Reklama

Niespodziewane rzeczy w kanalizacji. Od brudnych szmat po części od roweru

26/06/2018 07:00
– Zdarza się, że do zapchanej sieci jeździmy dzień w dzień – mówi Kazimierz Wasiak, prezes ZGKiM w Łobżenicy

Tego typu problemy pojawiają się od około 20 lat, czyli od momentu, gdy zostały uruchomione pierwsze nitki systemu kanalizacyjnego w naszej gminie

– mówi Kazimierz Wasiak, prezes Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łobżenicy. Niedługo później rozpoczęły się też pierwsze rozmowy uświadamiające z użytkownikami kanalizacji na temat tego, co przez domową toaletę czy zlew nie powinno do niej trafiać.

Efekty takich spotkań są niestety krótkotrwałe

– dodaje prezes ZGKiM. Zastanawia się też, czy „niespodzianki” w kanalizacji pojawiają się nadal z niewiedzy, czy też z wyrachowania, a nawet złośliwości.

Reklama

Kiedy zmywamy brudne naczynia, np. z tłuszczu, za sprawą gorącej wody i detergentu spływa on bez problemu. Jednak w rurach ta temperatura spada, detergent traci na skuteczności i tłuszcz przykleja się do ich ścianek. Zapchania rur tego typu to standard, który można zrozumieć. Ot, zwykła usterka eksploatacyjna. Jak natomiast wyjaśnić obecność w rurach brudnych szmat, folii, ubrań, pampersów, martwych zwierząt, a nawet części od roweru, bo i takie przypadki mieliśmy? Nie sądzę, że ktoś wrzuca to w odpływ czy do studzienki nieświadomie

– stwierdza K. Wasiak. Dodaje, że równie niebezpieczny dla układu kanalizacji jest piasek, którego ziarna działają na pompy jak kamień szlifierski.

Reklama

Banalne, ale notoryczne obmywanie butów z błota czy piasku np. w brodziku może doprowadzić do sytuacji uszkodzenia wirnika pompy. Takie usterki też odnotowywaliśmy

– mówi K. Wasiak.

Niestety złapanie za rękę sprawców takich sytuacji nie wszędzie jest łatwe.

Część sieci posiada tzw. monitoring. Jeśli studzienka się przytka, od razu otrzymujemy taką informację, a ponieważ studzienki są przypisane danej posesji, sprawa jest oczywista. Jednak np. w starej części miasta, gdzie działa układ grawitacyjny, bez monitoringu, ustalenie sprawcy jest bardzo utrudnione

Reklama

– wyjaśnia prezes ZGKiM. Efekt jest taki, że konsekwencje finansowe za działania pewnej grupy osób ponoszą wszyscy użytkownicy sieci.

Godzina pracy wuko z obsługą to 300 złotych. Jeśli jest to krańcowy punkt gminy trzeba doliczyć jeszcze koszt dojazdu. Zdarza się, że do zapchanej kanalizacji jeździmy dzień w dzień. Jeszcze drożej robi się, gdy na skutek zapchanej kanalizacji uszkodzeniu ulega pompa. Wówczas jej naprawa z działaniem ekipy serwisowej może sięgnąć kilku tysięcy złotych. To wszystko ma później przełożenie na wysokość taryf. Jeśli ktoś więc wrzuca do odpływów co popadnie, a potem narzeka, że woda czy ścieki są za drogie, nie tylko szkodzi sobie, ale też innym

Reklama

– kwituje Kazimierz Wasiak.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Czesław - niezalogowany 2018-06-26 12:35:58

    U mnie w bloku ktoś wrzucił gruz do kibla podczas remontu łazienki i zapchał innym mieszkańcom rury.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Mnb - niezalogowany 2018-06-26 09:39:41

    To jest wina Tuska, nie miastowych "czyścioszków".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama