Reportaż o cenie dzieciństwa i logistycznym etacie rodzica w Złotowie
Złotów, godzina 15:30. Rodzice w skupieniu zerkają na zegarki, trzymając jedną rękę na kierownicy, drugą podając dziecku na tylnym siedzeniu szybką przekąskę. Pod przedszkolami i szkołami podstawowymi zaczyna się codzienny, cichy wyścig. Rodzicielstwo przestało być sielanką – stało się skomplikowaną operacją, która drenuje portfel szybciej niż inflacja. Rozmawiamy z czterema mamami, które pokazują nam różne światy: od 800 plus wydawanego co do grosza na edukację, przez walkę o sprawność dziecka z niepełnosprawnością, aż po trudne wybory – które dziecko może rozwijać pasję, a które musi z niej zrezygnować, bo rodzic nie ma daru bilokacji.
Monika (imię zmienione na prośbę bohaterki) nie mieszka w samym centrum Złotowa. Jej dom znajduje się kilkanaście kilometrów za miastem, co w teorii powinno oznaczać ciszę i spokój. W praktyce oznacza jednak życie w samochodzie. Takich rodzin są dziesiątki. Wybrali życie w miejscowościach otaczających Złotów głównie ze względu na cenę działek, zdecydowanie tańszych aniżeli w mieście. Monika ma dwójkę dzieci – Maję, która właśnie kończy drugą klasę szkoły podstawowej oraz młodszego synka w wieku przedszkolnym. Ich rodzinny grafik przypomina skomplikowaną tablicę odlotów na dużym lotnisku.
– Ludzie myślą, że jak dziecko chodzi na zajęcia, to po prostu je tam zawozisz i masz wolne. Nic bardziej mylnego – zaczyna swoją opowieść Monika, poprawiając pasy w foteliku.
– Mój typowy dzień to rajd. Zdarza się, że...
Chcesz czytać dalej? Wykup subskrypcję e-wydania Aktualności Lokalnych! Zapłać za pomocą BLIK lub przelewem ze swojego banku
Pozostało 86% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze