Każda gmina chciała mieć własną oczyszczalnię, własne szkoły w każdej wsi. Każde miasto powiatowe chce mieć własny szpital ze wszystkimi możliwymi oddziałami. Dzieci muszą się rodzić w Złotowie, bo muszą mieć napisane w akcie urodzenia, że tu się urodziły! I koniecznie w każdej wiosce musi być szkoła, choćby w klasie było i troje czy czworo uczniów. To nic, że się to finansowa nie spina.
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 100% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zakładam się z Panem Redaktorem o dobrą wódkę (mimo, iż sam od lat alkoholu nie piję i innych też do tego zachęcam), że będąc włodarzem gminy, miasta czy powiatu całkowicie zmieniłby optykę. Nie dlatego, że każdy, kto wygrywa wybory nagle idiocieje, tylko dlatego, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. O tym, że świat wygląda inaczej z perspektywy osoby krytykującej a inaczej z perspektywy decydenta, pokazał przykład pani burmistrz jednej z niedalekich miejscowości, która wcześniej pracowała w organie nadzoru i kontroli. Gdy wygrała wybory wszyscy twierdzili, że posiadając wiedzę, szybko zrobi w gminie porządek. Pół roku nie trwało i skapitulowała. Bo co innego bez konsekwencji wytykać błędy, a co innego podjąć trudną decyzję i wziąć za nią odpowiedzialność. Gdyby Pan Redaktor zapytał Burmistrza Krajenki, czy bierze pod uwagę możliwość odprowadzania ścieków do Złotowa i jakimi przesłankami będzie się kierował, to okazałoby się, że decyzja wcale nie jest taka prosta. Za to felieton rządzi się swoimi prawami - w tym prawem do uproszczeń, a nawet satyry czy ironii. W podejmowaniu decyzji nie ma na to miejsca. A to, że wyborcy chcieliby mieć wszystko i to zaraz, a niektórzy powiedzą każdą bzdurę, byleby się tymże wyborcom przypodobać, to już zupełnie inna historia...
Panie Grzegorzu, gratuluję trafnej merytorycznie wypowiedzi. Niewiele już takich...
Panie Grzegorzu, tenże burmistrz o którym Pan wspomina tak dba o Krajenke i przejmuje się finansami, że wydaje pieniądze na jakieś plebiscyty. Może Pan napisze czy koszty z nią związane zamknęły się chociaż w 30 tysiącach? Sprawa kolejna - młyn i koszty z nim związane. Krajenki na to nie stać. Wszyscy o tym wiedzą. Nawet słynny były senator nie chciał w niego zainwestować bo wiedział jaka to nierentowna inwestycja. W sumie to racjonalnie myślący mieszkańcy współczują Pani skarbnik. Budżet nie jest z gumy a dziwne pomysły "trzeba" w nim upchać. Pan jako były skarbnik powinien to wiedzieć najlepiej. A może teraz z perspektywy Sekretarza inaczej to wygląda?
Proszę zapytać burmistrza Okonka co z jego zapowiedzi zostało zrealizowane. Ja wiem że dopiero rok .,.Ale nie ma widoków na to że coś się da zrobić
Grzegorz Pienkoś na burmistrza Zlotowa. Mądry i skromny.
Daj sobie z nim spokój bo byśmy mieli jeszcze gorszy bajzel niż mamy. A obecną władzę na taczkach powinni wywieść, mieszają, matacza, kręcą, pieniądze na lewo i prawo tracą, robią co chcą jakby to było ich a nie mieszkańców. Lans mają ale kultury zero nawet mniej niż zero bo się na niczym nie znają.
To jest właśnie w tym wszystkim najgorsze. To nie są prywatne pieniądze, to nie jest czyjś prywatny biznes. A Ci, których wybieramy traktują to jak prywatny folwark i robią co im się żywnie podoba. Nie szanują tych pieniędzy, bo sami ich nie musieli zarobić. Wszystko dostają od nas - mieszkańców (podatników) i nie czują żadnej odpowiedzialności.
Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Podzielam zdanie Pana Grzegorza, redaktor może sobie pozwolić na tego typu stwierdzenia, tylko żeby z tego coś konstruktywnego wynikało oprócz mieszania w tyglu prowincjonalnym. A co tam Panie w Okonku się dzieje ? Okopali się, umocnili na stanowiskach wykonując pozorne ruchy kadrowe i inwestycyjne ? Tu się nic nie wydarzy, tak do końca kadencji.
Zakładam się z Panem Redaktorem o dobrą wódkę (mimo, iż sam od lat alkoholu nie piję i innych też do tego zachęcam), że będąc włodarzem gminy, miasta czy powiatu całkowicie zmieniłby optykę. Nie dlatego, że każdy, kto wygrywa wybory nagle idiocieje, tylko dlatego, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. O tym, że świat wygląda inaczej z perspektywy osoby krytykującej a inaczej z perspektywy decydenta, pokazał przykład pani burmistrz jednej z niedalekich miejscowości, która wcześniej pracowała w organie nadzoru i kontroli. Gdy wygrała wybory wszyscy twierdzili, że posiadając wiedzę, szybko zrobi w gminie porządek. Pół roku nie trwało i skapitulowała. Bo co innego bez konsekwencji wytykać błędy, a co innego podjąć trudną decyzję i wziąć za nią odpowiedzialność. Gdyby Pan Redaktor zapytał Burmistrza Krajenki, czy bierze pod uwagę możliwość odprowadzania ścieków do Złotowa i jakimi przesłankami będzie się kierował, to okazałoby się, że decyzja wcale nie jest taka prosta. Za to felieton rządzi się swoimi prawami - w tym prawem do uproszczeń, a nawet satyry czy ironii. W podejmowaniu decyzji nie ma na to miejsca. A to, że wyborcy chcieliby mieć wszystko i to zaraz, a niektórzy powiedzą każdą bzdurę, byleby się tymże wyborcom przypodobać, to już zupełnie inna historia...
Panie Grzegorzu, gratuluję trafnej merytorycznie wypowiedzi. Niewiele już takich...
Panie Grzegorzu, tenże burmistrz o którym Pan wspomina tak dba o Krajenke i przejmuje się finansami, że wydaje pieniądze na jakieś plebiscyty. Może Pan napisze czy koszty z nią związane zamknęły się chociaż w 30 tysiącach? Sprawa kolejna - młyn i koszty z nim związane. Krajenki na to nie stać. Wszyscy o tym wiedzą. Nawet słynny były senator nie chciał w niego zainwestować bo wiedział jaka to nierentowna inwestycja. W sumie to racjonalnie myślący mieszkańcy współczują Pani skarbnik. Budżet nie jest z gumy a dziwne pomysły "trzeba" w nim upchać. Pan jako były skarbnik powinien to wiedzieć najlepiej. A może teraz z perspektywy Sekretarza inaczej to wygląda?