Tego typu problemy pojawiają się od około 20 lat, czyli od momentu, gdy zostały uruchomione pierwsze nitki systemu kanalizacyjnego w naszej gminie
– mówi Kazimierz Wasiak, prezes Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łobżenicy. Niedługo później rozpoczęły się też pierwsze rozmowy uświadamiające z użytkownikami kanalizacji na temat tego, co przez domową toaletę czy zlew nie powinno do niej trafiać.
Efekty takich spotkań są niestety krótkotrwałe
– dodaje prezes ZGKiM. Zastanawia się też, czy „niespodzianki” w kanalizacji pojawiają się nadal z niewiedzy, czy też z wyrachowania, a nawet złośliwości.
Kiedy zmywamy brudne naczynia, np. z tłuszczu, za sprawą gorącej wody i detergentu spływa on bez problemu. Jednak w rurach ta temperatura spada, detergent traci na skuteczności i tłuszcz przykleja się do ich ścianek. Zapchania rur tego typu to standard, który można zrozumieć. Ot, zwykła usterka eksploatacyjna. Jak natomiast wyjaśnić obecność w rurach brudnych szmat, folii, ubrań, pampersów, martwych zwierząt, a nawet części od roweru, bo i takie przypadki mieliśmy? Nie sądzę, że ktoś wrzuca to w odpływ czy do studzienki nieświadomie
– stwierdza K. Wasiak. Dodaje, że równie niebezpieczny dla układu kanalizacji jest piasek, którego ziarna działają na pompy jak kamień szlifierski.
Banalne, ale notoryczne obmywanie butów z błota czy piasku np. w brodziku może doprowadzić do sytuacji uszkodzenia wirnika pompy. Takie usterki też odnotowywaliśmy
– mówi K. Wasiak.
Niestety złapanie za rękę sprawców takich sytuacji nie wszędzie jest łatwe.
Część sieci posiada tzw. monitoring. Jeśli studzienka się przytka, od razu otrzymujemy taką informację, a ponieważ studzienki są przypisane danej posesji, sprawa jest oczywista. Jednak np. w starej części miasta, gdzie działa układ grawitacyjny, bez monitoringu, ustalenie sprawcy jest bardzo utrudnione
Reklama
– wyjaśnia prezes ZGKiM. Efekt jest taki, że konsekwencje finansowe za działania pewnej grupy osób ponoszą wszyscy użytkownicy sieci.
Godzina pracy wuko z obsługą to 300 złotych. Jeśli jest to krańcowy punkt gminy trzeba doliczyć jeszcze koszt dojazdu. Zdarza się, że do zapchanej kanalizacji jeździmy dzień w dzień. Jeszcze drożej robi się, gdy na skutek zapchanej kanalizacji uszkodzeniu ulega pompa. Wówczas jej naprawa z działaniem ekipy serwisowej może sięgnąć kilku tysięcy złotych. To wszystko ma później przełożenie na wysokość taryf. Jeśli ktoś więc wrzuca do odpływów co popadnie, a potem narzeka, że woda czy ścieki są za drogie, nie tylko szkodzi sobie, ale też innym
Reklama
– kwituje Kazimierz Wasiak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
U mnie w bloku ktoś wrzucił gruz do kibla podczas remontu łazienki i zapchał innym mieszkańcom rury.
To jest wina Tuska, nie miastowych "czyścioszków".
U mnie w bloku ktoś wrzucił gruz do kibla podczas remontu łazienki i zapchał innym mieszkańcom rury.
To jest wina Tuska, nie miastowych "czyścioszków".