To musieli być "swoi". Wiedzieli, że nie ma księdza proboszcza, a wikariusz jest zajęty. Po splądrowaniu plebani wyszli z gotówką przez nikogo nie zauważeni
Zuchwała kradzież w centrum miasta. Około godziny szesnastej w sobotę, nieznani sprawcy włamali się do okoneckiej plebani. Włamywacze musieli doskonale orientować się w rozkładzie dnia wikariusza, księdza Dariusza Rybińskiego, który w tym czasie udzielał w kościele dwóch ślubów. Z kolei ks. proboszcz Jan Rataj był z parafianami na pielgrzymce i wrócił dopiero w niedzielę w nocy. Gospodyni też już nie było. [[reklama]]
- Złodzieje zabrali tylko gotówkę, nie interesowały ich inne rzeczy, które być może przy próbie sprzedaży naprowadziły by policję na ich ślad. Skąd wiedzieli gdzie trzymam pieniądze? Nie wiedzieli, po prostu przeszukali pokój – tłumaczy ks. Dariusz.
Złodzieje po wyłamaniu zamka do drzwi wejściowych oraz drzwi do sypialni księdza proboszcza i wikariusza, spokojnie plądrowali pomieszczenia plebani.
W sumie zginęło około 5 tys. zł. – Nie wiem dokładnie co do złotówki, ile mi zginęło, myślę, że gdzieś około 900 – 1000 zł. Złodzieje zabrali tylko pieniądze, miałem nowy telefon, zapakowane nowe dvd, to wszystko zostawili. Musieli doskonale orientować się w sytuacji, że ksiądz Dariusz jest zajęty, a mój kuzyn, który przebywał na plebani, na kilka godzin wyjechał do Rydzynki – zwierza się ks. Jan Rataj po powrocie.
Dochodzenie w sprawie tej zuchwałej kradzieży prowadzą policjanci z komisariatu w Okonku.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze