądzi, że morsowanie pozwoli mu zrzucić zbędne kilogramy może się rozczarować. Po wyjściu z lodowatej wody organizm domaga się dodatkowej porcji kalorii. Odczuwalne jest nie tylko wychłodzenie ciała, ale i wzmożony głód. Przeciwwskazaniem do zażywania wodnych kąpieli są choroby kardiologiczne, w tym nadciśnienie. Związane jest to z faktem, że wejście do zimnej wody niemal natychmiast przyspiesza pracę serca. Osoba z nadciśnieniem mogłaby podczas morsowania dostać ataku serca.
Morsowanie zacząłem 12 lat temu wraz z synem Łukaszem. Miałem wtedy dokładnie 60 lat. Właściwie od zawsze staram się prowadzić aktywne życie. W zimie morsuję, w pozostałe pory roku jeżdżę rowerem, dużo chodzę pieszo. Prowadzę spartański tryb życia. To hartuje mój organizm. Wcześniej zdarzało mi się morsować, ale incydentalnie.
Reklama
Spacerowaliśmy z synem nad jeziorem w zimie. Zobaczyliśmy na zamarzniętej tafli wody płat lodu i odkryty przerębel. Pomyślałem: dlaczego by nie spróbować? Tak się zaczęło. Początkowo jeździliśmy nad Jezioro Śmiardowskie i kąpaliśmy się w przeręblach. Z czasem przybywało tam wędkarzy, a działki sprzedano pod zabudowę domów. Zrobiło się tam tłoczno. Przenieśliśmy się nad Jezioro Zaleskie i do dziś morsujemy w tym zbiorniku - najpierw od strony Zacisza, potem od ulicy Jeziornej. Dzięki dobremu przygotowaniu nie chorowałem po pierwszym wejściu. Niektórym zdarza się jednak przesadzić i potem płacić za to przeziębieniem, zapaleniem oskrzeli, a nawet płuc.
Od początku morsuję z synem. Od jakichś pięciu lat zaczęły do nas dołączać nowe osoby. Różnie z nimi bywało. Mieliśmy znajomego, który wszedł do przerębla tylko raz, a potem nie tylko przestał od nas odbierać telefony, ale i wyłączał w soboty komórkę. Obecnie morsuję ze stałą ekipą, jest w niej m.in. mój syn, zięć i kilka znajomych osób. Morsowanie nie jest dla wszystkich. Trzeba to polubić.
Reklama
Kilka lat temu morsowaliśmy w temperaturze -13 stopni C. Wiał silny wiatr. Woda ma zwykle od 0 do 1 stopnia C. W wodzie było przyjemnie, ale po wyjściu już nie. Jednemu z naszych morsów zwiało bluzę do wody, a potem, gdy ktoś ją odniósł, przymarzła do metalowego pojemnika na śmieci. Dodatkowo wiatr wzmagał uczucie zimna. Palce rąk kostniały do tego stopnia, że zatracało się w nich czucie. To trudna sprawa, gdy trzeba się ubrać, a nie można zapiąć zamka błyskawicznego lub guzików. Doświadczone morsy wiedzą, że ten sport wymaga luźnych ubrań. W trudnych warunkach nie da się założyć obcisłych spodni albo butów. Kończyny są zmarznięte.
Raz w tygodniu, zwykle w sobotę, po południu. Sezon zaczynamy od listopada, kończymy w marcu - kwietniu. Wszystko zależy od pogody. Póki jest zimno woda jest idealna do morsowania. Tworzymy dość zwartą grupę. Nigdy nie ma wszystkich, ale i tak w porównaniu z poprzednimi latami jest nas sporo. Wchodzimy do wody po niemal dziesięć osób. My morsujemy w sobotę, ale na Jeziorze Zaleskim jest też grupa niedzielna, nad jeziorami w okolicznych miejscowościach także pojawiają się morsy, np. jezioro Borówno ma swoich stałych zimowych bywalców.
Reklama
Morsowanie wymaga przygotowań. Osobiście przed pierwszym morsowaniem oswajałem skórę zimnymi prysznicami. Praktykuję to i dziś. Przed wejściem do zimnej wody należy dodatkowo rozgrzać organizm. Rozgrzewka nie musi być zbyt długa i intensywna, wystarczy kilkanaście minut. Do pierwszego potu. Potem wejście na jedną lub dwie minuty. Można zacząć od zamoczenia tylko nóg, np. po łydki, po kolana, po uda lub wejścia do pasa. Trzeba sprawdzić swoje reakcje. Organizm podpowiada, jakie ma granice wytrzymałości. Każde kolejne morsowanie można metodycznie wydłużać i wchodzić głębiej. Niektórzy ogrzewają organizm po morsowaniu ciepłym prysznicem lub basenem, sauną.
Fantastycznie. Morsowanie dodaje wigoru. Moja zdrowa granica przebywania w wodzie to 10 minut. Czuję się po takim morsowaniu świetnie i nie odczuwam żadnych skutków ubocznych. Morsowanie, jak wszystko, należy robić z głową. Przeszarżowanie grozi wychłodzeniem organizmu, a nawet odmrożeniami. Najbardziej wrażliwe na chłód są palce dłoni i stóp, a także nos i uszy. Aby zabezpieczyć się przed niepożądanymi skutkami morsowania zaleca się wchodzenie do wody w specjalnych rękawicach i skarpetach dla nurków. Dzięki warstwie termoizolacyjnej dłonie i stopy nie marzną tak szybko. Ważne jest też nakrycie głowy, choć są i tacy, którzy wchodzą do przerębla bez sprzętu, a nawet nurkują.
Reklama
Dorośli tak. Wiek czy płeć nie mają znaczenia, ważne, by dana osoba była zdrowa. Jeśli brak przeciwwskazań lekarskich śmiało można próbować.
Zdecydowanie tak. Morsowanie pozwala zachować młode ciało i młodego ducha. Mimo 72 lat mój organizm jest tak samo sprawny i silny jak organizmy młodych ludzi, z którymi morsuję. Morsowanie to jedna z metod, które pozwalają mi być czynnym i aktywnym. Polecam wszystkim, którzy czują się na siłach i chcieliby spróbować czegoś nowego. Zacząłem dość późno, ale czuję w swoim organizmie same pozytywne skutki morsowania.
Reklama
Morsowanie przynosi mnóstwo korzyści, ale ryzykujemy swoją reputację. Ludzie na brzegu zwykle nie mogą się nadziwić naszym pobudkom. Trzęsą się w kożuchach na brzegu, myśląc lub otwarcie mówiąc, że coś z nami nie tak. To zabawne. Obserwatorzy marzną od samego patrzenia.
Zwłaszcza ten sezon przysporzył wielu nowych amatorów zimowych kąpieli. Czasami kończy się na tym, że podczas pierwszego minutowego wejścia nowy mors odbywa sesję zdjęciową. Chodzi tylko o fotografię na Facebook i na tym się kończy. Są jednak i tacy, którzy złapali bakcyla morsowania i przychodzą morsować regularnie.
Reklama
Któregoś razu rozegraliśmy partyjkę szachów z przerębla. Warunki były doskonałe. Słoneczna, bezwietrzna pogoda. Mieliśmy wtedy wielką frajdę. Wszystko można robić z ułańską fantazją. W tym roku pojawiła się wesoła grupa pań, które wchodzą do wody przebrane w różne stroje, np. karnawałowo w maskach, w kostiumach marynarskich, w kapeluszach. Wspólne morsowanie przynosi nam wiele radości. Gdy wychłodzony organizm wraca do normy wydzielają się hormony szczęścia. Morsowanie nie tylko hartuje ciało, ale i poprawia samopoczucie. Człowiek przez cały dzień ma w sobie moc. Poza tym zimno konserwuje i przedłuża młodość!
Rozmwiała Małgorzata Modrak
***
Krioterapia – metoda leczenia zimnem, polegająca na miejscowym lub ogólnoustrojowym oddziaływaniu na tkanki bardzo niskimi temperaturami. Coraz popularniejsze są w Polsce kriokomory, czyli niewielkie pomieszczenia, w których pacjent przebywa 2-3 minuty w temperaturze około -130 stopni C. Do kriokomory wchodzi się w bawełnianych ubraniach (krótkie spodnie, podkoszulek, kolanówki, opaska na uszy), w drewniakach i maseczce. Zaraz po wejściu do komory występuje u pacjenta skurcz naczyń krwionośnych i mięśni, potem spowolnienie krążenia i metabolizmu. Po chwili ciśnienie krwi normuje się. Leczenie zimnem wykorzystywane jest w m.in. zapaleniu stawów, reumatyzmie, bólach kręgosłupa, schorzeniach neurologicznych, żylakach, poza tym przyspiesza gojenie ran i poprawia nastrój[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Extra pozdrawiam Łukasz i jego tatę
Pan Andrzej wspaniały człowiek
Lukasz, tak trzymaj :-)
Lukasz, tak trzymaj :-)
Lukasz, tak trzymaj :-)
Extra pozdrawiam Łukasz i jego tatę
Pan Andrzej wspaniały człowiek
Lukasz, tak trzymaj :-)