Reklama

Nie zatrudniać pracowników

16/09/2012 00:00
Sklepy osiedlowe walczą o byt z wielkimi dyskontami. Są jednak w naszym mieście miejsca, gdzie popularne spożywczaki mają się całkiem dobrze. Od czego to zależy?

Od jakiegoś czasu społeczeństwo otrzymuje sygnały o coraz trudniejszej sytuacji małych, osiedlowych sklepów. Rosnące jak grzyby po deszczu ogromne supermarkety niszczą swoją słabszą konkurencję. Trudne położenie drobnych przedsiębiorców zdaje się być nam wszystkim bliskie, bo w końcu kto z nas nie lubi robić zakupów tam, gdzie i obsługa miła, i nie trzeba przepychać się z wielkimi wózkami w kolejkach? Wszyscy sklepikarzom współczują, a i tak zakupy robią w supermarketach. Gdzie tkwi błąd ? Odpowiedź przedsiębiorców zaskakuje.

[[reklama]]
Dobra lokalizacja i ostra harówka


Jak się okazuje, zdania właścicieli osiedlowych sklepów są podzielone. Jedni o swojej sytuacji opowiadali z rezygnacją i wyraźnie negatywnym nastawieniem na przyszłość, a inni dziwili się, że pytam ich o kryzys. - Jak to? Wystarczy znaleźć sposób! Najlepiej zatrudniać tylko rodzinę – zdradza jedna ze sprzedawczyń. - Chce Pani przepis na mój sukces? Od rana do późnego wieczora jestem tutaj całkiem sama. Wolę się pomęczyć i zarobić na opłaty i na swoją pensję niż zatrudniać kogoś do pomocy – przyznaje z uśmiechem właścicielka innego sklepu.



Pracownica z gorzej działającego przedsiębiorstwa mówi jednak: - Nie mamy żadnych szans… Za chwilę wszystkie „maluchy” poznikają. Gdyby nie to, że teren, na którym stoi sklep, należy do szefowej i nie musi ona płacić za wynajem, już dawno musiałaby zwijać interes. Na pytanie o dzisiejszy ruch w sklepie sprzedawczyni skrzywiła się i krótko skwitowała: - Tylko usiąść i zasnąć. Czasami przyjdzie sąsiad – emeryt i porozmawia chwilę, nic nie kupując, tragedia.

Przy kolejnym sklepie zdziwienie: kolejka aż za drzwi, ludzie wzrokiem wyrywają sobie towar, no i najważniejsze –pani za ladą, która uwija się jak w ukropie, w dodatku z szerokim uśmiechem i miłym, osobistym słowem dla każdego. Zaskoczona nie bardzo wiedziałam, o co pytać, kryzys i kiepska przyszłość kompletnie tam nie pasowały. - Jak Pani to robi ? W Złotowie sklepy osiedlowe świecą pustkami, a u Pani klienci wysypują się aż na zewnątrz. - Przepis na sukces jest bardzo prosty: nie zatrudniać pracowników, dbać o dobrą jakość towaru i, niezależnie od humoru, zawsze być miłym dla swoich klientów - odpowiedziała krótko, widząc, że za mną stoi już następna, stała bywalczyni sklepu.

Przyszłość pokaże, jak zmieni się gospodarka dla spożywczaków. Jeden z mieszkańców naszego miasta powiedział: - Przestrzeń dla takich miejsc jest ograniczona, więc przeżyją tylko nieliczne sklepy. Naturalna ewolucja?

Agnieszka Piec

Foto: www.sxc.hu
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama