Pierwsze ze spotkań odbyło się w poniedziałek 4 stycznia w krajeńskim przedszkolu. Oprócz rodziców dzieci uczęszczających do placówki, zaproszeni zostali na nie także radni oraz burmistrz. Rozpoczęła dyrektor Ewa Głyżewska, przypominając o prowadzonych już wcześniej rozmowach z władzami samorządowymi i naświetlając sytuację, jaka może pojawić się w związku planowanymi przez ministerstwo zmianami w systemie oświaty. - Nie wszystkie dzieci z nowego rocznika będą przyjęte do przedszkola, jeśli[[pay]] zostaniemy w obecnym budynku – mówiła dyrektor. Wskazała, że w roku szkolnym 2014/15 oraz 2015/16 przyjęte do palcówki mogło być każde zgłaszane dziecko, bowiem najstarsze z nich już w wieku sześciu lat przechodziły do klasy pierwszej szkoły podstawowej. W latach wcześniejszych działała natomiast komisja rekrutacyjna, która może powrócić w roku szkolnym 2016/17. - 2013, 2012 oraz 2011 to roczniki kandydatów, którzy mogliby przyjść do przedszkola od września 2016 r. Według danych z USC jest ich 161. W rzeczywistości jest to liczba mniejsza, jest ich około 130, z czego 84 już uczęszcza do przedszkola. Daje nam to 50-ciu kandydatów – wyliczała E. Głyżewska. - Jeśli żaden z sześciolatków nie pójdzie do szkoły, to na koniec roku szkolnego odejdzie od nas tylko ośmioro dzieci. Wtedy możemy przyjąć około 20 dzieci. Mówię około, bo trudno to jeszcze w tej chwili przewidzieć – dodała. We wrześniu 2017 roku miejsca będzie więcej, bo dla około 50 dzieci. - Pomimo tego pojawi się rocznik 2014 i około 20 dzieci znów może nie mieć miejsca. Miejsce dla wszystkich dzieci w obecnym budynku będziemy mogli zapewnić we wrześniu 2018 roku – mówiła dyrektor. Zaproponowała też inne rozwiązanie niż przenosiny całej placówki, które mogłoby pozwolić przyjąć wszystkie z dzieci. - Gdyby szkoła podstawowa została w obecnym budynku, na zasadzie współpracy z dyrektorem SP moglibyśmy przenieść tam pięciogodzinny oddział 5- i 6-latków – przedstawiała dyrektor. Poinformowała też, że zapisy do przedszkola zostaną w tym roku przyspieszone i rozpoczną się już w lutym. - Chciałabym uspokoić rodziców tam gdzie mama nie pracuje bądź straci pracę: dziecko raz przyjęte do przedszkola w tym przedszkolu zostaje. To samo dotyczy dzieci spoza naszego rejonu. Dbamy przede wszystkim o dobro dziecka – mówiła Ewa Głyżewska.

Radny Przemysław Szulc wskazywał, że podjęte do tej pory decyzje radnych ws. szkół nie miały charakteru formalnego
Dalsza część zebrania przyniosła listę argumentów przeciw proponowanym przenosinom. Argumenty te znaleźć można na stronie 27 tego wydania „AL” w liście otwartym, który trafił do naszej redakcji. Dyskutowano także na temat sytuacji, w której w Krajence powstać mogłoby przedszkole niepubliczne. Choć nie można tego wykluczyć, byłaby to sytuacja oceniania przez samorząd oraz dyrekcję i pracowników przedszkola jako niepożądana. - Dotarła też do nas taka smutna wiadomość, że pracownicy przedszkola robią zamieszanie, bo nam się nie chce. Nie. Pracownikom przedszkola zawsze się chce. Gdyby było inaczej nie robilibyśmy zajęć, programów artystycznych i wielu innych rzeczy dla naszych podopiecznych i ich rodzin po godzinach pracy, w dodatku społecznie – podsumowała swoją wypowiedź dyrektor Głyżewska.

Burmistrz przygotował porównanie kosztów utrzymania budynku technikum i obiektu gdzie obecnie działa podstawówka
- Najważniejszym dla mnie zadaniem, które stoi przed gminą, jest przyjecie wszystkich dzieci do przedszkola. Byłem bardzo niezadowolony w momencie, gdy dowiedziałem się, że nie możemy przyjąć 20-30 dzieci. To wbrew misji samorządu lokalnego – swoje stanowisko przedstawił burmistrz Stefan Kitela. Nawiązał również do wcześniejszych rozmów na temat ewentualnych przenosin szkół. - W momencie, gdy pojawiła się ta informacja wszyscy zaczęli wiązać te propozycje w pakiet. Każdą z nich trzeba natomiast traktować rozdzielnie. Brakowało do tej pory konkretnej dyskusji, takiej jaka ma miejsce tutaj. Dzisiaj najważniejszą informacją, która się pojawiła, jest wola, by dzieci 6-letnie były na terenie szkoły podstawowej. To otworzy drogę do przyjęcia wszystkich dzieci 3-letnich. Jeśli chodzi o samo przeniesienie przedszkola do szkoły podstawowej - jest to ciągle propozycja, którą rozważamy. Po grudniowej sesji, na której przedstawione było państwa stanowisko rozmawiałem ze starostą złotowskim. Przedstawione argumenty do niego trafiają. Nadal jesteśmy na etapie rozmów – mówił burmistrz. Dodał też, że przedszkole niepubliczne w Krajence do tej pory nie powstało, bo nie było dla niego przestrzeni w związku z przyjmowaniem wszystkich dzieci oraz prowadzonymi remontami, które wysoko ustawiły standard w przedszkolu publicznym.
Następną częścią tego spotkania była dyskusja. Włączali się w nią zarówno radni i burmistrz, wskazując, że przede wszystkim mają na uwadze dobro dzieci. Dyskutowali też rodzice, którzy oczekiwali konkretnej deklaracji, że przedstawiciele samorządu staną w obronie przedszkola w obecnym budynku. - To przedszkole trzeba trzymać dwoma rękoma. Ufamy Wam. Po to wybraliśmy Was - radnych, pana burmistrza, żebyście tego pilnowali! – mówił obecny na zebraniu mężczyzna. - Nie chcemy, żeby świat małych dzieci został zburzony. Gdyby doszło do przenosin - jakie będą koszty remontów, późniejszego utrzymania? Z nieba nam to nie spadnie. Podstawówka nie jest dostosowana dla takich małych dzieci, mamy więc podstawy do tego, by się o nie bać. Sami mówicie, że chcecie, żeby było im dobrze. Przecież tu jest świetnie! Dlaczego chcecie to zmarnotrawić? Nie jesteśmy przeciwko Wam. Chcemy, żebyście naszych dzieci i nas bronili – dodała jedna z kobiet. - W momencie, gdy pan burmistrz spotka się z zarządem powiatu albo starostą prosimy o przekazanie informacji, że gmina Krajenka nie ma problemów oświatowych. Nie oczekujemy pomocy z powiatu. Nie mamy potrzeby przejęcia budynku technikum – zaproponował radny Karol Makarewicz. - Nie ma wypracowanego stanowiska zarządu powiatu. Poczekajmy na ruch starostwa, bo może być tak, że budynek technikum nie zostanie nam przekazany, a my kłócimy się między sobą – mówił przewodniczący RM w Krajence Adam Klaryński. Rodzice w dyskusji stwierdzili też, że starostwo, zamiast pozbywać się budynku, powinno zadbać o atrakcyjne kierunki kształcenia, by w Krajence nadal mogła funkcjonować szkoła ponadgimnazjalna. - Sądzę, że po dzisiejszym spotkaniu ten huraoptymizm dotyczący przeniesienia przedszkola minął. Przyznam, że przejęcie budynku szkoły średniej było dla mnie ciekawym tematem. Nie znałem jednak szczegółów. Myślę, że radni wyciągną wnioski z tej debaty. Obawiam się natomiast tego, że będziemy głosować tylko raz - za przejęciem budynku od starostwa, a do reszty decyzji pan burmistrz nie będzie nas już potrzebował. Dlatego trzeba się zastanowić, co potem? Zostawiam z tym wszystkich do przemyślenia – skwitował radny Paweł Wróbel, podsumowując dyskusję.
Drugie ze spotkań, zorganizowane tym razem z inicjatywy burmistrza Krajenki, odbyło się w minioną sobotę w budynku technikum przy ul. Stanisława Polańskiego. Przedstawiono tam m.in. poziom kosztów utrzymania gminnych budynków oświatowych. Na przykład jednym z większych wydatków jest zakup energii elektrycznej. Jej koszt w gminnych placówkach oświatowych kształtował się w 2015 roku następująco: szkoła podstawowa 35.688,58 zł, przedszkole 15.356,64 zł, gimnazjum 41.882,83 zł. Wskazywano też, że szkoła dysponuje 30 salami lekcyjnymi, z czego 22 z nich posiadają zaplecza. Ponadto znajdują się w niej dodatkowe pomieszczenia, które można wykorzystać np. na gabinety specjalistyczne. Istnieje również gabinet pielęgniarki, biblioteka, trzy szatnie, trzy klatki schodowe, dwanaście toalet, pełnowymiarowa oraz mała dodatkowa sala gimnastyczna. Zaplecze sportowo-rekreacyjne uzupełniają ogrodzony teren zielony przy szkole, korty tenisowe oraz budowane boisko lekkoatletyczne. W ramach ewentualnej adaptacji można by stworzyć dodatkową bibliotekę na niższej kondygnacji czy salę nauczania indywidualnego.
Docelowo można by też przenieść kuchnię, zaplecza klas młodszych wykorzystać na potrzeby nie tylko nauczycieli, ale i uczniów, utworzyć dwie świetlice i trzy pracownie komputerowe. Burmistrz wskazywał też, że mogłaby powstać tzw. „strefa malucha”, czyli miejsce dla uczniów klas I-III, oddzielone od uczniów starszych klas.

Na sobotnim spotkaniu pojawił się starosta, który zapewniał, że żadne ze zmian nie będą wprowadzane na siłę
Głos zabrał również obecny na tym spotkaniu starosta Ryszard Goławski. Stwierdził, że wszelkie dotychczasowe rozmowy samorządowców reprezentujących gminę i powiat na temat przekazania gminie drugiej części technikum i wynikające z tego możliwe przeprowadzki miały charakter koncepcji-propozycji. Nie zapadły jeszcze żadne wiążące decyzje. - Nie ma żadnego przymusu. Chcemy doprowadzić do tego, by wypracować jak najlepsze stanowisko. Jeżeli przedszkole funkcjonuje dobrze w obecnym miejscu, niech funkcjonuje nadal - wycofujemy się z tego pomysłu – mówił R. Goławski. Dodał też, że zależy mu, żeby budynek technikum nadal pełnił funkcję oświatową, do której został stworzony oraz by utrzymać w Krajence możliwość kształcenia w szkole średniej. - Powiat niemało zainwestował w ten obiekt. Wymienione zostały okna, wykonano audyt energetyczny – wyliczał starosta. Przedstawił też najczarniejszy ze scenariuszy, według którego jeśli liczba uczniów nie będzie większa, za kilka lat, wraz ze wzrostem problemu niżu demograficznego, może pojawić się problem z utrzymaniem szkoły średniej w Krajence.
W dyskusję włączył się Andrzej Pietrzak, dyrektor gimnazjum i radny powiatowy. Jego zdaniem argument o tym, że przenosiny gimnazjum z Pałacu Sułkowskich były błędem nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości, bo wcześniejszy obiekt nie był przystosowany do potrzeb uczniów. Stanowisko WTZ zaprezentowała jego kierownik, Beata Mucha, wskazując, że Warsztat w obecnej lokalizacji funkcjonuje bardzo dobrze oraz że zainwestowano tam blisko 200 tys. złotych w jego utworzenie. Niepokoi ją także, że wiele osób, komentując zaistniałą sytuację, traktuje uczestników WTZ lekceważąco - mówiąc, że to właśnie ich powinno się przenieść na Polańskiego. Dyskusja nabierała tempa za każdym kolejnym wystąpieniem. Głos zabierali nauczyciele, rodzice, mieszkańcy miasta, dyrektorzy, a także sekretarz urzędu, który zdementował pojawiające się plotki, jakoby za rządów obecnego burmistrza gmina miała się znacznie zadłużyć. Wskazywał, że zdecydowana większość zobowiązań to jeszcze pokłosie rządów poprzednika Stefana Kiteli. Po ponad dwóch godzinach rozmów gości spotkania zaproszono do zwiedzania budynku. Według złożonych deklaracji ma być ono powtórzone dla grona pedagogicznego szkoły podstawowej jeszcze przed feriami.[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Marta Na Prezydenta!
Marta Na Prezydenta!