Właśnie oddano do użytku pole namiotowe, stanowisko dla kamperów, boisko. Z boiskiem nie ma biedy, chętni do grania zawsze będą. Gorzej z turystami. Oto bowiem, mimo podobno bardzo szerokich konsultacji, zapomniano, że ludziom pod namiotami od czasu do czasu zechce się siku, a może i coś więcej, że będą chcieli się umyć. Nasi decydenci nie wzięli pod uwagę faktu, że ludzie, którzy przyjeżdżają kamperami, traktują te stanowiska jako miejsca postoju, gdzie mogą nie tylko skorzystać z prądu, ale również z toalety i prysznica. A teraz najważniejsze: czy ktoś wie w ogóle, na jakich zasadach ma to działać? Jak zarezerwować, gdzie po klucze, gdzie do płacenia?
...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 100% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
„Skandaliczna dyktatura ciemniaków” – to słowa wypowiedziane przez Stefana Kisielewskiego 29 lutego 1968 r. na nadzwyczajnym zebraniu Oddziału Warszawskiego Związku Literatów Polskich (ZLP) w sprawie zdjęcia z repertuaru Teatru Narodowego „Dziadów” w reżyserii Kazimierza Dejmka. Teraz zdejmują „tylko” Mickiewicza, Sienkiewicza, Żeromskiego, Reymonta, Herlinga-Grudzińskiego, a także Rymkiewicza i Dukaja. Trzeba więc powtórzyć słowa „Kisiela”, ale już w nieco zmodyfikowanej formie, pod adresem następców Gomułki, których reprezentuje m.in. ministra edukacji Barbara Nowacka. Zgodnie z nowymi normami poprawności konieczny jest feminatyw oraz wyjście poza „binarną strukturę genderową”, stąd moja propozycja ogólnego zwrotu w stronę „osób wykształconych inaczej”. Pani ministra zapowiedziała ogłoszenie nowej listy lektur, oczyszczonej ze złogów słusznie minionej przeszłości. Z „Pana Tadeusza” Mickiewicza, „Potopu” Sienkiewicza, „Chłopów” Reymonta, „Syzyfowych prac” Żeromskiego tudzież „Innego świata” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego pozostawiono – łaskawie – tylko fragmenty. W całości tych niepotrzebnych dzieł polscy maturzyści nie będą musieli znać. Pani ministra ogień krytyki skierowała jednak nie na te tytuły, ale jak się wyraziła, na „poezję niejakiego Rymkiewicza” oraz na „pana Dukaja”. Tych najwidoczniej trzeba nie tylko usunąć, lecz także pogardliwie wykląć. Zwyczajne, staroświeckie chamstwo zwrotu „niejaki Rymkiewicz”, pasujące jak ulał do wzoru towarzysza „Wiesława”, domaga się wręcz rozwinięcia, którego dokonał mistrz Gomułka właśnie, komentując oficjalnie słowa „Kisiela” jako pozycję „jaśnie oświeconego wroga Polski Ludowej”. Nie wiem, czy jeszcze ma za tym iść bojówka, tak jak w 1968 r. „bijące serce partii”, która 11 dni po nieostrożnych słowach „Kisiela” pobiła ich autora do nieprzytomności? Jarosława Marka Rymkiewicza, wielkiego polskiego poetę, ani chamstwo pani ministry, ani żadna bojówka już nie dotknie, bo autor „Pastuszka Chełmońskiego” nie żyje już od ponad dwóch lat. To zacięte chamstwo i groźba lewackich bojówek (które już zresztą widzimy na naszych uniwersytetach) dotykają jednak tych, którzy jeszcze żyją i – co gorsza – czytają książki, w tym poezję. Mają ich, czyli nas, sterroryzować. Hasło oczyszczenia spisu lektur ze „staroci” było bojowym wezwaniem, tysiąc razy już powtarzanym przez tam-tamy postępu. Celebryci, aktorzy i nauczyciele przyszłości wbijają nam do głowy, że „dość już tych Mickiewiczów i Sienkiewiczów”. Dość, bo to starocie właśnie, niezrozumiałe dla młodych, otwartych umysłów. Co zostaje w otwartych umysłach, jeśli wymieciemy z nich Mickiewiczów i Sienkiewiczów, Homerów i Szekspirów, Molierów i Schillerów? – o tym nie będę się tutaj rozwodził. Pragnę natomiast zauważyć, że Rymkiewicz swoje najsłynniejsze zbiory poezji oraz budzące najbardziej namiętne debaty eseje historyczne publikował już w XXI w. A więc to nie „staroć” jest tu obiektem do wymiecenia. Pani ministra wytłumaczyła swoją decyzję inaczej: Rymkiewicz to był „pewien pomysł indoktrynacyjny”. Z taką formułą już nie ma dyskusji. To jest formuła pałka. Pozostaje zapytać jeszcze: a co z Dukajem? Za co ten akurat został tak wyróżniony przez dzisiejsze osoby wykształcone inaczej? Pytam, żebyśmy wiedzieli, jaka jest linia partii. Przypomnę, że Jacek Dukaj jest rówieśnikiem pani ministry, czyli chyba nie jest jeszcze stary, do wyrzucenia na śmietnik historii z powodu samego wieku. Autor, wrzucany na ogół (nie całkiem słusznie) do szufladki z napisem „fantasy” lub „science fiction”, twórca najwybitniejszej powieści polskiej XXI w. – „Lodu”, był dotąd reprezentowany na liście lektur szkolnych opowiadaniem „Katedra”. Może już sam tytuł wzbudził czujność dzisiejszych ciemniaków i ciemniaczek? Przeczytali zapewne w bryku dostępnym w internecie, że najważniejszym wątkiem tego opowiadania science fiction jest „tęsknota za metafizyką, towarzyszące człowiekowi przekonanie, że nauka nie przynosi odpowiedzi na wszystkie pytania”. No tak, to już chyba wystarczy. Metafizyczne tęsknoty? To już prawdziwe „mrakobiesje”. Wyrzucić! Skreślić! Uciąć głowę! Napluć i zatrzeć! Wypowiadałem się już nieco wcześniej na temat obrazu radykalnie wykastrowanej z polskości nowej podstawy programowej nauczania historii, jaką przygotował resort Nowej Europejskiej Przestrzeni Edukacyjnej (bo to chyba jest już właściwa nazwa?). Zmiany zapowiedziane przez panią ministrę na liście lektur z języka polskiego odważnie idą w tym samym kierunku. W stronę „Potopu” (kulturowego), w stronę ostatecznej zagłady polskiego „Zaścianka” (to, przypomnę, tytuł VI księgi „Pana Tadeusza”), w kierunku nowego, wspaniałego, odchudzonego „Innego świata”. Ale może to raz jeszcze będą „Syzyfowe prace”?
Te nagłe skoki ciśnienia...
To tekst prof. A.N. a nie mój J. N Więc też proponuje więcej luzu.....Coś prof.skłamal? Przekręcił? Napisał nieprawdę? Zareaguj
Ja szczałem za "zlotowjankęm" . A tak wogole to są "WCety" otwarte przy plaży. Sprzątane na bieżąco. Znów "gównotemat" na skalę zlotowskie żenu@ktu@lności. Szkoda ludzi tam pracujacych. Ktoś kto będzie na biwaku z pewnością da sobie radę "Rybołófco". Nie twoja zarybaczona... Żeruj po dnie dalej!
„Skandaliczna dyktatura ciemniaków” – to słowa wypowiedziane przez Stefana Kisielewskiego 29 lutego 1968 r. na nadzwyczajnym zebraniu Oddziału Warszawskiego Związku Literatów Polskich (ZLP) w sprawie zdjęcia z repertuaru Teatru Narodowego „Dziadów” w reżyserii Kazimierza Dejmka. Teraz zdejmują „tylko” Mickiewicza, Sienkiewicza, Żeromskiego, Reymonta, Herlinga-Grudzińskiego, a także Rymkiewicza i Dukaja. Trzeba więc powtórzyć słowa „Kisiela”, ale już w nieco zmodyfikowanej formie, pod adresem następców Gomułki, których reprezentuje m.in. ministra edukacji Barbara Nowacka. Zgodnie z nowymi normami poprawności konieczny jest feminatyw oraz wyjście poza „binarną strukturę genderową”, stąd moja propozycja ogólnego zwrotu w stronę „osób wykształconych inaczej”. Pani ministra zapowiedziała ogłoszenie nowej listy lektur, oczyszczonej ze złogów słusznie minionej przeszłości. Z „Pana Tadeusza” Mickiewicza, „Potopu” Sienkiewicza, „Chłopów” Reymonta, „Syzyfowych prac” Żeromskiego tudzież „Innego świata” Gustawa Herlinga-Grudzińskiego pozostawiono – łaskawie – tylko fragmenty. W całości tych niepotrzebnych dzieł polscy maturzyści nie będą musieli znać. Pani ministra ogień krytyki skierowała jednak nie na te tytuły, ale jak się wyraziła, na „poezję niejakiego Rymkiewicza” oraz na „pana Dukaja”. Tych najwidoczniej trzeba nie tylko usunąć, lecz także pogardliwie wykląć. Zwyczajne, staroświeckie chamstwo zwrotu „niejaki Rymkiewicz”, pasujące jak ulał do wzoru towarzysza „Wiesława”, domaga się wręcz rozwinięcia, którego dokonał mistrz Gomułka właśnie, komentując oficjalnie słowa „Kisiela” jako pozycję „jaśnie oświeconego wroga Polski Ludowej”. Nie wiem, czy jeszcze ma za tym iść bojówka, tak jak w 1968 r. „bijące serce partii”, która 11 dni po nieostrożnych słowach „Kisiela” pobiła ich autora do nieprzytomności? Jarosława Marka Rymkiewicza, wielkiego polskiego poetę, ani chamstwo pani ministry, ani żadna bojówka już nie dotknie, bo autor „Pastuszka Chełmońskiego” nie żyje już od ponad dwóch lat. To zacięte chamstwo i groźba lewackich bojówek (które już zresztą widzimy na naszych uniwersytetach) dotykają jednak tych, którzy jeszcze żyją i – co gorsza – czytają książki, w tym poezję. Mają ich, czyli nas, sterroryzować. Hasło oczyszczenia spisu lektur ze „staroci” było bojowym wezwaniem, tysiąc razy już powtarzanym przez tam-tamy postępu. Celebryci, aktorzy i nauczyciele przyszłości wbijają nam do głowy, że „dość już tych Mickiewiczów i Sienkiewiczów”. Dość, bo to starocie właśnie, niezrozumiałe dla młodych, otwartych umysłów. Co zostaje w otwartych umysłach, jeśli wymieciemy z nich Mickiewiczów i Sienkiewiczów, Homerów i Szekspirów, Molierów i Schillerów? – o tym nie będę się tutaj rozwodził. Pragnę natomiast zauważyć, że Rymkiewicz swoje najsłynniejsze zbiory poezji oraz budzące najbardziej namiętne debaty eseje historyczne publikował już w XXI w. A więc to nie „staroć” jest tu obiektem do wymiecenia. Pani ministra wytłumaczyła swoją decyzję inaczej: Rymkiewicz to był „pewien pomysł indoktrynacyjny”. Z taką formułą już nie ma dyskusji. To jest formuła pałka. Pozostaje zapytać jeszcze: a co z Dukajem? Za co ten akurat został tak wyróżniony przez dzisiejsze osoby wykształcone inaczej? Pytam, żebyśmy wiedzieli, jaka jest linia partii. Przypomnę, że Jacek Dukaj jest rówieśnikiem pani ministry, czyli chyba nie jest jeszcze stary, do wyrzucenia na śmietnik historii z powodu samego wieku. Autor, wrzucany na ogół (nie całkiem słusznie) do szufladki z napisem „fantasy” lub „science fiction”, twórca najwybitniejszej powieści polskiej XXI w. – „Lodu”, był dotąd reprezentowany na liście lektur szkolnych opowiadaniem „Katedra”. Może już sam tytuł wzbudził czujność dzisiejszych ciemniaków i ciemniaczek? Przeczytali zapewne w bryku dostępnym w internecie, że najważniejszym wątkiem tego opowiadania science fiction jest „tęsknota za metafizyką, towarzyszące człowiekowi przekonanie, że nauka nie przynosi odpowiedzi na wszystkie pytania”. No tak, to już chyba wystarczy. Metafizyczne tęsknoty? To już prawdziwe „mrakobiesje”. Wyrzucić! Skreślić! Uciąć głowę! Napluć i zatrzeć! Wypowiadałem się już nieco wcześniej na temat obrazu radykalnie wykastrowanej z polskości nowej podstawy programowej nauczania historii, jaką przygotował resort Nowej Europejskiej Przestrzeni Edukacyjnej (bo to chyba jest już właściwa nazwa?). Zmiany zapowiedziane przez panią ministrę na liście lektur z języka polskiego odważnie idą w tym samym kierunku. W stronę „Potopu” (kulturowego), w stronę ostatecznej zagłady polskiego „Zaścianka” (to, przypomnę, tytuł VI księgi „Pana Tadeusza”), w kierunku nowego, wspaniałego, odchudzonego „Innego świata”. Ale może to raz jeszcze będą „Syzyfowe prace”?
Te nagłe skoki ciśnienia...
To tekst prof. A.N. a nie mój J. N Więc też proponuje więcej luzu.....Coś prof.skłamal? Przekręcił? Napisał nieprawdę? Zareaguj