Mówi, co ślina przyniesie na język, nie szczędzi uszczypliwości, również krytyki i zawsze stawia na swoim. - Fryzjerowi też odmówiłem - wspomina z dumą. Z chęcią chwali się kontaktami w środowisku piłkarskim i artystycznym. Niektórzy to rzeczywiście znajomi czy jedynie głowy złapane do kolekcji pamiątkowych fotografii? Z Rafałem Bukowskim rozmawia Piotr Steffen
Gdy przyjechałem na nasze spotkanie, zakładałeś akurat siatkę do gry w tenisa. Za pomocą rakiety co do centymetra wyznaczałeś wysokość jej zawieszenia. To była tylko gra treningowa młodych chłopców, zabawa. Ta sytuacja chyba potwierdza, że wielki z Ciebie pedant, a wszystko robisz bardzo drobiazgowo, na przysłowiowy tip top. (Charakterystyczny, krztuszący śmiech) Nie jestem wcale pedantem, jakim mnie widzą inni.
Rafał Bukowski to bardzo specyficzna postać w Lipce. Znana głównie za sprawą sportu. Pytanie, którego bardziej? Chyba szachów z racji tego, że w latach 1994-2007 prowadziłem klub szachowy GOK Czarny Koń Lipka, z osiągnięciami na arenie krajowej i międzynarodowej. Ten klub to naprawdę była czołówka byłego województwa pilskiego, nie było imprezy, z której nie wracalibyśmy bez medali, nagród czy choćby dyplomów. Często słyszeliśmy, że uczestnicy turniejów prosili, żeby Lipka nie przyjeżdżała, bo wtedy zawody często były rozstrzygnięte jeszcze przed rozpoczęciem. [[reklama]] Grupa grająca dzisiaj z Bogdanem Jarząbem ma cokolwiek wspólnego z tamtym klubem? To, co robił w ubiegłym roku B. Jarząb nie miało nic wspólnego z szachami. To była, i nie boję się tego powiedzieć, bez urazy i obrażania oraz poniżania, jak to się potocznie mówi w slangu szachowym, tzw. „prywata”. Jak jest w tym roku - nie wiem.
Wyczuwam ton złośliwości. Dlaczego? Ponieważ nie ma pojęcia na temat sędziowania turniejów szachowych. Nawet kilka miesięcy temu był w „Aktualnościach Lokalnych” artykuł, nie do końca zgodny z prawdą, o turnieju, który odbył się w Lipce. Nie ma czegoś takiego jak turniej rozgrywany systemem szwajcarskim, jeżeli każdy gra z każdym, a tak właśnie było podane w tej informacji.
Może to ja popełniłem jakiś błąd? Nie, on podał błędne informacje. Już podczas zawodów zwróciłem mu uwagę, że to nie tak powinno być, ale bezskutecznie.
Kojarzę sytuację, słyszałem, że doszło wtedy nawet do drobnego, nieprzyjemnego incydentu. Przy czym to nie był drobiazg. Podczas zawodów niedopuszczalne jest, aby zawodnik grał pięć razy pod rząd jednym kolorem. [[reklama]] A może była to po prostu kolejna sytuacja potwierdzająca, że Rafał Bukowski to człowiek, który niepotrzebnie czepia się każdej sytuacji? Przecież to był tylko turniej towarzyski, zabawa. Są pewne zasady i reguły obowiązujące w sporcie, których należy przestrzegać. Zresztą niektórzy zawodnicy sami zwracali mi wtedy uwagę na organizacyjne niedociągnięcia. Zakładam, że uważasz się za większego fachowca w tej dyscyplinie niż Bogdan Jarząb? Niech za odpowiedź posłuży fakt, że w szachach posiadam III klasę sędziowską, licencję trenerską II klasy, a od stycznia 2011 roku tytuł międzynarodowy (CM) kandydata na mistrza FIDE (Międzynarodowa Federacja Szachowa). Każdy, kto w międzynarodowym rankingu zdobył minimum 2200 punktów ELO może się ubiegać o taki status. W Polsce posiada go obecnie jedynie dziewięć osób. [[nowa_strona]] Jako byłemu trenerowi lipkowskich szachistów nie podoba Ci się to, jak wyglądają zajęcia prowadzone przez Bogdana Jarząba? W ubiegłym roku grywane były szachy błyskawiczne i szybkie, a to nie jest dobry system nauki gry w szachy, to jest zabawa. Może takie jest założenie tej grupy i tych zajęć? OK. Tyle że nie na tym to polega, w taki sposób w zasadzie krzywdzi się potencjalnych, przyszłych zawodników. [[reklama]] Skoro GOK Czarny Koń Lipka odnosił nie tak dawno takie sukcesy, to dlaczego Rafał Bukowski do dzisiaj nie pracuje z szachistami? Być może celowo w 2006 roku z Gminnego Ośrodka Kultury nie wpłacono składki, a były na to przeznaczone pieniądze w bardzo małym budżecie. W konsekwencji klub odgórnie został rozwiązany przez Polski Związek Szachowy.
Protestowałeś? Nie. Przekonałem się, że nic nie wskóram i wyjechałem w celach zarobkowych do Holandii.
Do dzisiaj pozostał żal do kierownictwa GOK-u? Bez komentarza.
O duże poszło pieniądze? Temat w pewnym sensie powrócił w marcu 2011 roku na posiedzeniu radnych z komisji zajmującej się sprawami oświaty, kultury i sportu, gdzie było nawet zaprotokołowane, że od 2012 roku miałem prowadzić zajęcia szachowe w GOK w Lipce. Niektórzy radni uznali widocznie, że nie stanowiłoby to aż takich kosztów. Zrobiłem nawet preliminarz wydatków, który obejmował również wyjazd na Indywidualne i Drużynowe Mistrzostwa Świata Szkół w Szachach w Krakowie w maju 2011 roku, a dodam, że wcześniej prywatnie przygotowywałem już dzieci na te zawody. Owszem, pamiętam, że radni Bogdan Pasternacki i Paweł Tuschik poddali wtedy pod wątpliwość, jak to możliwe, że od razu, bez niczego można pojechać na mistrzostwa świata, przez co w ostateczności pieniędzy nie otrzymaliśmy. Tymczasem można było pojechać, to była jedyna taka impreza w Polsce na przestrzeni wieku, otwarty turniej, w którym łatwo, bez eliminacji można było zagrać. Ale niestety taka jedyna szansa przepadła. Niewielu zapewne wie również o tym, że 13 marca 2012 roku Parlament Europejski zatwierdził program „Szachy w szkole”, zyskujący rekomendację wprowadzenia go do systemów oświaty Unii Europejskiej. [[reklama]] Liczysz na to, że tak się stanie również w szkołach gminy Lipka? W Lipce złożyłem propozycję prowadzenia takich zajęć z godzin dyrektorskich, mało tego, napisałem program do nauki gry w szachy, którego podstawy miałem możliwość zapożyczyć od Andrzeja Modzelana, jednego z najlepszych trenerów w Polsce, który dochował się wśród swoich zawodników mistrza świata w kategorii do 16 lat prowadząc go wieku 7-11 lat w Stilonie Gorzów. Dodam, że dzisiaj uczy w jednej z gorzowskich szkół szachów jako programu-przedmiotu.
Co na Twoją propozycję dyrektor Kaczmarek? Niestety nie udało się tego przeforsować w ubiegłym roku. [[nowa_strona]] Może chciałeś zarobić na tym zbyt dużo pieniędzy? Nie ukrywam, że jak większość normalnych ludzi szukałem pracy. Dodam, że posiadam oczywiście wykształcenie pedagogiczne, a nawet małą praktykę w tym zakresie.
Krytykujesz Bogdana Jarząba, nie szczędzisz uszczypliwości innym – jeszcze się ludzie poobrażają na Ciebie. Niech się obrażają. Wiem, że nie jestem zbyt lubianą osobą, ale tylko dlatego, że nie daję sobie w kaszę dmuchać i często nie potrafię ugryźć się w język. Jednym z największych moich dotychczasowych życiowych osiągnięć jest to, że kompletnie nie przejmuję się tym, co myślą i mówią o mnie inni, bo większość robi to z zazdrości lub zawiści, puszczając przy tym w obieg zwykłe plotki. [[reklama]] Masz w planach powrócić do trenowania młodych szachistów? Na dzisiaj niczego nie mogę deklarować, dlatego że wciąż nie wiem, czy jest w ogóle w Lipce do tego wola.
Sam przyznałeś, że z szachów jesteś w Lipce bardziej znany, ale wielu kojarzy Cię jednak z boisk piłkarskich. Piłka nożna jest Ci chyba zresztą bliższa niż szachy. Rzeczywiście od wielu lat futbol to mój sport numer jeden. Z tego co wiem, w tej dyscyplinie również posiadasz trenerskie uprawnienia. Ukończyłem kurs UEFA B w 2010 roku. Dzięki niemu mogę być nawet asystentem w klubie Ekstraklasy.
Masz też uprawnienia sędziowskie, a sam często słyszę, że chwalisz się również wieloma znajomościami w piłkarskim środowisku. Nie chwalę się, po prostu stwierdzam fakty. W ubiegłym roku na Święto Wsi Krajeńskiej przyjechał były trener reprezentacji Polski Janusz Wójcik, po raz pierwszy od dwudziestu lat był na ziemi pilskiej. Jak wspominałem wcześniej niektórym, że będzie, to pukali się w czoło, a później ze zdziwieniem patrzyli, że jednak przyjechał. [[reklama]] Nie była to oficjalna wizyta, raczej prywatna? Na moje zaproszenie.
Ponoć macie całkiem dobre relacje. Jak się poznaliście? W styczniu 2000 roku spotkaliśmy się na gali piłkarskiej w Teatrze Polskim w Warszawie, gdzie byłem wspólnie z sędzią międzynarodowym Zbigniewem Marczykiem, który odbierał tam piłkarskiego Oskara. [[nowa_strona]] Skoro bywasz w takich miejscach, kogo jeszcze z piłkarskiego środowiska miałeś okazję poznać? Naprawdę wiele osób, o czym najlepiej może świadczyć zgromadzona w domu, pamiątkowa kolekcja fotografii.
To tylko jednorazowe spotkania czy są tacy, z którymi rzeczywiście utrzymujesz choćby sporadyczny kontakt? Utrzymuję sporadyczne kontakty z Michałem Listkiewiczem, Grzegorzem Lato, Zdzisławem Kręciną, Adamem Olkowiczem, Stefanem Majewskim, Andrzejem Strejlauem czy Jerzym Engelem. Najczęściej spotykam ich na meczach reprezentacji Polski. Zbigniewa Bońka również miałem przyjemność poznać w 2000 roku. W ubiegłym roku, we Wrocławiu podczas towarzyskiego meczu Polska-Włochy, po ponad dziesięciu latach spotkałem go ponownie.
[[reklama]] Czemu zawdzięczasz fakt, że od czasu do czasu obracasz się w gronie ludzi, których 99% śmiertelników może oglądać jedynie na ekranach telewizorów? (Uśmiech) Powiedzmy, że jestem kontaktowym człowiekiem.
Nie zdradzisz tajników tego, w jaki sposób przenikasz w środowisko? Jakim sposobem bywasz na meczach, galach, uroczystościach? To tajemnica (śmiech).
W swojej galerii zdjęć pozujesz z wieloma znanymi postaciami, nie tylko ze świata sportu, ale również artystami. Rzeczywiście masz z tymi ludźmi coś więcej wspólnego czy jesteś po prostu zwykłym „łowcą głów”, czyli pamiątkowych fotografii? (Uśmiech)
Może Lipka również mogłaby skorzystać w jakiś sposób z Twoich kontaktów? Sądzę, że tak. Nawet kroi się coś małego na połowę sierpnia. Występ pewnego, trochę już zapomnianego artysty, ale na dzisiaj niczego nie mogę zdradzić. [[reklama]] Skoro masz jakieś mniejsze lub większe znajomości, a masz też papiery, czy marzysz o poważniejszej pracy w jakimkolwiek zawodzie związanym z piłką nożną? Na pewno nie w sędziowaniu, bo o ile zdrowie mi pozwoli za jakieś 17 lat czas z tym będzie kończyć. W rozwoju pod tym względem przeszkodziła mi nieco konieczność wspomnianej emigracji do Holandii, przy czym tam też zrobiłem uprawnienia i sędziowałem w rozgrywkach amatorskich. Jednak, gdy wróciłem do Polski i tak musiałem pewne rzeczy robić od nowa i w tym sensie to było zatrzymanie w rozwoju. A w sędziowaniu nie szło mi wcale źle, wszak w styczniu 2007 roku otrzymałem wyróżnienie arbitra roku OZPN Piła za 2006 rok. Zresztą miałem możliwość wypłynąć na szerszą wodę w tym fachu, ale tak się nie stało, bo swego czasu odmówiłem w żartach „Fryzjerowi” [pseudonim głównego zatrzymanego w aferze korupcyjnej, która badana jest przez prokuratury i sądy od kilku lat, a z którą powiązanie udowodniono już kilkuset osobom – wyj. red.].
Czego odmówiłeś? To była prywatna, bardzo żartobliwa rozmowa, do której doszło w 2001 roku. W każdym razie powiedziałem: nie. [[nowa_strona]] Co by było, gdybyś wtedy powiedział: tak? Miałbym pewnie wyrok, względnie do wyboru dobrowolne poddanie się karze (śmiech). Obecnie sędziujesz tylko podczas okolicznych towarzyskich turniejów i rozgrywek? Nie tylko. Sędziuję mecze w ramach rozgrywek OZPN Piła lub na turniejach piłkarskich. [[reklama]] Jakie jest Twoje największe sędziowskie osiągnięcie? Przede wszystkim fakt, że byłem asystentem byłego sędziego międzynarodowego Zbigniewa Marczyka, z którym wiele razy wspólnie sędziowałem. Bardzo wiele zawdzięczam temu człowiekowi. Z kolei 11 lat temu w Warszawie byłem też asystentem w meczu Pucharu Polski Świt Warszawa – Znicz Pruszków z byłym sędzią międzynarodowym Mirosławem Ryszką, obecnie obserwatorem UEFA.
Skoro masz także uprawnienia trenerskie, marzysz zapewne o karierze w tym zawodzie? Oczywiście.
Jest w zasięgu możliwości? Owszem. Masz już jakąś praktykę? Zacząłem swego czasu zdobywać ją w Lipce, ale nie tak wyszło jak planowałem.
Dlaczego? Za krótki czas. Poza tym doszło do pewnych nieporozumień.
W szachach tarcia, w piłce też. Nie pasujesz ludziom? Nie jesteś w Lipce akceptowany? Nie wiem. Ty masz problem z Lipką czy Lipka ma problem z Rafałem Bukowskim? Nie ma żadnego problemu. [[reklama]] Ale mam wrażenie, że jesteś niespełniony. Powołujesz się na papiery, na kontakty w środowisku, a przy tym wszystkim siedzisz na Orliku w Lipce i... Po prostu lubię sport w każdej postaci.
Nie masz wyższych ambicji? Do pewnych rzeczy potrzeba czasu.
Ten wciąż leci. Ile masz lat? 8 grudnia kończę 38. [[nowa_strona]] Chcąc zaistnieć w poważnej piłce już powinieneś mieć dość mocno rozpostarte skrzydła. Niestety, w życiu zawsze ktoś mi je podcina. Bo w życiu liczą się głównie układy i układziki, a mnie one nigdy nie interesowały, bo wtedy jest się od nich zależnym. A może po prostu mam pecha.
Trochę Cię znam, teraz też rozmawiamy od kilkudziesięciu minut, a wciąż jesteś dla mnie zagadką. Bardzo dużo mówisz, czasami mam wrażenie, że ludzie nie do końca serio Cię traktują. Niektórzy sądzą chyba, że Ty wręcz bajki opowiadasz. (Rafał wyciąga z plecaka bilet na półfinałowy mecz niedawnych mistrzostw Europy Niemcy-Włochy, a także dodatkowe zaproszenie wydane przez UEFA i osobne, wydane przez Narodowe Centrum Sportu dla gościa, połączone z możliwością wjazdu na stadionowy parking, a także wejściem do strefy VIP, dodając z uśmiechem...) Cóż mogę powiedzieć, wszystko, o czym mówię, mogę udowodnić. Nawet podczas niedawnych prac nad strategią rozwoju gminy dałeś się poznać z innej strony. Wszyscy mówili o prostych, przyziemnych sprawach jak kanalizacja, drogi, a Ty wyskoczyłeś z koncepcją wybudowania w Lipce bazy sportowo-hotelowej. To zabrzmiało jak pomysł z innej planety. Pamiętam, jak niektórzy zmierzyli Cię spode łba, inni śmiali się pod nosami, niejeden pomyślał zapewne, że bardziej idiotycznego – niemożliwego do realizacji – pomysłu nie można było podać. W latach 90-tych byłem na turnieju szachowym w gminie Gniewino. Ileś lat temu postawiono tam na podobny pomysł, na budowę obiektu konferencyjno-sportowego. Wtedy też byli pewnie tacy, którzy się tam śmiali, tyle że w tym roku to właśnie Gniewino gościło podczas Euro 2012 Mistrzów Europy Hiszpanów. My też mamy bardzo fajne uwarunkowania geograficzno-turystyczne, tylko chyba nie mamy odwagi ich wykorzystać.
Jesteś nie tylko zagadkowy, ale wzbudzasz też wiele emocji, nawet sędziując podczas amatorskich turniejów na lipkowskim Orliku. Mówią, że jesteś zbyt drobiazgowy, że czepiasz się każdego szczegółu, że wręcz nie pozwalasz grać w piłkę. Może Ty się po prostu rewanżujesz za pewną nieprzychylność do swojej osoby? Pamiętam, jak przed rokiem jeden z zawodników w nerwach wyzwał Cię ponoć nawet od pedałów, za co zapowiedziałeś, że oddasz go do sądu. Osoby, które tak mówią, nie mają racji, bo tego nie czują. Niech zostaną sędzią piłkarskim, a wtedy zobaczymy, ile wytrzymają. Na pewno nie jestem tzw. „aptekarskim sędzią”. Rzeczywiście doszło do takiej sytuacji, a powiedzmy wprost, że wyzwał mnie, przy ponad 40 osobach, pan Bartosz S. Być może ten pan się zapomniał mówiąc to, ale nie zmienia to faktu poniżenia i uwłaczania godności ubranego w strój sędziego piłkarskiego, który jest osobą publiczną podczas prowadzenia zawodów, a także w tym czasie wypełniałem obowiązków animatora sportu. Moi koledzy sędziowie wszystkie takie sprawy o zniesławienie i naruszenie dóbr niematerialnych wygrali przed sądem. Sprawy do sądu jeszcze nie oddałem, gdyż mam nadzieję, że pan Bartosz pamięta, iż ustaliliśmy, że w ramach przeprosin i zadośćuczynienia ma wpłacić pieniądze na rzecz Fundacji Złotowianka z dopiskiem „Dla Adama Szymańskiego”. Umawialiśmy się na 500 zł, które z tego co wiem do dzisiaj nie zostały na czas wpłacone, zatem w obecnej chwili kwota wraz z ustalonymi odsetkami miesięcznymi wynosi 2 tys. zł. A pedałem to nie jestem, bo kilka miesięcy temu z kobietą zarwaliśmy łóżko (śmiech). [[reklama]] Jaka przyszłość czeka Rafała Bukowskiego? Tego nikt nie wie. Może w przyszłości będę pracował jako manager piłkarski lub koncertowy. A jaka przyszłość Ci się marzy? Dochowanie się mistrza Polski w szachach.
Czyli jednak szachy? W Lipce mamy naprawdę zdolną młodzież i byłoby z kim tutaj pracować. Już zresztą mieliśmy kilka sporych talentów sportowych, ale trzeba powiedzieć sobie wprost, że zostały zaprzepaszczone. Choćby Krystian Bonin, który w wieku dziesięciu lat wygrał ze mną długą partię szachową i mógł być naprawdę bardzo dobrym zawodnikiem. To była już jednak sprawa jego rodziców. Powiem tak: dajcie mi zdolnych, a nie zaprzepaścimy więcej talentów.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze