Jeszcze nie tak dawno jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej w Zalesiu trwała w stagnacji. Brakowało chętnych do działania, nie było komu wyjeżdżać do akcji, co potem przekładało się na pomijanie zaleskich strażaków przy zakupach sprzętu. Można powiedzieć, że OSP w Zalesiu było bardziej z racji tradycji niż chęci i gotowości do działania. Wszystko zmieniło się przeszło rok temu, kiedy w wyniku wyborów odmłodzono zarząd, na czele którego stanął Filip Staszewski, jego zastępcą został Bartłomiej Śmiały (Wiceprezes–naczelnik), a ponadto skład uzupełniają: Arkadiusz Kulesza (Wiceprezes), Andrzej Nowak (Z–ca Naczelnika), Jan Pielichowski (Skarbnik) oraz Paweł Wrzeszcz (Sekretarz).
Aby jednostka żyła muszą być w niej ludzie chętni do działania. W 2016 roku w OSP Zalesie przybyło 6 druhów. W tej chwili jednostka liczy już 47 druhów, w tym 10 kobiet oraz Młodzieżową Drużynę Pożarniczą chłopców i drużynę sportową. Pytany o sposób pozyskiwania nowych członków prezes odpowiada, że nikogo nie nagabuje i nie musi szczególnie namawiać do wstąpienia w ich szeregi. Młodzi ludzie sami garną się do straży jeśli widzą, że coś się w niej dzieje. Członkostwo w OSP to nie tylko wyjazdy do akcji, ale także spotkania integracyjne, zawody sportowe czy działalność społeczna. Na wszystkich tych polach druhowie z Zalesia starają się być aktywni. Jeśli chodzi o pracę na rzecz lokalnej społeczności to świetnie dogadują się z sołtys Alicją Bulawą. Razem z nią organizowali dożynki, festyny, wspólnie pracowali przy budowie turystycznej przystani nad Jeziorem Zaleskim. Dzięki staraniom druhów udało się pozyskać środki finansowe na uzupełnienie normatywnych braków sprzętowych, dodatkowy sprzęt ochrony osobistej oraz remont pomieszczenia gospodarczego remizy. Te działania są doceniane przez mieszkańców wsi, którzy także chętnie przystępują do jednostki. Ilość członków zaczyna być więc już zadowalająca, choć prezes zaznacza, że w gronie strażaków powinno być więcej kobiet i do ich pozyskania będzie dążyć. Jeszcze w tym roku zamierza na gminnych zawodach sportowo–pożarniczych wystawić Kobiecą Drużynę Pożarniczą. Ilość to jedno, ale liczy się też jakość. Z tym także powoli robi się coraz lepiej. OSP Zalesie ma 13 druhów posiadających przeszkolenie umożliwiające im udział w akcjach, a planowane są dalsze kursy i szkolenia.
Zawsze obsada zastępu czyli minimum 4 strażaków jest zapewniona, nie było jeszcze żadnego odwołanego wyjazdu gdy zostaliśmy zadysponowani do akcji
– przekonuje Filip Staszewski, który wprawdzie przyznaje, że jest lepiej niż było, ale obecny stan wciąż go nie do końca satysfakcjonuje i zamierza dalej rozwijać jednostkę.
Powrót do munduru – Jak to się stało, że został prezesem OSP Zalesie? Z ochotniczą strażą pożarną związany jest od 14 roku życia. Należał wówczas do młodzieżowej drużyny i do dzisiaj...
Utrzymać entuzjazm – Nowy prezes i zarząd są doceniani nie tylko przez mieszkańców wsi, ale zbierają także bardzo pochlebne recenzje od stojących na czele gminnego...
Jak najwięcej akcji – Póki co jednym z celów prezesa jest zwiększenie udziału strażaków z Zalesia w akcjach ratowniczo–gaśniczych. – Musimy się pokazać...
Jak to się stało, że został prezesem OSP Zalesie? Z ochotniczą strażą pożarną związany jest od 14 roku życia. Należał wówczas do młodzieżowej drużyny i do dzisiaj wspomina, że razem odnosili spore sukcesy na zawodach, zwyciężając na szczeblu gminnym i powiatowym. Po szkole średniej przyszedł jednak czas na studia i rodzinę, co oznaczało rozbrat z mundurem strażaka. Przez pewien czas z żoną mieszkali w Grzmiącej (pow. szczecinecki), ale dwa lata temu powrócił w rodzinne strony i ponownie przywdział strój druha OSP, choć jednostka wyglądała wówczas zupełnie inaczej niż ją pamiętał.
Jak wróciłem to już nie była do końca ta straż sprzed kilkunastu lat. Cały czas funkcjonowała, ale czegoś jej brakowało. Było za mało osób, które próbowały to ciągnąć
– to był impuls do tego, aby wziąć sprawy w swoje ręce. W wyborach na początku 2016 r. cały zarząd został odmłodzony, a jego wybrano prezesem. Sprawdza się w tej roli znakomicie, choć przyznaje, że nie jest to łatwa funkcja.

Filip Staszewski stoi drugi od prawej z tyłu, wyróżnia się zresztą wzrostem
Nowy prezes i zarząd są doceniani nie tylko przez mieszkańców wsi, ale zbierają także bardzo pochlebne recenzje od stojących na czele gminnego związku OSP komendanta Przemysława Jasiłka i prezesa Piotra Müllera, którzy doceniają to, że w jednostkę udało się tchnąć nowe życie. Wysiłek nowych władz został doceniony także podczas corocznej kontroli jednostki ze strony Państwowej Straży Pożarnej. OSP Zalesie otrzymało ocenę 5,22 (skala 1–6). W porównaniu z innymi jednostkami z terenu gminy nie jest ona najwyższa, ale biorąc pod uwagę, że rok wcześniej było to zaledwie 3,9, to postęp jest naprawdę znaczący. Pytanie tylko, czy uda się utrzymać ten rozwój i entuzjazm? W piłce nożnej jest pojęcie trenera „miotły”, który przychodzi po zwolnionym za słabe wyniki trenerze i odnosi na początku sukcesy dzięki efektowi nowości, który może jednak szybko się zużyć. Czy Filip Staszewski nie obawia się, że ten początkowy entuzjazm może ostro wyhamować, gdy okaże się, że dalej nie da się zajść? W końcu trudno sobie wyobrazić, aby w gminie Złotów kolejna jednostka została przyjęta do Krajowego Systemu Ratowniczo–Gaśniczego i w związku z tym mogła liczyć na większe dofinansowanie. Młody prezes wie, że wśród decydentów pojawiają się głosy, że mniejsze jednostki nie są potrzebne, bo do pożarów dysponowane są średnie i ciężkie samochody pożarnicze.
Praca strażaków to nie tylko pożary, bo stanowią tak naprawdę tylko ok. 30% wszystkich zdarzeń
– mówi nowy prezes.
Nie zawsze musi jechać średni czy ciężki wóz. Największy odsetek zdarzeń stanowią miejscowe zagrożenia związane np. z usuwaniem skutków silnych wiatrów, intensywnych opadów atmosferycznych czy działania związane z usuwaniem gniazd owadów błonkoskrzydłych, gdzie wystarczy podstawowy sprzęt bez konieczności posiadania dużego zbiornika z wodą
– mimo to uważa, że jego jednostka może pełnić ważne zadania. Nasz dalszy rozwój będziemy ukierunkowywać w stronę tzw. „jednostki pompowej” wyspecjalizowanej w budowie punktów czerpania wody podczas pożarów. Taki system działa i doskonale się sprawdza w okolicach Gniezna oraz jest pewną alternatywą dla mniejszych jednostek. Zdaje sobie też sprawę, że póki co nie ma co liczyć na większy samochód, niemniej nowy lekki wóz by się przydał i OSP Zalesie będzie o niego zabiegać. Jednostka nie liczy przy tym, że wszystko otrzyma w prezencie i sama także stara się pozyskiwać pieniądze.
Staramy się, pozyskujemy sponsorów, piszemy wnioski. Żeby nie tylko polegać na dotacji celowej z gminy, bo nie byłaby wystarczająca
– wyjaśnia, jako przykład wymieniając m.in. zbiórkę złomu.
Póki co jednym z celów prezesa jest zwiększenie udziału strażaków z Zalesia w akcjach ratowniczo–gaśniczych.
Musimy się pokazać dyspozytorom ze stanowiska kierowania, żeby wiedzieli, że można na nas polegać i kierować do akcji częściej
– mówi o jednym z priorytetów swojej działalności. Na szczęście w każdym przedsięwzięciu może liczyć na wsparcie zarządu i lokalnej społeczności.
Jestem zadowolony z całego zarządu, bo zawsze mogę na nich liczyć
– zapewnia Filip Staszewski. Wobec tego trzymamy kciuki, aby OSP Zalesie dalej się rozwijało i przyczyniało się do naszego bezpieczeństwa.
fot. OSP Zalesie[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jeszcze jakieś 7 lat temu OSP Osówka jeździła żukiem. Zmienił się zarząd i od razu były efekty a dziś są już w KSRG. Jak się chce można wiele i podobnych sukcesów Wam życzę.
Brawo
Brawo Panowie !!! Tak trzymać !!! :)
Jeszcze jakieś 7 lat temu OSP Osówka jeździła żukiem. Zmienił się zarząd i od razu były efekty a dziś są już w KSRG. Jak się chce można wiele i podobnych sukcesów Wam życzę.
Brawo
Brawo Panowie !!! Tak trzymać !!! :)