I chciałoby się tylko zapytać, po co było wywoływać ten konflikt?
Po trzech miesiącach nawalanki okazało się, że nikt Funduszy Norweskich nam nie zabierze, że można listę zadań okroić, że można dołożyć do pieniędzy od Norwegów, ile się chce i rzecz najważniejsza – można wsłuchać się w to, co mówią inni. I po co były te wszystkie słowne gierki, oszczędne dysponowanie prawdą, ta cała propaganda, że tracimy dziejową szansę? Panie Burmistrzu, po co to było? Warto było wszczynać tę awanturę? Nie można było od razu usiąść i rozmawiać, jak cywilizowani ludzie?...
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 87% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!