W najbliższy wtorek (to jest 24.11.2020) o godzinie 22.00 na kanale Polsat Play premiera najnowszego odcinka Poszukiwaczy Historii. Tym razem ekipa filmowa odwiedziła Wał Pomorski w okolicach Dobrzycy.
Zapraszamy do zapoznania się z krótkim tekstem wprowadzającym w klimat pierwszych dni lutego 1945 roku w tamtej okolicy.

Głód. Ssanie w żołądku nie pozwala skupić się na czymkolwiek. Idąc, czy stojąc człowiek myśli tylko o zaspokojeniu tej podstawowej potrzeby życiowej. Marzenie o jedzeniu zdominowało nawet krótkie, pełne niepokoju drzemki na postojach. Doszło do tego że o mały włos chłopaki nie zjedli trutki na szczury, znalezionej w opuszczonym przez Niemców domu, uznając ją za biszkopty.

Zimno. Przenikliwe i wszechobecne od czasu, kiedy zaczęły się lutowe roztopy. Śnieg, w którym grzęźniemy, to topniejąca papka, wymieszana z błotem. Ta papka przesącza się przez buty, które nie mają szansy wyschnąć. Głód i zimno to nasze podstawowe bolączki. Gdzieś na dalszym planie majaczy wróg. Nieco pociesza fakt że oni też marzną i głodują. Przyczajeni w masywach leśnych, czekają na nasz błąd.

Po zajęciu Bydgoszczy, skierowano nas w tą opuszczoną przez Boga i ludzi pomorską głuszę. Za plecami zostawiliśmy tonące w roztopach opuszczone wsie. Ogarnęły nas olbrzymie kompleksy leśne, gdzie ze świecą szukać dachu nad głową. Jest za to śmierć, czyhająca na przesmykach pomiędzy niezliczonymi jeziorami. Wróg broni się rozpaczliwie a w tej rozpaczy posuwa się do każdego okrucieństwa, na jakie pozwala mu wyobraźnia. Trzeba przyznać że wyobraźnię mają skurwysyny bogatą. Każdy wie że lepiej zginąć od razu niż dostać się w ich łapy. Są jak zamknięte w betonowych klatkach dzikie zwierzęta.

Dni są krótkie a noce ciągną się w nieskończoność. Nie chce mi się wierzyć że za dwa miesiące nastanie wiosna. Być może zresztą nie dożyję aby ją ujrzeć. Tutaj nie liczy się doświadczenie czy ostrożność, jest tylko cholerny przypadek. Pocisk dopadnie Ciebie nawet ukrytego w betonowym schronie. Mina zabije, kiedy będziesz szedł na stronę. Najbardziej śmiercionośne są jednak rozkazy dowódców. Jeden błąd wystarczy, aby posłać ludzi na makabryczną egzekucję, zamiast do zwycięstwa. Szkopy nawet nie muszą się starać, kiedy sami ładujemy się im pod lufy a jeśli nawet chybią, źle podane koordynaty dla artylerii, załatwiają sprawę definitywnie.

Ciała poległych wyglądają jak sterty przemoczonych szmat, zapadających się we wszechobecnym błocie. Zostawiamy truchła towarzyszy za plecami, idąc wciąż do przodu, świadomi że każda sekunda może być ostatnią i nie sposób się przed tym uchronić. Idziemy głodni i zmarznięci. Idziemy aż wiosna przyniesie kres tego marszu.
Tekst i foto: Olaf Popkiewicz
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ciekawe czy Olaf coś znalazł po chłopakach bo tam wał pomorski zryty tak że igłę ciężko znaleźć
Przeorane miejsce ,ale tak jak wszędzie... może coś wygrzebia jeszcze.;)
Te wspomnienia są przejmujące, ale pokazują, jak głęboko w dupie ruscy dowódcy w polskich mundurach mięli los polskich żołnierzy, których traktowano, jak mięso armatnie. Bez przygotowania i rozpoznania pchano ich pod lufy karabinów licząc na to, że Niemcom w końcu zabraknie amunicji. Niczym dziwnym jest, że zginęło tu tak dużo żołnierzy. Dlatego dziwić się trzeba, jak to niektórzy włodarze z uporem maniaka bronili nazw ulic Kieniewicza (Rusek), Popławskiego (Rusek, który spacyfikował strajk w Poznaniu w 1956r) i Żymierskiego (co prawda Polak, ale jeszcze przed wojną zdegradowany, a później współpracowała z Ruskimi)
Co za prymitywne argumenty. IPN-owski szubrawiec to pisał.
O którą Dobrzyce chodzi? Tę koło Piły(Piła-Jastrowie) czy koło Wałcza(Wałcz-Czaplinek)?
Folwark Dobrzyca, ale tak naprawdę strumyk Zgniły Zdrój w lasach pomiędzy Nadarzycami a Zdbicami. Przez miejscowych zwany też Tajwanem......
Wojna tu, wojna tam po co to wszystko nam. Chcemy wreszcie w czasie pokoju zaznać wreszcie trochę spokoju. W tym miejscu 5 prawd Polaków spod Znaku Rodła się kłaniają tym którzy na nas donoszą do swojego zachodniego raju zapominając o większości Polaków w kraju. My potomkowie walczących o Polskę nie zapominamy i w swoim sercu prawdy prawdziwych Polaków mamy. Nasza wiara, nasza tradycja i pamięć o przodkach jest nie do sprzedania, my o tym wiemy bez przypominania. Jesteśmy współczesnymi patriotami i Polski żadnej ideologi nie oddamy bo w walczących o wolną Polskę zawsze pamiętamy.
T34 Rudy a gdzie Szarik ?
Trochę ściemy chłopaki nawciskali, ale cóż laicy łykną..
Ciekawe czy Olaf coś znalazł po chłopakach bo tam wał pomorski zryty tak że igłę ciężko znaleźć
Przeorane miejsce ,ale tak jak wszędzie... może coś wygrzebia jeszcze.;)
Te wspomnienia są przejmujące, ale pokazują, jak głęboko w dupie ruscy dowódcy w polskich mundurach mięli los polskich żołnierzy, których traktowano, jak mięso armatnie. Bez przygotowania i rozpoznania pchano ich pod lufy karabinów licząc na to, że Niemcom w końcu zabraknie amunicji. Niczym dziwnym jest, że zginęło tu tak dużo żołnierzy. Dlatego dziwić się trzeba, jak to niektórzy włodarze z uporem maniaka bronili nazw ulic Kieniewicza (Rusek), Popławskiego (Rusek, który spacyfikował strajk w Poznaniu w 1956r) i Żymierskiego (co prawda Polak, ale jeszcze przed wojną zdegradowany, a później współpracowała z Ruskimi)