Obiecują co roku dziesiątki milionów złotych. Nie chcemy żadnych wiatraków! - mówią ludzie

21/03/2025 19:01

W Sypniewie zbierają podpisy, kto za, kto przeciw farmie wiatrowej. Członków stowarzyszenia nie przekonują obietnice przedstawicieli EnergyWind ani wizja gigantycznych pieniędzy, które miałyby wpłynąć do gminnej kasy. – Nie chcemy żadnych wiatraków – kategorycznie stawiają sprawę

Nikt nam nie powiedział!

– Dlatego zdecydowaliśmy się na założenie stowarzyszenia „Dla Dobra Mieszkańców Sypniewa”: bo poczuliśmy się oszukani przez osobę, która powinna nas reprezentować – mówią członkowie stowarzyszenia, mieszkańcy Sypniewa, z którymi spotkaliśmy się, by porozmawiać o ich proteście przeciwko budowie farmy wiatrowej.

– Największy żal mamy do sołtysa, który nas nie poinformował o tym, że chcą stawiać wiatraki.

– Jak mamy mu ufać, skoro przypadkiem dowiedzieliśmy się o uchwale o przystąpieniu do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowana przestrzennego? Może trudno w to uwierzyć, ale nikt nam, jako mieszkańcom, nie powiedział, że rozpoczęły się prace nad planem, w którym mają być ujęte miejsca pod wiatraki. Według przepisów po podjęciu takiej uchwały w ciągu 30 dni był obowiązek zorganizowania spotkań z mieszkańcami. Sołtys ma obowiązek powiadomić o tym mieszkańców w sposób przyjęty dla danej społeczności – na tablicy ogłoszeń, na stronie internetowej. Nie zrobił tego. Tu siedzi członek rady sołeckiej, jedna z czterech osób. Jest rolnikiem. Nikt mu o tym nie powiedział. Pozostałe trzy osoby w radzie sołeckiej to bliska rodzina sołtysa – mówi członek stowarzyszenia, który dodaje, że mieszkańcy nie mają też co liczyć w tej sprawie na swojego radnego.

– Nie wiemy, czy pole jest jego, czy bliskiej mu osoby, ale i tam ma stanąć turbina – twierdzi.

– Dlatego mamy żal do sołtysa, który powinien nas reprezentować, a nie reprezentować interesów EnergyWind, z którym wiąże go umowa rezerwacyjna terenu, na którym mają stanąć co najmniej 4 turbiny wiatrowe. Przecież to jest oczywisty konflikt interesów – mówią jednym głosem mieszkańcy Sypniewa. Ich zdaniem i owszem, odbyło się spotkanie online oraz fizyczne z przedstawicielem firmy EnergyWind, ale wzięły w nim udział w większości osoby, na których ziemi miały stanąć turbiny.

– O tym spotkaniu nikt nie wiedział, nikt nam nie przekazał tej informacji – twierdzą.

– Na stronie BIP urzędu pojawiła się informacja o spotkaniu online w dzień spotkania – nie jest to dziwne?! Dopiero kiedy podniosło się larum, doszło do drugiego spotkania, na które przyszło kilkadziesiąt osób – dodają.

80–90 procent przeciw

Przedstawiciele stowarzyszenia mówią, że wiedzą o naciskach inwestora na samorządowców, by przyjęli opracowywany plan zagospodarowania przestrzennego.
– Wiemy o tym. Dlatego szacunek dla burmistrz Ewy Winkowskiej, która wspiera nas, rozumie, pozwala rozmawiać. Sam fakt, że powiedziała, że sonda, jaką prowadzimy wśród mieszkańców, będzie dla niej istotną informacją, to już dla nas jest ważne, bo traktuje nas poważnie – mówi członek stowarzyszenia, który nie ukrywa żalu do sołtysa Sypniewa. Członkowie stowarzyszenia liczą również na pomoc radnych gminy Jastrowie w tej nierównej walce, bo to oni de facto mają ogromny wpływ na kształtowanie przestrzeni w gminie.

– W mediach społecznościowych został założony profil pod nazwą Sypniewo wiatrakami otoczone. Tam zaczęły ukazywać się informacje na temat farmy, stamtąd ludzie zaczęli czerpać wiedzę, co w pobliżu ich domów się szykuje. Proszę sobie wyobrazić, że sołtys napisał o tym profilu, że należy ukręcić łeb hydrze. Ja się pytam: kto jest tą hydrą? Ci którzy zaczęli ludzi informować? – pyta retorycznie członek stowarzyszenia, który mówi, że i on dowiedział się o lokalizacji turbin.

– Z tej strony dowiedziałem się, że koło mojego domu mają stanąć trzy turbiny – podkreśla.

Ludzie w sondzie podpisują się z imienia i nazwiska. Uprawnionych do głosowania jest 520 dorosłych osób.

– Jestem pewien, że wezmą w niej udział niemal wszyscy mieszkańcy i już dziś śmiem twierdzić, że 80–90 % procent będzie przeciw – uważają goście spotkania.

Wielkie pieniądze dla dzierżawców

Mieszkańcy Sypniewa potwierdzają, że nikt z nich nie widział umów rezerwacyjnych. Z informacji, jakie posiadają, wynika, że zostały podpisane już nawet w marcu lub kwietniu ubiegłego roku. Wtedy też został wysłany list intencyjny inwestora do Urzędu Gminy w Jastrowiu o chęci budowy farmy. Łukasz Krupa mówi, że firma EuroWind doskonale wiedziała, gdzie, w jakich miejscach chce postawić turbiny. Nie robili wcześniej żadnych pomiarów czy badań.

Wokół Sypniewa zaplanowano 15 turbin o wysokości 260 metrów ze średnicą łopat 180 metrów. W Polsce, ich zdaniem, nie ma jeszcze tak wysokich turbin.

– To są potężne turbiny, będziemy królikami doświadczalnymi. Jak tu żyć, mając za oknem takie gigantyczne wiatraki? Nie po to wybudowałem dom, żeby tak żyć – dodaje członek stowarzyszenia, wprost mówiąc, że mieszkańcy nawet przez moment nie zawahają się z wystąpieniem do gminy o odszkodowania.

– Gmina może szykować 50 milionów na odszkodowania za spadek wartości nieruchomości – mówi. Nawet jak inwestor się wycofa, samo wejście w życie planu miejscowego, zezwalającego na lokalizację turbin wiatrowych, spowoduje spadek wartości nieruchomości w całej miejscowości, a co za tym idzie roszczenia mieszkańców – zauważa. Jego zdaniem są również mieszkańcy, którzy zaczęli budować swoje wymarzone domy i nie wiedzieli nic o planowanych wiatrakach w bezpośrednim sąsiedztwie.

Mieszkańcy Sypniewa wiedzą doskonale, na czyich polach staną turbiny. Według ich wiedzy niektórzy będą mieli po kilka wiatraków na swoim terenie. Ale nie tylko im firma EuroWind będzie płacić. Jak mówią, pieniądze otrzymają również właściciele gruntów, które będą zacienione przez słup wiatraka, przez cień rzucany przez łopaty. Pieniądze otrzymają również ci, przez których pola będą poprowadzone drogi dojazdowe do turbin, położone kable. Mówią, że koszt dzierżawy gruntu to 150 tysięcy złotych za jeden wiatrak rocznie.

– Dziwić się, że są za wiatrakami bez względu na wszystko?! – pytają.

Sołtys musi odejść

Sypniewo jest jedyną społecznością na naszym terenie, gdzie mieszkańcy tak mocno protestują. W niedalekim Ciosańcu w gminie Okonek procedura uchwalania planu przebiega bezkonfliktowo.

– Tam ludzie powiedzieli nam, że jest im wszystko jedno, bo i tak mają u siebie świniarnię – mówią członkowie stowarzyszenia. Również w Samborsku nie było protestów, tam w tym roku ma zostać uruchomiona farma złożona z kilku turbin o wysokości 180 metrów, ale z dala od zabudowy mieszkaniowej.

Mieszkańcy potwierdzają, że Sypniewo podzieliło się na obóz dzierżawców i ich rodzin i pozostałych. Atmosfera we wsi jest zła, ludzie brzydko do siebie się odzywają.

– Sołtys, skoro jest po tamtej stronie, powinien rzucić to. Dziś nie reprezentuje interesów większości, lecz swoje, i to tylko zaognia konflikt – twierdzą mężczyźni. Jako przykład podają sytuację, kiedy do przestrzeni publicznej trafiła informacja, że burmistrz popiera pomysł sondażu oraz będzie chciała wziąć opinię mieszkańców pod uwagę – sołtys wraz z pozostałymi dzierżawcami udał się na spotkanie z Ewą Winkowską, a potem kolejno do radnych, którzy ostatecznie podejmą decyzję o przyjęciu bądź odrzuceniu proponowanych w planie zapisach.

Oferta nie do odrzucenia

– My jako głos lokalnej społeczności nie godzimy się na taką inwestycję u nas w sołectwie! Być może w innych sołectwach z chęcią przyjmą turbiny wiatrowe – my ich nie chcemy w ogóle.

Jeżeli sołtys nie jest głosem większości naszego społeczeństwa, a tylko broni swoich interesów, to powinien odejść z funkcji, jaką pełni – mówią kategorycznie nasi rozmówcy.
– To my, mieszkańcy tworzący lokalną społeczność, chcemy decydować o naszej przyszłości i naszych potomków – dodają.

Przedstawiciele stowarzyszenia uważają, że nie są istotne dla nich bonusy, jakie oferuje wsi EnergyWind.

– Nie było wiatraków i też sobie radziliśmy. Dla nas najważniejsze jest nasze zdrowie, chcemy żyć w takich warunkach jak do tej pory, bez wiatraków otaczających wieś – mówi gość.

Nie mam sobie nic do zarzucenia

Sołtysem Sypniewa jest Andrzej Dyczkowski. Dlaczego nie powiedział o tym, że organizowane jest spotkanie z firmą, która chce budować farmę wiatrową?

– O spotkaniu dowiedziałem się dzień wcześniej, z Biuletynu Informacji Publicznej gminy Jastrowie. 10 dni wcześniej na zebraniu wiejskim, na którym były podejmowane decyzje o podziale funduszu sołeckiego, była burmistrz Ewa Winkowska, która w jego trakcie mówiła o tym, że takie spotkanie będzie w przyszłości organizowane. Nie ja byłem organizatorem tego spotkania i nie mam sobie w tej kwestii nic do zarzucenia. Gdybym otrzymał informację z Urzędu Gminy, aby taką informację udostępnić na pewno bym to zrobił, tak jak to czynię w innych przypadkach – twierdzi, dodając, że nie ma zamiaru tłumaczyć się, bo to i tak nic nie da. Jego zdaniem zarzuty o to, że świadomie zataił datę spotkania w sprawie procedowania planu zagospodarowania przestrzennego nie mają pokrycia w faktach.

–  Członkowie stowarzyszenia Dla Dobra Mieszkańców Sypniewa mówią, że na moim polu będą stać turbiny. Trudno jest pominąć moje pole skoro jestem jednym z większych rolników w Sypniewie, mam w okolicach Sypniewa 200 hektarów ziemi. W momencie kiedy firma EnergyWind wybierała miejsca pod lokalizację zwróciła się mnie, bo nawet gdyby losowo wybierali miejsca, to i tak istniało największe prawdopodobieństwo, że do mnie trafią. Do mnie trafili za pośrednictwem Urzędu Gminy, tam przekazano im, że jestem właściciele danego terenu. Owszem dwa, trzy wiatraki są zlokalizowane na mojej ziemi, kolejnych kilkanaście na polach innych rolników – mówi Andrzej Dyczkowski, który oskarżany jest o to, że ma w tym swój prywatny interes, stąd brak informacji na temat budowy farmy.

Sołtysa pytamy o to czy brał udział w sondzie?

– Nie brałem, ale zostawiono mi awizo, w którym napisano, że członkowie stowarzyszenia nie zastali mnie, i że jak będę chciał oddać głos, to zapraszają mnie do salonu fryzjerskiego, w którym znajduje się stosowna lista – twierdzi Andrzej Dyczkowski, który żałuje, że w Ciosańcu i Pniewie w gminie Okonek wszystko przebiega spokojnie, bez awantur, natomiast w Sypniewie kilka osób skłóciło całą wieś.

– I teraz w tych wioskach wyznaczonych będzie około 70 miejsc pod turbiny. Gmina będzie zarabiać olbrzymie pieniądze, a my będziemy mogli tylko popatrzeć na te wiatraki, bo z Sypniewa i tak będzie je widać – nie ukrywa swojego poglądu. Sołtys Dyczkowski odwiedził farmy w Klukowie i Piecewie. Jego zdaniem wiatraki nie zakłócają spokoju ludzi żyjących w ich sąsiedztwie.

My również zapytaliśmy o opinię mieszkańców Klukowa.

– Mieszkam od wiatraków 500 metrów. Nie słyszę ich pracy, nie widzę żadnych niekorzystnych skutków. Fakt, że jak się stanie pod wiatrakiem po kilkudziesięciu minutach jest to uciążliwe. No ale, to trzeba stać przy samy wiatraku – usłyszeliśmy od jednego z mieszkańców wsi Klukowo.

Andrzej Dyczkowski potwierdza, że atmosfera we wsi jest bardzo zła.

– Nie mam zamiaru ustępować z funkcji sołtysa, bo uważam, że wywiązuje się z niej dobrze. Poza tym sami mieszkańcy, nawet ci którzy przeciwni są wiatrakom, mówią do mnie, żebym nie rezygnował. Szanuję pogląd, że ktoś może mieć inne zdanie na temat farm wiatrowych, że może być przeciwny. Nie zmienia to jednak faktu, że trzeba pewien poziom dyskusji trzymać dla dobra wzajemnych, sąsiedzkich relacji – mówi Andrzej Dyczkowski, który jest przekonany, że farma wiatrowa i fotowoltaiczna wraz z magazynami do produkcji wodoru, to ogromna szansa dla gminy Jastrowie i zwyczajnie żal byłoby jej nie wykorzystać.

– Wierzę w rozwiązania proekologiczne, wierzę, że od tego nie ma ucieczki – podkreśla.

A co oferuje mieszkańcom Energy Wind?

Niedawno zaczął działać profil w social mediach Sypniewo – zielona energia. Tam opublikowano listę korzyści, jakie odniesie nie tylko Sypniewo, ale również cała gmina Jastrowie, jeśli inwestycja dojdzie do skutku:

– produkcja wodoru – na 13 ha powstaną trzy elektrolizery (każdy o mocy 17 MW), wartość inwestycji to 950 mln zł, co oznacza przychód z podatków blisko 19 mln zł dla gminy
– turbiny wiatrowe – około 15 sztuk o łącznej wartości 300 mln zł, co przyniesie 6 mln zł wpływów podatkowych do kasy gminy
– fotowoltaika – planowana inwestycja na powierzchni ok. 150 ha, szacunkowe przychody podatkowe to 1,5 mln zł rocznie
– stałe przychody dla gminy: rocznie od 24 do 30 mln zł z gwarancją, że duża część tych środków pozostanie w Sypniewie.

Dodatkowe korzyści dla mieszkańców Sypniewa – inwestor zobowiązał się przekazywać po 10.000 zł od każdej turbiny na cele, które wskaże sołtys i rada sołecka – łącznie 150.000 zł rocznie! Powstać ma dodatkowo 40 nowych miejsc pracy dla mieszkańców przy obsłudze elektrolizerów. Zostaną zmodernizowane wszystkie drogi gminne, prowadzące do wiatraków, paneli i elektrolizerów.

Oprócz tego na wsparcie mogą liczyć Koła Gospodyń Wiejskich, jednostki OSP, kluby sportowe. Przykład? Klub piłkarski Zryw Sypniewo otrzyma dofinansowanie na zakup ortalionów.

Mariusz Leszczyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/06/2025 11:57

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gruby 2025-03-18 17:29:57

    Mała uwaga :"Social media zielona energia" i te obietnice na stronie z milionami dla gminy to chyba strona sołtysa bo inwestor oświadczył na piśmie ,że to nie jego strona. Kłamią na tej stronie zielonej energii o podatkach milionowych a prawda jest taka że zapłacą 2% od samego słupa i fundamentu a nie od całej turbiny. Fałszują rzeczywistość żeby osiągnąć swój prywatny interes kosztem lokalnej społeczności. Ponadto te obietnice jakiś korzyści dla sołectwa to chyba w umowach pomiędzy inwestorem a dzierżawcami bo na spotkaniu padlo ,że nic nie będzie miało sołectwo.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    matunia1 2025-03-18 19:29:32

    Ponad 90% głosujących mieszkańców Sypniewa jest na" NIE " wiatrakom, a sołtys dalej lekceważy sobie ich opinie. Sam twierdzi, że trzeba zachować jakiś poziom rozmów, a tego nie przestrzega. Jeżeli chodzi o wywiad z Klukowa czy z Piecewa mam inne informacje.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Halina - niezalogowany 2025-03-22 10:22:46

    Sołtys Sypniewa ma rację.Jeśli nie chcecie wiatraków to oznacza,że nie chcecie taniej energii elektrycznej.Popatrzcie na Holandie.Cała w wiatrakach i jeszcze nadmiar energii sprzedają i na tym dla regionu zarabiają.Czas abyście zmądrzeli.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.