Adam Pulit nie pierwszy raz zarzuca nam nieprawdę i nierzetelność. Zatem robimy wyjątek i wersji otwartej publikujemy wywiad z dzierżawcami Domu Polskiego. Niech każdy oceni sam co też jest tam nieprawdziwego i nierzetelnego! Nikt nie wyraził zainteresowania dzierżawą Domu Polskiego. Również jego dotychczasowi dzierżawcy, którzy mówią nam o relacjach z władzami miasta. Z Martą Krawczyk i Radosławem Rodzochem rozmawia Piotr Steffen
Dwa tygodnie temu miał zostać wyłoniony dzierżawca Domu Polskiego. Nikt nie złożył jednak oferty. Podobnie jak dotychczas, obiekt miał być wydzierżawiony z przeznaczeniem na działalność noclegowo–gastronomiczną. Miasto zapowiedziało ogłoszenie kolejnego przetargu, tym razem oferta ma być skierowana na cały kraj.
O komentarz poprosiliśmy dotychczasowych dzierżawców. Rozmowa okazała się znacznie dłuższa...
Gdy rozmawialiśmy kilkanaście miesięcy temu, dość realnie zakładaliście Państwo, że być może podejdziecie do przetargu. Dlaczego tak się nie stało?
Między innymi z uwagi na nowe warunki umowy, określone w przetargu. Było tam kilka zapisów, które wykluczały nasze zainteresowanie. Uważamy, że były zbyt wygórowane dla potencjalnego dzierżawcy.
M.in. dlatego, że dzierżawa ma być na dziesięć lat, ale gmina w każdej chwili może dać wypowiedzenie, jeśli będzie potrzebować budynku na własne cele, jak oświata, kultura czy pomoc społeczna. Miasto zapowiada wprawdzie, że zwróci część nakładów dzierżawcy po przedterminowym rozwiązaniu umowy, ale w tych zapisach nic nie jest jasno określone. Dzierżawca włożyłby 200 tys. zł, a później ktoś uznałby, że ma dostać z tego np. 50 tys. zł?
Ogólnie warunki, wskazane w przetargu, są zdecydowanie gorsze niż dotychczas. Do tej pory mieliśmy dbać o otoczenie budynku, natomiast teraz wskazano, że potencjalny dzierżawca ma dbać o wygląd wewnętrzny i zewnętrzny. Trudno powiedzieć, jak to rozumieć. Byliśmy u prawnika, wyjaśnił, że pod to można podciągnąć wszystko. Jeśli tak, równie dobrze za pół roku ktoś z miasta może przyjść i powiedzieć: proszę zrobić elewację czy dach. Gdy to są rzeczy, o które powinien dbać właściciel – miasto. Tym bardziej, że na taki zabytkowy budynek właściciel, a nie dzierżawca, może pozyskiwać dotacje z wielu miejsc.

W jakim stanie jest budynek?
W złym. Tutaj naprawdę trzeba włożyć duże pieniądze. Kilkaset tysięcy złotych, może milion. Na pewno tyle, jeśli liczyć z remontem pokojów. Sprawdzaliśmy: na zrobienie takiego pokoju w bardzo wysokim standardzie trzeba wydać 30–40 tys. zł.
Kolejny poważny wydatek to konieczna zmiana ogrzewania. Obecny piec gazowy jest kompletnie niefunkcjonalny. Ogrzewanie za sześć miesięcy kosztowało nas… 18 tys. zł! W pandemii, gdzie był wielokrotnie mniejszy ruch. Jak powiedzieliśmy o tym burmistrzowi, zrobił tylko wielkie oczy. Dlaczego nie włączono tego budynku do miejskiej sieci ciepłowniczej, gdy była podłączana galeria handlowa? Jeśli ktoś ma oczekiwania wobec dzierżawcy, najpierw sam powinien zadbać o budynek.
Oczywiście cena dzierżawy na dzień dobry też została podniesiona. Dotychczas płaciliśmy niecałe 4 tys. zł miesięcznie, teraz wyjściowa stawka to 4,9 tys. zł, a są przecież jeszcze postąpienia. Oferenci mogą podbić stawkę w ramach swoich ofert. Być może nowemu dzierżawcy przyjdzie płacić, dajmy na to, 6 tys. zł, może więcej.
Gdyby nie te warunki, bylibyście Państwo skłonni złożyć ofertę w przetargu?
Z jednej strony tak, z drugiej nie. Mamy wrażenie, że warunki przetargu były tak skonstruowane, żeby nas zniechęcić. Pani burmistrz pięknie powiedziała swego czasu, że szukają strategicznego inwestora… Strategicznego inwestora to się szuka, jak stawia się elektrownię atomową, a nie jak się oddaje budynek w dzierżawę. Włodarze miasta mówią, że chcą z tego zrobić perełkę, bo to reprezentacyjny budynek Złotowa. Zgadza się, ale jako właściciel miasto powinno coś dać od siebie, a nie zrzucać wszystko na dzierżawcę. Dlatego mówimy, że z drugiej strony nie bylibyśmy chętni podchodzić do przetargu. Chodzi po prostu o współpracę z włodarzami miasta. Nie są słowni. Ciężko współpracuje się z takimi osobami.
Burmistrz teraz zapowiada, że drugi przetarg będzie na cały kraj. Z tego co pobieżnie zauważyliśmy, w nowych zapisach przetargowych są pewne zmiany, z korzyścią dla potencjalnych dzierżawców. Czy na tyle, żeby ich zachęcić? Mamy wątpliwości.
Mam dobre wrażenie, że czuliście się tutaj niechciani?
Zdecydowanie. Wiele razy odczuliśmy, że jeśli nie jesteśmy z tego miasta – bo jesteśmy z Jastrowia – to nastawienie jest trochę inne. Swego czasu Sanepid nakazał pomalowanie korytarza, który jest częścią wspólną. Pomalowaliśmy. Pani burmistrz powiedziała mi, że sama nie wie, czy jak nam to umorzy, to bardziej nam pomoże czy zaszkodzi… Przy takim podejściu wszystkiego się odechciewało.
Podobnie było, gdy w styczniu poszedłem na komisję skarg i wniosków, bo poprosiłem o przedłużenie dzierżawy o kolejne trzy miesiące w związku z dotacjami covidowymi, które otrzymaliśmy. Pani burmistrz powiedziała, że dzierżawcy się rozochocą i może nie będą chcieli odejść! To nie jest fajne.
No właśnie – przedłużenie… Kiedy spotkaliśmy się kilkanaście miesięcy temu, powodem rozmowy było to, że otrzymaliście wcześniejsze wypowiedzenie. Wciąż jednak jesteście Państwo w Domu Polskim.
Całe zamieszanie między nami a miastem na dobre zaczęło się właśnie w tamtym momencie. Dzierżawa kończyła się nam w marcu tego roku, ale burmistrz już jesienią 2020, we wrześniu czy w październiku, zapraszał podczas jednej z konferencji prasowych, że Dom Polski będzie pod dzierżawę i miasto szuka nowego dzierżawcy. Cynicznie powiedział, że obecny dzierżawca również może do niego przystąpić, że nie widzi przeszkód. Jaki był skutek tego, że już wtedy zapowiedział przetarg? Wypadły nam zamówione wcześniej imprezy okolicznościowe, które były zarezerwowane na wiosnę. Mieliśmy zamówienia na około piętnaście wydarzeń, zostały trzy. Musiałem zwracać ludziom zaliczki. Inni dzwonili, pytali, co się stało. Jak burmistrzowi napisałam, że sobie nie życzę tak wczesnych zapowiedzi, bo to godzi w moją firmę, to mi napisał: „niech se pani nie żartuje”. To była odpowiedź burmistrza miasta.
Dlaczego występowaliście Państwo o przedłużenie, wiedząc, jak wyglądają Wasze relacje z miastem?
Otrzymaliśmy dotacje z tytułu covid–u. Żeby nie przepadły, żebyśmy nie musieli zwracać pieniędzy, jesteśmy zobligowani do zachowania terminów prowadzenia działalności. Dlatego w marcu napisaliśmy pismo o przedłużenie dzierżawy o trzy miesiące. Musieliśmy utrzymać działalność do czerwca. Burmistrz przystał na przedłużenie. Przyjmowaliśmy kolejne rezerwacje. Poszedłem do urzędu ponownie, poprosić o następne przedłużenie, bo po pandemii wszystko na nowo trochę zaskoczyło. Przyjmowaliśmy zamówienia, chcieliśmy odkuć się finansowo. Pani burmistrz była oburzona, jak mogliśmy przychodzić i prosić, dlaczego przyjmowaliśmy rezerwacje na sezon, skoro mieliśmy już wypowiedzenie? I po co w ogóle braliśmy pomoc z tarczy antykryzysowej. Zapytałem jej, czy dostawała wynagrodzenie w czasie pandemii, a gdy odparła, że tak, wyjaśniłem jej, że ja nic nie zarabiałem. Tak mnie potraktowała. Skandal! Ta pani nie powinna piastować tego urzędu, każde słowo wypowiedziane przez tą panią, to kompromitacja tego urzędu i wstyd dla mieszkańców tego miasta.
Ponownie poszedłem do burmistrza, faktycznie się dogadaliśmy, że będziemy do końca września, choć później aneks przyszedł już tylko do końca sierpnia. Za kilka dni stąd znikamy.
Co by więc nie powiedzieć, burmistrz poszedł na rękę, dwukrotnie przedłużając umowę.
Zgadza się, choć z drugiej strony sądzimy, że być może chodziło po prostu o przeciągnięcie funkcjonowania obiektu na czas wakacji. Może sami uznali, że skoro zbliża się sezon, hotel może być potrzebny, a wiadomo, że od ręki nikt nie przyjdzie. Poza tym, to też nie przyszło łatwo. Gdy podnosiliśmy sprawę wypowiedzenia, gdy poszliśmy rozmawiać o tym do urzędu, zanim burmistrz się zgodził, powiedział: macie szczęście, że będziecie siedzieć do końca roku.
Później chyba się dopatrzyli, jak jest skonstruowana umowa i przenieśli termin wypowiedzenia, zgodnie z umową. Ogólnie postępowanie władz miasta względem nas to była bezczelność.
Prawda jest też taka, że spokojnie moglibyśmy być tutaj dłużej i mieć znacznie więcej klientów. Niestety, musieliśmy odmówić rezerwacje na wrzesień, łącznie na jakieś… 18 tys. zł!
Jednym z powodów zaostrzenia relacji między Państwem a miastem były ponoć zaległości z tytułu dzierżawy.
Od dłuższego czasu wszystko na bieżąco było regulowane. Zresztą warunkiem możliwości przedłużenia dzierżawy było regulowanie na bieżąco opłat dzierżawnych względem miasta. W pewnym momencie mieliśmy około 9 tys. zł zaległości, czyli jakieś dwie miesięczne dzierżawy z kawałkiem. Warunkiem przedłużenia najmu było uregulowanie większości, wpłaciliśmy gotówką 7 tys. zł. W środku pandemii, gdzie grudzień i styczeń to były najgorsze miesiące. W styczniu zarobiliśmy netto 3 tys. zł. Dlatego wystąpiliśmy o dotacje.
Ile Państwo dostaliście?
Trzy razy po 5 tys. zł i około 13,5 tys. zł z PRF. W całości poszło to na regulowanie zaległości oraz rachunki.
Pomogło przejść przez najgorszy okres?
Zdecydowanie. Powiem więcej: wcale nie wykończyła nas pandemia, tylko burmistrz tego miasta. Ok, gdy się zaczęła, burmistrz umorzył nam w marcu 50% czynszu, ale to w związku z tym, że rozkopany był cały budynek, bo robili instalację pożarową. Łaski więc chyba tym burmistrz nie zrobił.
Miasto miało do Państwa uwagi odnośnie prowadzenia Domu Polskiego?
Dotychczasowa umowa obligowała nas jedynie do wykonywania bieżących napraw w środku, jakiś remontów, rzeczy typu pęknięta rura. Dodatkowo przemalowaliśmy wszystkie pokoje, i to dwukrotnie. Gdy na zlecenie był remont instalacji przeciwpożarowej… Szkoda gadać! Kabel prowadzi od czujki do kontaktu. Firma, która to robiła, nie malowała już całości, tylko pasek, po linii, jak położono kabel. My to wszystko później w budynku odświeżaliśmy. A później słyszeliśmy, że tylko tutaj siedzimy i nic nie robimy, że żerujemy na mieście.
Usłyszeliśmy też zarzut, że tutaj mieszkamy. To było dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Jak mamy prowadzić działalności i tutaj nie być? Tym bardziej w czasie pandemii? Mieliśmy zatrudnić pracowników, a sami leżeć w domu? Gdy nawet w książce serwisowej jest uwaga, że cały czas musi być nadzór nad tą instalacją przeciwpożarową. Nie dziwi to nas, skoro czujki tak były porobione, że alarmy wyły po nocach. Goście odkręcali wodę, pojawiła się para i o czwartej nad ranem cały budynek stał na nogach. To była inwestycja za grube pieniądze, a zrobiona tak, że to się nadaje do… Skutek jest taki, że wszystkie czujki dymne w kuchni i pokojach mamy zablokowane. Musieliśmy to zrobić, skoro dochodziło do takich sytuacji, że gotowaliśmy rosół czy otwieraliśmy zmywarkę i wszystko wyło. Było u nas swego czasu trzech strażaków, jako goście, przyjechali z Komendy Głównej PSP w Warszawie. Zainteresowali się, pytali, kto to robił. Powiedzieli: panie, w takich obiektach nie zakłada się takich czujek, są specjalne, do obiektów hotelowych czy gastronomicznych. Burmistrz śmieje się ze Stanisława Wełniaka, że robił buble, a sam co tutaj zrobił za 220 tys. zł!
Byliśmy tutaj od siedmiu lat, weszliśmy w styczniu 2014 roku. Nigdy nie chcieliśmy od miasta niczego za darmo. Oczekiwaliśmy jedynie wyrozumiałości, zainteresowania budynkiem, skoro miasto jest jego właścicielem i obustronnej współpracy. Co było zamiast tego? Śmieszne zarzuty, że mieliśmy tutaj psa w biurze. Mały, niezauważalny, siedzący w kojcu. Mieliśmy zgodę sanepidu, że mógł tutaj być, a miasto miało z tym wielki problem.
Z czego to wynikało?
Nie mamy pojęcia. W każdym razie nas zniechęciło przede wszystkim podejście włodarzy miasta. Swego czasu odbyło się wspomniane posiedzenie komisji skarg i wniosków, interweniowaliśmy tam z powodu sytuacji, w jakiej postawiło nas miasto przez wypowiedzenie. Pani burmistrz powiedziała, że my tylko pilnujemy daty po to, żeby się nie spóźnić z opłatą. Że wpłacamy jakąś część, żeby nie było pełnych zaległości za dwa miesiące, bo wtedy mogliby nas wyrzucić z jednotygodniowym wypowiedzeniem. Niepojęte: z tego, że pilnujemy terminów, zrobiono nam zarzut! Nam ze wszystkiego robiło się zarzut. Nie pozwalano nam choćby zawiesić reklamy na boku frontowej ściany. Nawet konserwator zabytków dał nam zgodę, ale warunkiem była też zgoda ze strony właściciela. Chcieliśmy zrobić ją w kolorze elewacji. Powiedzieli: nie!
Otworzycie Państwo lokal gdzie indziej?
Żona od stycznia pracuje w jednej ze złotowskich firm, ja będę szukał pracy. Rzeczywiście mamy też upatrzoną nieruchomość w innej gminie, byliśmy ją oglądać, z ewentualnym przeznaczeniem pod taką działalność. Uważam, że w tamtym samorządzie są bardziej odpowiedzialni ludzie niż włodarze w Złotowie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
Żeby nie przepadły nam otrzymane dofinansowania, na papierze dotychczasową działalność musimy jeszcze utrzymać, musimy opłacać ZUS. Do spłacenia są jeszcze kredyty, około 1600 zł miesięcznie. Coś do uregulowania z tej działalności jeszcze pewnie nam zostanie, choćby 5 tys. zł dla energetyki, za wcześniejsze zerwanie umowy. Będziemy zabiegać o to, żebyśmy nie musieli tego spłacać, przecież do zerwania umowy na dostarczenie energii nie doszło z naszej winy – to miasto wypowiedziało nam umowę.
Jak wyobrażacie sobie Państwo Dom Polski za rok?
Może znajdzie się jakiś dzierżawca, ale naszym zdaniem jest to mało prawdopodobne na tych warunkach. Swego czasu było u nas młode małżeństwo. Chciało zobaczyć lokal, rozmawiali z nami. W ogłoszeniu o przetargu jest napisane, że jest tutaj sala bankietowa. Kojarzy się, że to przynajmniej taka sala, jaka jest w sąsiednim budynku „Rolnika”. Weszli i zapytali, gdzie ta sala bankietowa? Powiedzieliśmy, że tutaj. Jak zobaczyli, jaka mała, zapytali o możliwość wybicia ściany. Przecież konserwator trzyma tutaj na wszystkim rękę. Pani burmistrz też twierdziła na tym spotkaniu podczas komisji skarg i wniosków, że mieli tylu chętnych przed wręczeniem nam wypowiedzenia. Teraz jednak jakoś ich nie widać.
Bardziej byśmy obstawiali, że będą trzy, może cztery bezskuteczne przetargi i będą chcieli to sprzedać. Chyba do tego to zmierza. Wiemy zresztą, że jest przynajmniej jedna chętna osoba, żeby to kupić.
Gdybyśmy wiedzieli, że za dwa lata zmieni się burmistrz, może byśmy wystartowali do przetargu. Przemęczylibyśmy się jeszcze dwa lata, wiedząc, że przyjdzie ktoś nowy. Bylibyśmy skłonni spróbować, ale… nie przy tej władzy.
Piotr Steffen
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
jesli to prawda to do sadu bym podal burmistrza i ta cholodowska, zaden normalny czlowiek nie bedzie chcial robic interesow z miastem.
cholodowska uczyla mnie w szkole, straszna kobieta , czesto na lekjcach wychodzila i nic nie robilismy, taka nauka, krzyczala i wyzywala, teraz ciepla posadka w ratuszu, pensja leci z podatnikow. co burmistrz i wice zrobili przez te lata ? sciagneli jakiegos inwestora fabryka zaklad miejsca pracy ? nie, zrobili cos porzadnego dla ludzi ? nie same tylko gnioty i shity. pora odejsc i zaczac robic porzadki po was
Jakiego przedmiotu uczyła p. Chołodowska?
Mnie Pani Chołodowska uczyła przedmiotu:"Kultura zawodu"w LE w Złotowie w 1996 roku.I ja nie narzekam jako na nauczyciela.A także w tamtym czasie prowadziła biblioteke szkolną.Dawne czasy ale opinia prawdziwa.
Ściągnęli STARBAG, miał zatruć miasto EKOLOGICZNIE. Dzięki mieszkańcom Blękwitu, lekarzom no i Staroście do tego nie doszło. A zatrudnienie miało być ogromne bo kilku ludzi jednak ok. 160 tirów przez miasto codziennie.
zlotow miasto emerytow i developerow, miasto zabetonowane, bez rozrywki dla mlodych, dla starszych jest muszelka od maja do wrzesnia, amfiteatr po co ? zburzy sie i sprzeda. burmistrz i ta cala klika w ratuszu czy starostwie siedza ciastka i kawe pija, jaki wklad wnosza do gospodarki, ile PKB ? ZERO. siedza tylko pasozyty i udaja wielkich panow i paniska,
Arek gdzie jestes sprawa jest :)
I ja się teraz pytam pana Leszczyńskiego, gdzie jest ta rzetelność dziennikarska, której brak zarzucał panu Kuźmiczowi, jak o niego chodziło. Gdzie pytanie drugiej strony o zdanie? Zabrakło?
A po co pytanie przecież jest szerokie oświadczenie w ulunionej gazecie
Zapytaj hodowcę kóz. On ma zwykle wiele do powiedzenia, tylko słuchaczy często brak.
Kkonik - jak pewnie dostrzegłeś jest to wywiad, z imienia i nazwiska, z ludźmi, którzy biorą odpowiedzialność za swoje słowa. Czy w swoim oświadczeniu burmistrz wskazał, że gdzieś rozmówcy Piotra Steffen skłamali, a tym bardziej Piotr Steffen? Akurat dziennikarz zadał wszystkie pytania jakie mógł postawić, wywiązując się ze swojej pracy rzetelnie. A że ich odpowiedzi mogą się co niektórym niepodobać...
Czy rzetelne zadawanie pytań to tylko pytanie tylko o rzeczy wygodne dla jednej strony? Podwyższka ceny dzierżawy to mam rozumieć nie ma nic wspólnego z inflacją i jest tylko i wyłącznie wymysłem pana burmistrza? Jakieś nagranie tego cynicznego stwierdzenia, że burmistrz zaprasza obecnych dzierżawców to jest gdzieś? Bo wygląda że dzierżawcy słyszą to co chcą, byleby pasowało do ich wersji wydarzeń. A pan Leszczyński to z siebie chciałby zrobić drugiego Murdocha? Rozmawiamy w Polsce o wolnych mediach ale na poziomie lokalnym też z tymi wolnymi mediami ciężko. Z obecnym burmistrzem już się pan nie koleguje i interesujących tematów pana gazeta też nie może znaleźć więc najlepszym sposobem na złapanie czytelników jest pisanie kontrowersyjnych artykułów na temat tej samej osoby. Nudne. A państwo z Domu Polskiego powinni się najprawdopodobniej udać na jakieś kursy z zarządzania. Albo chociaż by wygooglać...
Po pierwsze, nie aspiruję do roli Ruperta Murdocha, gdzież mi do niego. Po drugie, z obecnym burmistrzem jakoś nigdy nie kolegowaliśmy się, nawet jak jeszcze nie był burmistrzem. Po trzecie, wywiad rządzi się swoimi prawami. Ale zapewniam, w przyszłym tygodniu do tematu jeszcze wrócimy. Po czwarte, nikt nam nie płaci za publikowanie jedynie słusznych informacji, i chyba to najbardziej to co niektórych boli. Jakoś lubimy niezależność.
Ach i najważniejsze. Nie trzeba czytać naszych publikacji skoro są nudne Są inne media w tym mieście. To nic że publikowane są tam zazwyczaj materiały robione na zlecenie Urzędu Miejskiego. Na pewno są ciekawe i niezwykle rzetelnie zredagowane przez niezależnych dziennikarzy.
Ghfk
I po co te pisemne wrzaski. Nie było by Burmistrza, nie było by jego z-cy od początku, a napewno w tej kadencji, gdyby nie odwieczny przyjaciel poprzedniego burmistrza jak i obecnego duetu burmistrzowskiego, czyli dzisiejszy samo-radny powiatowy Fidurski. To on zawsze wspierał tę lewicowo-platformianą koalicję nawet jak w Radzie Miasta Złotów pełną władzę dzierżył PiS. Robił to po to aby twiąc w wieloletnim kłamstwie i oszustwie, zapewnić sobie przyjacielski kontakt z byłym Naczelnikiem późniejszym Burmistrzem. Dzisiejsze wylewanie żali nic nie da, bo i w Radzie Powiatu, mamy to samo. Wszędzie kłótnie i kombinacje pomiędzy ,, swoimi " a mieszkańcy bulą za swój wybór. Zresztą co to za wybór, kiedy dzień po wyborach ci co na nich głosujesz przechodzą reinkarnację polityczną i już są tam, gdzie wyborca nie chciał by ich widzieć. Tym sposobem on, zawsze będzie wykiwany i oszukany jak i ci dzierżawcy Domu Polskiego. U nas jak nigdzie indziej, władza po krótkim czasie wchodzi w buty starej władzy i zapomina o swoich wyborcach. Co tu dużo pisać, tajemnicą poliszynela jest, ilu mieszkańców przez tę parę włodarzy, i ich pełnomocnika została oszukana. To prawda że są osoby, których życie przez tych ludzi zostało wywrócone do góry nogami. Spustoszenie w zdrowiu którego doznali to jak mówią ci państwo to nie skutek pandemii po której można się wszystkiego spodziewać, ale właśnie ich decyzji. Ufni im wyborcy zamiast obiecanej uczciwości PiS i przed wyborczego, burmistrzowego programu pochodzącego od ludzi, otrzymali nic więcej i nic mniej jak dodatkowy ból i cierpienie. Tego się nie da zapomnieć, zakłamać ani cofnąć, czy naprawić nie wiadomo ?. Nie wiadomo bo do tego potrzeba nie tej pieniężno-kolesiowskiej, ale cywilnej odwagi. Cóż każdy musi sam przekonać się kto ile jest wart i czego po kim można się spodziewać aby zrozumieć z czym mamy u nas do czynienia. Nic na to nie poradzimy a jak widzimy bez względu na to kto tu rządzi, zawsze są ci Sami Swoi. To skąd się biorą tak wyniośli i ważni przez nikogo nie wybierani z-cy, należy pytać wyżej. Tu na dole odpowiedzi nie otrzymamy.
Brawo dla dotychczasowych dzierżawców za odwagę (szczerze powiedzieli, jak władze miasta traktują uczciwych przedsiębiorców) oraz za to, jak prowadzili restaurację. Dania były genialne, tradycyjne, jak kiedyś na Krajnie. Takiej kaczki, czerniny i schabowego z kością nie znajdzie się nigdzie!!! My prowadziliśmy tam zawsze gości z całej Polski - byli zachwyceni.
Szkoda tylko że to nie był ich pomysł....tylko poprzedników...
Jeśli burmistrz i burmistrzowa tak podchodzą do dzierżawców - wspólczuje. Od tylu ludzi, gdzie się nie pójdzie w Złotowie można usłyszeć negatywne opinie o Chołodowskiej, nie mówiąc już o obecnym burmistrzu. Co się z nimi porobiło?? Za dwa lata wybory, niech każdy zastanowi się dwa razy - zanim wybierze.
Andrew....zawsze możesz stanąć do przetargu.....
Przecież to tylko jedna strona medalu. Teraz poczytajcie drugą : W wywiadzie Państwo Marta Krawczyk i Radosław Rodzoch m.in. słowami „wcale nie wykończyła nas pandemia, tylko burmistrz tego miasta” sugerują, że do trudności w prowadzeniu ich działalności gospodarczej przyczynił się Burmistrz Miasta Złotowa, natomiast nie wskazują, że Burmistrz wielokrotnie wychodził naprzeciw trudnej sytuacji ekonomicznej Najemców i udzielał im wsparcia, m.in. poprzez czterokrotne umorzenie Najemcom podatku od nieruchomości (w 2014, 2015, 2017 i 2020 r.) na łączną kwotę 8914 zł, jak również obniżenie czynszu za najem lokalu o 90% za okres od 20.03.2020 r. do 30.06.2020 r. oraz o 50% za okres od 01.02.2021 do 30.06.2021r. Dotychczasowi Najemcy uzyskiwali więc wielokrotnie pomoc dla swojej działalności gospodarczej, jednakże, mimo to, nie byli w stanie regulować swoich należności względem miasta terminowo.
Coś takiego, ,, burmistrz wspierał ", pytanie czy ze swojego. Wsparcie od 2014r. czyli nie mniej więcej niż trochę ponad 1000zł rocznie. To że w okresie pandemii obniżył czynsz a nie odstąpił od niego to też super pomoc. Tak to się kończy kiedy człowiekowi takiej PO MOCY się zaufa. Osobiście nigdy od tego człowieka nie przyjęli byśmy żadnego wsparcia bo wiemy że zawsze wykorzystał by to przeciw nam. Szczyt pomocowej wyliczanki i co ma być w zamian co oni mają zrobić, czy paść na kolana przed Władzą Absolutną i prosić, tylko o co?. Takie rzeczy które zostały wymienione nigdy nie powinny mieć miejsca bo one tylko potwierdzają że ,,kto daje i odbiera ten itd".
Przecież w 2014 byl Wełniak......coś musieli napisać nie podoba im się prawda.....
Więc myślą że roszczeniami i opisywaniem swoich problemów załatwią sprawę może kolejnego umorzenia opłat. Słabe to.
Współczuję. Tak działają urzędnicy. Oderwani od Rzeczywistości. Siedzą w tych urzędach, bo nigdzie indziej nie zagrzaliby miejsca. Narzekają na swój los, na marne pensje, ale tak naprawdę, gdyby nie urząd, to zasługiwaliby tylko co najwyżej na kolejkę w UP. Taki biznes trzeba wspierać, szczególnie taki, z którego niewiele można wyciągnąć. Teraz budynek będzie przynosił straty dla miasta i nikt o tym nie będzie mówił.
Urzędnicy nie posiadają jednej najważniejszej wiedzy. Zapomnieli, że ich pracodawcą jesteśmy my. Że my im płacimy. Szkoda tylko, że mają taki mechanizm, przez który nie możemy ich wypieprzyć za to, że robią pod górkę swoim szefom.
Stefek w artykule było... Nik nie chce nic za darmo ale jeszcze należy czytac ze zrozumieniem xd
Trudno szukac takiego zaangazowania jak mieli Marta z Radkiem, Jesli juz bylo to konieczne, to powinno się szukac nowych dzierżawców (przy tych warunkach, chyba malo realne) i zostawic obecnych z okresem wypowiedzenia od dnia nawiazania ustaleń z nowym, to nieee, teraz Dom Polski bedzie stal pusty i upadal, A przepraszam, kto teraz zaplaci za ogrzewanie.? A gdzie maja nocowac goscie odwiedzajacy nasze zdroje, na namioty juz chłodno. Pozdrawiam
Jak mi się podoba kupuje i tyle wtym temacie
A dlaczego ma dzielić burmistrz mieszkańców na tych, co dotuje i na drugich.Portal i gazeta dzieli dość. Winni się afiszują po znajomości w gazetach,dla politycznego hejtu.
Każdy pracuję na swoją opinię.....
Oj Piotrek, zawiodłam się na tobie. W tytule o panie burmistrzu a w tekście głównie o pani burmistrz. Czy tu o to chodziło żeby przyciągnąć trolli czy o rzetelność dziennikarską?
Jak by kto zapomniał to tytuł wywiadu brzmi ,,Nie wykończyła nas pandemia tylko Burmistrz". Dużo, bardzo dużo napisano o pani z-cy burmistrza. Wszystko co powiedziano i napisano można rozmydlić ale odczuć i poczucia wyrządzonych krzywd wymazać się nie da. Dlatego też może by tak przemilczeć działania burmistrza i jego zastępcy. Ci co mieli pecha poznać ich bliżej, swoich odczuć ich arogancji nie zapomną nigdy. Cóż ta para jak żadna, dopięła swego i swoimi działaniami zniechęciła a wręcz zobrzydziła mieszkańcom wizyty w urzędzie. Tego nie było nawet w latach wczesnej Komuny. Burmistrz dobrze zaczął, po czym dobrał takich a nie innych doradców, którzy wcisnęli mu buty poprzednika. Tym samym pozostawił u siebie jego otoczenie, odsunął się od mieszkańców i poczuł jak Pan na nie swoich włościach, ale to już inny temat.
Ci państwo byli jedynie dzierżawcami tego obiektu który jest własnością miasta i miasto jest zobowiązane do wszelkich remontów związanych z prawidłowym stanem obiektu. Wynajmujący mają obowiązek dbania jedynie o należyty jego stan w zakresie bieżącym. Władze miasta liczą że znajdzie się jakiś frajer który wpakuje tam swoje miliony zł na doprowadzenie do idealnego stanu i .... wypowiedzą jemu umowę? Może zamiast wybudowania muszli (klozetowej, bo ten przedmiot przypomina) należało tam zainwestować?
Coraz więcej osób przekonuje się, jakie podejście do ludzi i ich spraw ma ta para burmistrzowska. Nie głosowałem na niego, ale do pewnego momentu podchodziłem sceptycznie do tych opinii ... Do momentu, w którym mnie samego to spotkało. Oświadczenia na facebuniu wrzuca, ofiarę z siebie robi, oczy próbuje mydlić - a potem dzielnie rozwiązuje problemy przez siebie stworzone. Ciekawe jak wybrnie z tym Domem Polskim, jak kolejne przetargi nie przyniosą najemców (a jest to bardzo prawdopodobne przy tych warunkach). No i kroi się afera z tą muszelką i amfiteatrem. Oby tak dalej... On już się do Górznej wyprowadził, żeby ludziom w oczy nie patrzeć. Jeszcze koleżankę niech zabierze.
Jesteśmy już po 4 przetargach na dzierżawę Domu Polskiego (2 pisemnych i 2 ustnych). Do pierwszego nikt nie stanął. Na drugi wpłynęła jedna oferta - jednak unieważniono, bo umowa nie została podpisana. Trzeci - brak oferentów. Czwarty - brak oferentów. Dziennikarze powinni GŁOŚNO pytać w UM o Dom Polski. Nie chcę pisać "a nie mówiłem" jak budynek zacznie ulegać degradacji...
Nie ma co się dziwić że przeważające komentarze pokazują druzgocącą klęskę burmistrza który miał być spoza partyjnych układów. Tak, na Facebooku płacząc na zamówienie, robił z siebie nieszczęśnika a po wygraniu wyborów nie widział żalu i płaczu osób które od niego z urzędu wychodziły. To nie jest burmistrz kampanii wyborczej, to burmistrz konfliktu. Jeżeli oprócz ludzi i piesek dzierżawców stał się jego wrogiem, to co tu pisać o tych którzy nie szczekają a mówią o swoich doświadczeniach z obecną władzą. Są mieszkańcy, którzy mogą zaświadczyć o tym jak byli traktowani przez burmistrza nawet wtedy gdy niechętnie przychodzili na umówione przez niego wizyty. Wizyty które były pułapką mającą zdyskredytować i oczernić tego, który śmiał dochodzić swoich praw Konstytucyjnych w Wolnej Polsce. Nie tak miało być, ale na szczęście zła karma wraca do jej właściciela.
Moim celem nie jest obrona burmistrz natomiast jeżeli autor teksu mówi o rzetelności dziennikarskiej to w jej ramach i ludzkiej przyzwoitości, należałoby zapytać o zdanie na temat konfliktu obie strony przed wydaniem artykułu.
Dlaczego podziękowano obecnym, kiedy brakuje pomysłu i kogoś w to miejsce? Wszystko wydaje się być jakoś mało logiczne. Pozdrawiam
Poznasz głupiego po czynach jego...
Poznasz człowieka po jego otoczeniu. Każdy, kto obserwuje lokalne podwórko wie, kto odpowiada za tubę propagandową burmistrza. Gorzej wybrać towarzyszy nie można było, ale czy był jakiś wybór? W 2014 roku zapowiadało się ciekawie, ale potem wyszło szydło z worka. Arogancja, udawana otwartość i szukanie na siłę problemów w rozwiązaniach, które wszędzie indziej działają. Liczę na zmianę sterów w najbliższych wyborach. Te oświadczenia i sprostowania publikowane na Facebooku są zwyczajnie żałosne. O ile w radzie miejskiej też nie brakuje tuz intelektualnych, to nie sposób dziwić się złej prasie burmistrza. Sam na to zapracował, zrażając praktycznie wszystkich. Nawet we własnym interesie nie potrafił zadbać o poprawne relacje z radą. Na takich stanowiskach trzeba po prostu lubić ludzi. A odnoszę wrażenie, że tak nie jest. Szkoda. Chełpienie się zwycięstwem w 2018 roku nie ma sensu - po prostu kontrkandydaci byli gorzej niż kiepscy. Za dwa lata fałszywe, facebookowe konta kolegi redaktora "Złotowskiego" mogą nie pomóc. :)
To PiS wydłużył o rok kadencję samorządom czym pomógł także swoim wrogom, czego ten burmistrz nie kryje. PiS takim ludziom teoretycznie umożliwił trzecią kadencję. Ale po co są przyjaciele formatu pełnomocnik PiS Fidurski oni mogą znowu POmóc. Oby do tego nie doszło.
Ludzie-mieszkańcy miasta Złotów zobaczcie co się dzieje w tym mieście ,nikt z władz tego nie ogarnia miasto wygląda jak poligon rozkopane do granic mozliwości sprzedany każdy kawałek ziemi ,zaczynamy się dusić wczoraj godz.15.00 kompletny paraliż miasta a trzeba zauważyć ,że jeszcze nie wprowadzili się właściciele mieszkań osiedla przy Alei Piasta wtedy dopiero będzie jatka oj czas popędzić to towarzystwo,ale z kim to zrobić.
Tu nawet nie chodzi o to że miasto jest rozkopane. Remonty także te na szeroką skalę jednak powinny być odpowiednio oznakowane a nie że wjeżdżasz na a ulice co pokazuje znak dwukierunkową a za nim kilka metrów dalej stoi nowy znak oznajmiający że ,, Ślepa droga ". Nie może być odwrotnie. W inne miejsce wjeżdżasz nie ma żadnych oznaczeń i stoisz, musisz cofać i tracić czas a z nim pieniądze i zdrowie bo szlag człowieka trafia. Dlaczego na czas remontu nie można było otworzyć wyjazdu że Starego miasta na Obrońców Warszawy jedna z ulic od strony Spichrzowej czy Ostrej obok Cesty. Jak długo będziemy jeździli w kółko? czy po remoncie nadal wszyscy chcący z Starego Miasta wyjechać na Ob. Warszawy będą musieli kierować się na Mickiewicza czy jednokierunkową Kościelną. Przecież to absurd. Remont remontem ale na nowych drogach wewnętrznych mających kilka lat pozostawiając wyboje na wybojach. Czy kogokolwiek z tych co 15 lat temu rozpoczęli rewitalizację miasta rozliczono z tego że zbudowano wszystkie drogi wewnętrzne bez przebudowy instalacji wodnej. Czy te kładzione małej średnicy rury zamknięte małymi ,, deklami " nie mogły przebiegać brzegiem chodników. Czy warto było niszczyć wszystkie ulice, kto za ich odnowę zapłaci?.
W sumie wyszło to co wiadomo od początku .Adam nie zawsze potrafi podjąć decyzję i zastępca rządzi po swojemu. Problem w tym, że nauczycielka, która zarabiała przez całe swoje życie marne pieniądze ma teraz się wypowiadać na temat finansów miasta....
Dramat... Zawsze byłem pozytywnie nastawiony do burmistrza, ale od pewnego czasu coraz bardziej się przekonuję, że po prostu on tam nie pasuje.
Zanim został burmistrzem, to był dobry człowiek. Wszystkiemu winne opary Władzy i szept otoczenia. Trudno się w tym odnaleźć. Jeszcze jest czas przeprosić wszystkich skrzywdzonych, naprawić zło tym których się pamięta a napewno się pamięta, zmienić ludzi z otoczenia i próbować przetrwać. Może się udać, gdyż dobroć ludzka nie zna granic, nie zapomną ale napewno wybaczą, potrzeba tylko trochę odwagi. Jeśli jednak nie, to może lepiej będzie złożyć otrzymany mandat i rzeczywiście spróbować przy wyborze nowego sołtysa nie zapominając o popełnionych błędach.
Tylko schabowego z kością żal...
W myśl powiedzenia " władza każdego zmienia" więc co tu się dziwić. Poziomem ignorancji i arogancji Zarząd już dawno przekroczył wszelkie granice przyzwoitości. Dobrze że wyborcy co raz częściej zrzucają z oczu zaćmę i nie reagują na krasomówcze talenty Burmistrza. Współczuję bohaterom artykułu bo prowadzenie biznesu w branży gastronomicznej w tych niepewnych czasach jest dużym wyzwaniem, ale dla Zarządu jest to zbyt trudne do zrozumienia.
Dajcie już spokój tym wielkim, wyniosłym i nadymanym nadludziom, władcom absolutnym tej ziemi bo jak tak dalej pójdzie to i piekło ich nie będzie chciało. A czas leci, mówię wam, czas leci.
Nie jestem mieszkańcem Złotowa , ale od wielu lat jestem z tym miastem związany rodzinnie . Stąd bardzo ciekawi mnie i interesuje los miasta i życie jego mieszkańców /w tym mojej licznej rodziny / . Tam , gdzie mieszkam również występują pewne problemy w transmisji Władza- Obywatel , jak zresztą w większości miast , miasteczek , wsi itp. Jednak czytając komentarze dotyczące różnych sfer działalności Złotowa nie można oprzeć się pytaniu . Gdzie jest Rada Miasta , której zadaniem jest utrzymywanie stałej więzi z mieszkańcami oraz poznanie ich problemów i przekazywanie ich Władzom , bo przecież Rada decyduje o najważniejszych sprawach jego dla życia i funkcjonowania Miasta! Dla osoby ,która z pewnej oddali obserwuje miasto z zewnątrz nasuwają się pewne uwagi ,a mianowicie : dbałość o czystość i porządek jako duży plus , coraz ściślejsza zabudowa centrum miasta ,która powoduje po pierwsze brak wolnych przestrzeni , które odpowiednio zagospodarowane stanowią swoisty azyl dla mieszkańców ,po drugie zabudowanie każdego skrawka wolnej przestrzeni powoduje nadmierny natłok ruchu pojazdów , który już obecnie jest przy ciasnych ulicach miasta b. duży ! Jeśli to ma być ZDRÓJ , to nie tędy droga ! Dlatego tak rozbudowa Miasta , budowa obiektów m.in. kontrowersyjnej muszli ? , czy właśnie dzierżawy jak się mówi najładniejszej budowli i samej nazwy obiektu powinny być przedmiotem wypracowania opinii Rady Miasta !
No tak, to prawda że w Piekle przy podkładaniu pod ogień, też potrzebna jest zgoda. Widać że granice zła i bezczelności zostały przekroczone nawet w dojściu do dna.
Stoi i świeci pustkami.....
jesli to prawda to do sadu bym podal burmistrza i ta cholodowska, zaden normalny czlowiek nie bedzie chcial robic interesow z miastem.
cholodowska uczyla mnie w szkole, straszna kobieta , czesto na lekjcach wychodzila i nic nie robilismy, taka nauka, krzyczala i wyzywala, teraz ciepla posadka w ratuszu, pensja leci z podatnikow. co burmistrz i wice zrobili przez te lata ? sciagneli jakiegos inwestora fabryka zaklad miejsca pracy ? nie, zrobili cos porzadnego dla ludzi ? nie same tylko gnioty i shity. pora odejsc i zaczac robic porzadki po was
Jakiego przedmiotu uczyła p. Chołodowska?